Baranów. Rada społeczna ws. CPK rozważa zerwanie współpracy z rządową spółką

Rada społeczna ds. budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego w Baranowie nie wyklucza zerwania rozmów ze spółką CPK. Spór dotyczy między innymi wyceny gruntów, które państwowa spółka chce wykupić od mieszkańców, by zrealizować inwestycję.
Zobacz wideo

Rada społeczna reprezentuje mieszkańców trzech gmin (Baranów, Teresin i Wiskitki), na terenie których za siedem lat miałoby powstać lotnisko. Jej przedstawiciele tłumaczą, że z 20 propozycji rady do specustawy o budowie CPK w projekcie nowelizacji znalazły się zaledwie trzy - w dodatku drugorzędne, a cały dokument jest antyspołeczny i faworyzuje inwestora.

Jak mówi przewodniczący rady Robert Pindor, projekt nowelizacji zakłada, że spółka będzie kupowała od mieszkańców ziemie po cenie gruntów rolnych, a kiedy powstanie lotnisko i wzrośnie ich wartość, dopłaci za ziemie byłym już właścicielom. - Przecież spółka CPK nie będzie na kupionej ziemi rolnej uprawiać cebuli czy buraków, tylko chce budować największy w powojennej Polsce port komunikacyjny - dziwi się Pindor.

Rada oczekuje od spółki CPK innych zasad wyceny gruntów. Jak zaznacza przewodniczący, "uczciwe byłoby obiektywne wycenienie tych nieruchomości jako gruntów inwestycyjnych na potrzeby lotniskowe czy na potrzeby usług".

Mieszkańcy zapowiadają odwołania

Jeśli spółka nie zgodzi się na wycenę gruntów jako inwestycyjnych na potrzeby lotniska, rada nie wyklucza odwołań do szeregu instytucji. - W tak trudnej sytuacji, w jakiej stawia nas spółka CPK, należałoby się odwoływać do wszystkich możliwych organów, włącznie z Brukselą czy sądem w Luksemburgu - przekonuje nasz rozmówca.

Negocjacje w sprawie wykupu gruntów miały skończyć się w ubiegłym roku, ale jak dotąd w ogóle nie ruszyły. Dla chętnych mają rozpocząć się pod koniec roku - jeśli nowelizacja zostanie podpisana przez prezydenta, chociaż jak dotąd nie trafiła jeszcze do Sejmu. Przymusowa wyprowadzka z terenów przeznaczonych na budowę portu może dotyczyć około siedmiu tysięcy osób. Na razie nie wiadomo, kiedy miałyby rozpocząć się wysiedlenia ani dokąd przeniesieni zostaną mieszkańcy. Wiadomo jedynie, bo to zapisano w specustawie dotyczącej CPK, że od chwili otrzymania decyzji o wysiedleniu mieszkańcy na wyprowadzkę będą mieli 120 dni.

Co na to CPK?

Spółka CPK zapewnia, że "liczy się z opiniami Rady Społecznej i nie widzi żadnych powodów do zrywania współpracy". - Rada dla nas niezwykle istotnym partnerem do dialogu z mieszkańcami gmin Baranów, Teresin i Wiskitki, na terenie których planujemy budowę nowego portu lotniczego, i chcemy z nią dalej współpracować. Ze strony CPK zapewniam, że dołożymy należytych starań, żeby proces inwestycyjny został przeprowadzony przy udziale Rady Społecznej, z poszanowaniem dla mieszkańców, uwzględniając ich oczekiwania - zarówno na etapie przygotowań i projektowania, jak też realizacji naszej inwestycji - przekonuje nas Konrad Majszyk, Dyrektor Biura Komunikacji i PR w spółce Centralny Port Komunikacyjny.

Dalej podaje, że "warunki procesu dobrowolnych nabyć nieruchomości" mają być wypracowane do końca roku. - Wychodzimy tym samym naprzeciw oczekiwaniom tych mieszkańców, którzy są gotowi do sprzedaży na korzystnych dla siebie warunkach. Zakładamy, że zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, pierwsze pilotażowe transakcje będą możliwe przed końcem roku - stwierdza.

- Obecnie trwają prace nad projektem nowelizacji Ustawy o CPK, która z jednej strony umożliwi przyspieszenie procedur niezbędnych do zaprojektowania i realizacji naszej inwestycji, a z drugiej wprowadzi atrakcyjne dla mieszkańców zasad sprzedaży nieruchomości. Projektowane rozwiązania prawne i zasady wykupów są obecnie konsultowane z Radą Społeczną w ramach dialogu z mieszkańcami - podsumowuje Majszyk.

Trudna współpraca

Rada społeczna ds. budowy CPK powstała mniej więcej półtora roku temu i już w lipcu pisaliśmy na tokfm.pl, że jej współpraca z rządową spółką układa się - delikatnie mówiąc - nie najlepiej. W założeniach rada ma być łącznikiem między mieszkańcami a spółką. Żeby jednak móc coś komunikować obywatelom, musiałaby sama otrzymywać jakieś informacje od CPK, a z tym bywa różnie.

Robert Pindor w rozmowie z nami w lipcu tego roku podawał, że współpraca ze spółką początkowo "była obiecująca". - Spotykaliśmy się mniej więcej co półtora miesiąca. Przyjeżdżało do nas zawsze około 7-8 osób, przedstawiciele spółki - wspomina. - Było tak, dopóki planowaliśmy, czym będziemy się zajmować i jak będziemy pracować. Ale kiedy przyszło do pierwszych rozliczeń, okazało się, że druga strona nie jest w stanie nic uzgodnić. Przez sześć miesięcy, od grudnia do czerwca tego roku, nie spotkaliśmy się już ani razu - stwierdził.

Zdaniem mieszkańców, spółka CPK powinna dokładnie przeanalizować rzeczywistość po pandemii. - To nie jest kompetencja Rady Społecznej ds. CPK, ale po tak bezprecedensowym zdarzeniu jak światowa epidemia może należy sprawdzić, czy założenia dotyczące terminów realizacji lub wymiaru inwestycji są aktualne - mówił Pindor. Wskazywał też na konieczność zainteresowania się sprawami mieszkańców Baranowa i okolic - szerokiego informowania ich o stanie prac i ustalenia dokładnych zasad związanych z wykupem i przejmowaniem nieruchomości.

- Kilka tysięcy osób być może będzie musiało zmienić miejsce zamieszkania i są tacy, którzy nie mają dokąd pójść, nie mają jak poradzić sobie z tym problemem - podkreślał.

DOSTĘP PREMIUM