Władze KUL chcą ukarać dyscyplinarnie ks. prof. Alfreda Wierzbickiego? To on poręczył za Margot

Z komunikatu, zamieszczonego na stronie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego wynika, że "treść wypowiedzi medialnych wykładowcy KUL zostanie przekazana do oceny jednego z Rzeczników dyscyplinarnych ds. nauczycieli akademickich". Nie wiadomo jednak, o które wypowiedzi księdza chodzi.
Zobacz wideo

W stanowisku kolegium rektorskiego KUL nie ma informacji,  co konkretnie miał powiedzieć w mediach ksiądz profesor (w komunikacie użyto tytułu "doktor habilitowany"), że teraz może być za to ścigany dyscyplinarnie.

"Treść wypowiedzi medialnych księdza doktora habilitowanego Alfreda Wierzbickiego jest traktowana przez Władze Uczelni jako działania szkodzące misji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Treść wypowiedzi medialnych księdza doktora habilitowanego Alfreda Wierzbickiego jest traktowana przez Władze Uczelni jako działania szkodzące misji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Z tego względu wypowiedzi księdza doktora habilitowanego Alfreda Wierzbickiego, zatrudnionego na wydziale kościelnym, zostaną przekazane do oceny Uczelnianej Komisji Dyscyplinarnej ds. Pracowników. Kolegium Rektorskie odcina się od tych słów i apeluje, aby nie traktować ich jako stanowiska uniwersytetu" - czytamy na stronie KUL. Tyle, że nikt nie wyjaśnia i nie wskazuje, o których dokładnie wypowiedziach jest mowa. Dopytaliśmy o to rzeczniczkę KUL. Odpowiedź zaskakuje. "Na ten moment podaję tylko te informacje z komunikatu" - odpisała nam rzeczniczka, Monika Stojowska.

Następnie sprostowała wysłany wcześniej we wtorek komunikat prasowy, w którym informowano, że sprawa wypowiedzi medialnych ks. Alfreda Wierzbickiego zostanie skierowana do oceny przez Uczelnianą Komisję Dyscyplinarną. W sprostowaniu rzeczniczka podała, że sprawa ta będzie skierowana do oceny przez jednego z Rzeczników dyscyplinarnych ds. nauczycieli akademickich, a nie do Uczelnianej Komisji Dyscyplinarnej.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Ksiądz profesor Alfred Wierzbicki znany jest ze swoich jasnych, otwartych poglądów. Podpisał m.in. poręczenie za Margot, bo uznał, że tak trzeba. Jak tłumaczył na antenie TOK FM, podpisał nie dlatego, że bronił jej działań czy je pochwala. Podpisał, bo uznał, że areszt nie był w tym przypadku zasadny. - Uważałem i uważam za słuszne wspierać osoby represjonowane. A jestem przekonany, że spotkała ją represja, dlatego, że nie było żadnych powodów do stosowania środka tak nadzwyczajnego jak właśnie areszt. Ja nie oceniam jej winy, to należy do kompetencji sądów. W poręczeniu chodzi o coś zupełnie innego - tłumaczył ksiądz Wierzbicki. Margot, aktywistka LGBT, ma odpowiadać m.in. za zniszczenie furgonetki "PRO - Prawo do życia", która atakuje społeczność LGBT. Nie ukrywała się przed organami ścigania, dlatego - zdaniem księdza Wierzbickiego - policja spokojnie mogła wezwać ją na przesłuchanie z "wolnej stopy".

Fundacja Prawo do Życia za udzielenie poręczenia "Margot" domaga się od władz KUL zwolnienia ks. Wierzbickiego.

W informacji na stronie KUL wskazano, że sprawa zostaje skierowana do komisji dyscyplinarnej ze względu na... statut uczelni. Statut, który - jak napisano w komunikacie - mówi m.in. o tym, że „na wydziałach kościelnych Uniwersytetu mogą być zatrudnione jako nauczyciele akademiccy te osoby, które należą do Kościoła katolickiego i odznaczają się nieskazitelnością życia, czystością doktryny i pilnością w pełnieniu obowiązków. Nauczyciele akademiccy, którzy nauczają spraw dotyczących wiary lub moralności, zobowiązani są do wykonywania swoich zadań w pełnej wspólnocie z Nauczycielskim Urzędem Kościoła”.

W pytaniach, które wysłaliśmy do rzeczniczki KUL Moniki Stojowskiej pytaliśmy też o to, w których konkretnie swoich działaniach, czy wypowiedziach ksiądz profesor naruszył zapisane w statucie zasady: nieskazitelności życia, czystości doktryny czy pilności w pełnieniu obowiązków? Nie dowiedzieliśmy się znów nic więcej niż to jedno zdanie odsyłające do komunikatu.

- Słyszę głosy, że poręczyłem za Margot, mimo że jej nie znam. Ale ja nie muszę jej znać. Chodzi o osobę, która trafiła do aresztu dlatego, że chciano ją dodatkowo pognębić, choć i tak została już zlinczowana. To wpisuje się w trwającą w Polsce kampanię homofobiczną. Dlatego tym bardziej uznałem za słuszne - jako duszpasterz - że miejsce księdza jest zawsze na peryferiach. To jest to, do czego wzywa nas papież Franciszek. Wcześniej mówił o tym ksiądz Józef Tischner, że ksiądz powinien chodzić na manowce - mówił w TOK FM ksiądz Alfred.

Na Twitterze internauci oburzają się na decyzję Kolegium Rektorskiego KUL: "To kpina jakaś"; "Murem za Alfredem", "Świat nauki staje na głowie, autorytety każe a homofobów wynosi na piedestały".

Warto dodać, że wykładowcą KUL jest też poseł Przemysław Czarnek, który wypowiadając się o społeczności LGBT mówił m.in, że takie osoby "nie są równe ludziom normalnym". Podważał też prawa człowieka. "Skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy innej równości" - stwierdził Czarnek. Miał mieć za to postępowanie dyscyplinarne, ale... rzecznik dyscyplinarny KUL odmówił wszczęcia

DOSTĘP PREMIUM