Szkoła w epidemii jak "poligon lub szpital polowy". "To ostatni moment, żeby coś zrobić"

- W szkole pracuje się teraz jak na poligonie albo w szpitalu polowym. Kryzys COVID-19 nałożył się na inne i ta szkoła ledwo żyje - mówiła w TOK FM Iga Kazimierczyk z Fundacji Przestrzeń dla Edukacji.
Zobacz wideo

Mimo gwałtownego wzrostu zachorowań na COVID-19 w ostatnich tygodniach rząd na razie nie zamierza zmieniać niczego kwestii edukacji. Przypomnijmy - według danych MEN 98 procent szkół pracuje normalnie. Zapewnienia uczniom, nauczycielom i pracownikom oświaty bezpiecznych warunków nauki i pracy w szkołach, przedszkolach i placówkach oświatowych domaga się z kolei Związek Nauczycielstwa Polskiego w liście otwartym do premiera Mateusza Morawieckiego.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Swojego rozgoryczenia w sprawie milczenia premiera - do szkół odniósł się tylko dlatego, że dziennikarze go zapytali - nie kryła w TOK FM Iga Kazimierczyk z Fundacji Przestrzeń dla Edukacji. - Trudno dobrać słowa nadające się na antenę, aby skomentować to, co rządzący mówią na temat szkół i ich pracy. To jest niedopuszczalne. Na początku września minister Piontkowski przekonywał, że mury nie zarażają. Jednak specjaliści od modelowania matematycznego podkreślają, że to, co się teraz dzieje w szkołach, jest związane z tym, że otwarto je bez żadnych obostrzeń. Czyli tak, mury nie zarażają, ale łatwo je urazić, bo minister Piontkowski pomstował niedawno, że pomazano mury gmachu MEN. A co robić teraz, dzisiaj, kiedy są doniesienia w mediach, że nauczyciele umierają? Na ten temat już niestety ani słowa - grzmiała ekspertka i dodała: "Szkoły pracują bez zmian, a to ostatni moment, żeby coś zrobić". - Od marca mamy kryzysową sytuację w oświacie, a żadnych zasad, planów czy scenariuszy dla edukacji rząd nie ma. Co pokazała właśnie ta sobotnia konferencja - podała Kazimierczyk.

Nauczyciele w grupie zagrożonej?

Jak donoszą media, na koronawirusa zmarli ostatnio pedagodzy z Zawiercia i Osieku nad Wisłą. - Pamiętajmy, że jedna trzecia nauczycieli ma ponad 50 lat, jest też wielu seniorów, o których przecież tak troszczy się pan premier. Dyrektorzy w trosce o zdrowie nauczycieli i uczniów będą przechodzić bez zgody sanepidu na tryb zdalny czy hybrydowy. To jest ten moment, kiedy zaczyna się robić niebezpiecznie - podkreślała.

Jej zdaniem to dyrektorzy powinni mieć większą autonomię w podejmowaniu decyzji, w jakim trybie ma pracować ich placówka. - W szkole pracuje się teraz jak na poligonie albo w szpitalu polowym. W samej Warszawie 10 procent kadry nauczycielskiej jest na zwolnieniach, a w zasadzie nie weszliśmy jeszcze w sezon infekcji. Dyrektorzy starają się, jak mogą, organizują zastępstwa. Do tego dochodzą jeszcze sytuacje z każdego dnia, gdzie dyrektor musi na przykład boksować się z rodzicami, którzy nie akceptują noszenia maseczek. Premier mówił na konferencji o komforcie psychicznym dzieci, które wracają do szkół. I brawo, tylko że za tymi słowami nie idą czyny. My grillujemy młodzież i trzymamy ją od marca w trudnej sytuacji, a na pomoc psychologiczno-pedagogiczną nie przeznaczono żadnych dodatkowych środków - mówiła ekspertka.

Gościni TOK FM podkreślała, że nikt ze środowiska nie dąży do tego, żeby zamknąć szkoły. - Chodzi o wprowadzenie takich zasad, żeby w szkołach było bezpiecznie. (...) Szkolnictwo jest obszarem, który kryzysy toczą od wielu lat. Koronawirus zostawia nas z bolesnym doświadczeniem tego, co nie jest w tej sprawie załatwione, jak na przykład przeładowane podstawy programowe. Kryzys COVID-19 nałożył się na inne i ta szkoła ledwo żyje - podsumowała Kazimierczyk.

DOSTĘP PREMIUM