Szkoły w czasie pandemii. "Bunt dyrektorów" - chodzi o zawieszenie zajęć

Bezpieczeństwo dzieci, nauczycieli i ich rodzin ważniejsze niż stanowisko sanepidu. Szkoły zaczęły samodzielnie decydować o zawieszeniu pracy - czytamy we wtorek w "Dzienniku Gazecie Prawnej".
Zobacz wideo

"DGP" informuje o sytuacjach, gdy mimo stwierdzenia w szkole zakażeń koronawirusem, sanepid nie wyraził zgody na nauczanie hybrydowe lub zdalne. "Nauczyciel z pozytywnym wynikiem testu trafił do szpitala. Uczył w siedmiu klasach. Nikt nie został wysłany na kwarantannę, bo jak stwierdzili inspektorzy, uczył... w przyłbicy" - czytamy w gazecie.

Dziennik podkreśla, że dyrektorzy coraz częściej stają przed dylematem: bezpieczeństwo czy posłuszeństwo. Magdalena Kaszulanis z ZNP powiedziała gazecie, że do związku docierają sygnały o szkołach, które samowolnie decydują się na zawieszenie zajęć albo przejście na nauczanie hybrydowe. Powodów jest kilka: od braku nauczycieli, przez niemożność skontaktowania się z sanepidem, po odmienne spojrzenie na sytuację epidemiczną w placówce.

Informacje o takich placówkach mają też wojewódzkie sanepidy, które zdają sobie sprawę, że kontakt z nimi jest utrudniony - zauważa "DGP".

Związek Nauczycielstwa Polskiego, a także m.in. prezydent miasta Warszawy wystąpili do ministerstw edukacji oraz zdrowia o poszerzenie kompetencji dyrektorów tak, by dyrektor mógł zadecydować o wprowadzeniu zdalnej lub hybrydowej edukacji bez konieczności uzyskania opinii sanepidu w tej sprawie. Resort zdrowia informuje, że pismo przekazuje do rozpatrzenia przez MEN; innych decyzji w tej sprawie na razie nie ma - czytamy w gazecie.

W stolicy ponad 100 szkół z covidem

Jak informuje z kolei "Gazeta Stołeczna", w Warszawie jest już ponad 110 szkół i przedszkoli, w których pojawił się koronawirus. "Od początku roku szkolnego zakaziło się niemal 200 uczniów, nauczycieli i pracowników administracji. W poniedziałek częściowo zdalne zajęcia prowadziło 30 placówek. Jedna szkoła w całości przeszła na lekcje zdalne - to LO im. Sobieskiego" - czytamy w gazecie.

Iga Kazimierczyk z Fundacji Przestrzeń dla Edukacji apelowała w TOK FM do rządzących o jak najszybsze działanie. - W szkole pracuje się teraz jak na poligonie albo w szpitalu polowym. Kryzys COVID-19 nałożył się na inne i ta szkoła ledwo żyje (...) To ostatni moment, żeby coś zrobić - mówiła. 

DOSTĘP PREMIUM