Iga Świątek, królowa piłek wygrywających. "Coś takiego ostatnio zdarzało się w kobiecym tenisie niezwykle rzadko"

- To Iga Świątek narzuca warunki gry, to ona decyduje, co się w tych meczach dzieje - wskazywał Adam Romer, komentując fantastyczny mecz Polki w 1/8 finału French Open. A ojciec zawodniczki przyznawał, że takiej eksplozji formy na turnieju w Paryżu się nie spodziewał.

Iga Świątek sensacyjnie pokonała najwyżej rozstawioną Rumunkę Simonę Halep 6:1, 6:2 w 1/8 finału French Open. 19-letnia tenisistka, która po raz pierwszy w karierze awansowała do czołowej "ósemki" w wielkoszlemowych zmaganiach, we wtorek zagra z Włoszką Martiną Trevisan. Stawką będzie półfinał.

Adam Romer, redaktor naczelny magazynu "Tenisklub", komentując występ 19-letniej tenisistki w meczu z drugą rakietą świata, wskazał, że cały turniej w Paryżu jest popisem Świątek. - We wszystkich tych meczach Polka ma więcej uderzeń wygrywających, czyli winnerów, niż niewymuszonych błędów. To jest coś, co ostatnimi laty zdarzało się w kobiecym tenisie niezwykle rzadko - mówił. Co ciekawe, w kroczącym rankingu Iga Świątek awansowała już z 54. na 21. miejsce na świecie. A wśród tenisistek poniżej 20. roku życia jest pierwsza.

Czy ojciec Igi się spodziewał takiej formy? "Niekoniecznie"

Przemysław Iwańczyk rozmawiał również z ojcem polskiej zawodniczki. Tomasz Świątek pytany o to, czy spodziewał się, że to właśnie w czasie French Open eksploduje forma jego córki, odpowiedział: "Niekoniecznie". - Forma, która była w USA (w sierpniu Iga Świątek swój udział w turnieju Western & Southern Open na kortach w Nowym Jorku zakończyła już w pierwszej rundzie - red.), była trochę chwiejna, odczucia Igi nie były tam też do końca pozytywne. Składa się na to wiele czynników - izolacja, brak publiczności - mówił.

Wskazywał, że w czasie izolacji treningi Igi były właściwie podtrzymywaniem formy, a nie jej rozwijaniem. Tym bardziej że 19-latka przygotowywała się do matury. - Dopiero od czerwca zaczęło się więcej dziać w pracy. Ona dobrze przepracowała okres przygotowawczy. Można powiedzieć, że poukładało się w miarę pozytywnie - podsumował. Jak podkreślił, jego córka jest teraz w wyśmienitej formie i jest bardzo skoncentrowana. 

Iga Świątek w ćwierćfinale French Open. Jak będzie?

Obaj rozmówcy Przemysława Iwańczyka studzili nastroje przed wtorkowym meczem z Martiną Trevisan. Choć obaj podkreślali doskonałą dyspozycję Igi Świątek, to wskazywali na sporą presję, - To jej pierwszy ćwierćfinał Wielkiego Szlema w karierze. Zobaczymy, jak ona zniesie to ciśnienie. Będzie się mierzyć z Martiną Trevisan, dla której to też jest pierwszy w życiu taki ćwierćfinał - wskazywał Adam Romer.

Wspominał, że Świątek już dwukrotnie grała z Włoszką. - Pierwszy raz grała z nią, jak miała 16 lat, przegrała w trzech setach, a przy ostatniej piłce odnowiła się jej ciężka kontuzja, co może mieć z tyłu głowy - podkreślał. Dlatego jego zdaniem to wcale nie musi być łatwe spotkanie, choć Polka jest zdecydowanie wyżej notowana (Trevisan jest na 159. miejscu rankingu) i w bilansie spotkań ma również jedną wygraną. 

Tomasz Świątek zwracał uwagę również na to, że we wtorek Iga Świątek zagra z rywalką leworęczną. Choć przyznał, że jego córka w ostatnim czasie grywała z takimi zawodniczkami i z nimi wygrywała. Pytany o prognozy, powiedział, że sercem w 100 proc. wierzy w wygraną córki, a analiza umiejętności i stylu podpowiada mu układ 60 do 40 na korzyść Igi. 

DOSTĘP PREMIUM