"Wyborcza" o "dziwnym śledztwie" ws. rozmów u Sowy i Przyjaciół. Dlaczego Mateusz Morawiecki nie został przesłuchany?

Umarzając śledztwo w sprawie dotyczącej wątku Mateusza Morawieckiego w aferze podsłuchowej, prokuratura przesłuchała wszystkich uczestników rozmów u Sowy i Przyjaciół, tylko nie samego premira - informuje "Gazeta Wyborcza".
Zobacz wideo

Treść nagrań z udziałem Mateusza Morawieckiego, ówczesnego prezesa banku BZ WBK, ujawnił już dwa lata temu Onet. Morawiecki - w restauracji Sowa i Przyjaciele - rozmawiał wówczas z prezesem PKO BP Zbigniewem Jagiełłą, prezesem PGE Krzysztofem Kilianem i jego zastępczynią. Rozmowa dotyczyła byłego ministra skarbu w rządzie PO-PSL Aleksandra Grada. Kilian prosił Jagiełłę, by pomógł znaleźć miejsce w radzie nadzorczej OFE właśnie dla Grada. Ten nie chciał się zgodzić. Zainterweniować miał sam Morawiecki, proponując wsparcie byłego ministra. 

Zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie złożyli posłowie Nowoczesnej. Śledztwo ruszyło w październiku 2018 roku. W kolejnym roku zostało umorzone. "Co ciekawe, w postanowieniu mowa jest nie o możliwości popełnienia przestępstwa przez premiera, ale przez… Grada" - pisze wtorkowa "Wyborcza" i przypomina, że były minister w rozmowie nie uczestniczył. 

Jak podaje dalej "GW", "na etapie śledztwa przesłuchani zostali wszyscy uczestnicy podsłuchanej rozmowy. Poza Mateuszem Morawieckim, choć to właśnie jego dotyczyło ono w stopniu największym". Fakt braku przesłuchania obecnego premiera potwierdza dziennikowi Prokuratura Regionalna we Wrocławiu. "W toku tego śledztwa nie był przesłuchiwany w charakterze świadka Mateusz Morawiecki. Nie przesłuchano także świadka Zbigniewa Jagiełły" - podaje jej rzeczniczka Katarzyna Bylicka. 

Jednak według ustaleń "Wyborczej", "do przesłuchania prezesa PKO BP Zbigniewa Jagiełły doszło. 25 stycznia 2019 r., gdy stawił się on w lokalu Centralnego Biura Antykorupcyjnego przy ul. Ludwika Krzywickiego w Warszawie". >> Czytaj więcej w "Gazecie Wyborczej".

Afera podsłuchowa 

Przypomnijmy, tzw. afera podsłuchowa była jedną z głośniejszych spraw w ostatnich latach. Ujawnione w mediach nagrania wywołały w 2014 roku kryzys w rządzie Donalda Tuska. Nagrani zostali m.in. szef MSZ Radosław Sikorski, szefowa resortu infrastruktury i rozwoju - Elżbieta Bieńkowska, prezes NBP Marek Belka, a także wyżej opisywany Mateusz Morawiecki, który był wtedy prezesem BZ WBK.

DOSTĘP PREMIUM