Mariusz Fyrstenberg: Najlepszym i najtrwalszym sponsorem w życiu tenisisty są rodzice

- Koszta prowadzenia nastolatków są bardzo wysokie. 18-latek musi podróżować zagranicę, to kosztuje 100-200 tys. złotych rocznie. Dla Ministerstwa to jest trenowanie 20-30 zawodników innych dziedzin, którzy mają szanse medalowe - w TOK FM mówił Mariusz Fyrstenberg, tenisista.

Mariusz Fyrstenberg, specjalista od gry podwójnej, pięciokrotny uczestnik deblowego turnieju Masters dla 8 najlepszych debli na świecie, reprezentant i kapitan reprezentacji w Pucharze Davisa w "Popołudniu" mówił o tym, czy tenis jest drogą i elitarną dyscypliną sportową. 

- Jest elitarną, ale wszystko się zmienia na lepsze. Koszt rozpoczęcia przygody z tenisem jest niższy niż kiedyś. Pieniądze nie są już tak blokujące jak to było 5, 10 lat temu - stwierdził. 

Jeśli chodzi o trenowanie dzieci, to, jak przekonywał, koszty wynoszą "kilkaset złotych miesięcznie. - Można znaleźć fajnych trenerów, można zapisać dziecko do grupy. Do wieku 12-14 lat można koszty w ten sposób rozdzielać. W wieku 12,14,16 lat jeszcze nie wiadomo, czy ktoś ma talent - mówił. 

Z wiekiem trenowanie robi się droższe. W wieku 16 lat trzeba grać turnieje. - Są już wykrystalizowane grupy dobrych młodych tenisistów - tłumaczył Fyrstenberg. 

Przekonywał też, że nie ma szans, żeby sponsor widział w młodym tenisiście dobry biznes, że "to muszą być relacje rodzinne, przyjacielskie."

- Jest system wsparcia systemowego, jest program dzięki Lotosowi, ale to ułamek potrzeb, bo koszty prowadzenia nastolatków są bardzo wysokie. 18-latek musi podróżować zagranicę, to kosztuje 100-200 tys. złotych rocznie. Dla Ministerstwa to jest trenowanie 20-30 zawodników innych dziedzin, którzy mają szanse medalowe - mówił.

I zakończył, że "trzeba liczyć na pomoc rodziców, są najlepszym i najtrwalszym sponsorem w życiu tenisisty".

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM