Sasin "stosuje strategię kelnerską z PRL-u". Oczkoś o zasłonie dymnej stosowanej przez władzę, która nie radzi sobie z kryzysem

Mamy rekordy liczby nowych zachorowań na COVID-19, a rządzący zajmują się walką z UE, LGBT czy nagonką na lekarzy. Jak mówił w TOK FM dr Mirosław Oczkoś, doskonale widać, że obecna sytuacja przerasta rządzących. Dlatego sięgają po broń, którą dobrze znają: atakują. - Teraz, kiedy są realne problemy, zaczynają się schody - ocenił ekspert do spraw wizerunku.
Zobacz wideo

Dr Mirosław Oczkoś komentował w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u ostatnie działania rządu. Bo choć mamy rekordy zakażeń koronawirusem, to rządzący z dużym zaangażowaniem zajmują się niekoniecznie walką z pandemią. Tylko w tym tygodniu prezes PiS-wicepremier Jarosław Kaczyński zapowiedział, że Polska zablokuje unijny budżet, minister edukacji w Dniu Nauczyciela mówił o "propagandzie homoseksualnej", dla której nie ma miejsca w szkołach, a wicepremier Jacek Sasin zajął się atakowaniem lekarzy.

- Mamy klasyczną "jesień średniowiecza". To zawsze jest rodzaj zasłony dymnej - ocenił ekspert w rozmowie z Piotrem Maślakiem. I dodał: - Takie rzeczy politycy robią w dwóch przypadkach. Kiedy mają coś na myśli, chcą coś przeprowadzić, mają jakiś pomysł, albo kiedy chcą ukryć swoją bezradność. Myślę, że jesteśmy w tej drugiej sytuacji, że nie wiedzą, co robić. Oczkoś przyznał, że "to trochę przerażające", że praktycznie codziennie pojawiają się "pan Sasin czy Schreiber", którzy "pokazują swoimi działaniami, że jest lekka panika". - Ten rząd pokazuje, że nie wie, co z obecną sytuacją zrobić. Fajnie już było, kiedy były pieniądze, które się rozdawało. I można było ludziom mówić: "o proszę, jak my potrafimy rządzić, bo dajemy wam kasę". Kiedy są realne problemy, to zaczynają się kłopoty. A kasy nie ma i nie będzie, bo mówimy "unijnemu bankomatowi"... pocałuj mnie w pin - ocenił obrazowo gość TOK FM.

Jacek Sasin... jak zwykle umywa ręce

Dziennikarz TOK FM przyznał, że ataki Jacka Sasina na środowisko lekarzy nie są dla niego zaskoczeniem. Bo wicepremier i szef resortu aktywów państwowych już przy okazji wyborów korespondencyjnych pokazał, na co go stać. I, jak przypomniał Piotr Maślak, gdy pod jego adresem zaczęły padać pytania o niezgodne z prawem przekazanie Poczcie Polskiej 70 mln złotych (na organizację wyborów, które się nie odbyły), odpowiadał, że działał na mocy rozporządzenia wydanego przez premiera. - To nie ja, to Morawiecki, mówił wtedy, a teraz mówi: to nie ja, to lekarze - mówił Piotr Maślak.

W odpowiedzi Oczkoś stwierdził, że Jacek Sasin - zresztą nie jako jedyny - "stosuje strategię kelnerską z PRL-u". - Jak w PRL-u zamawiało się coś przy stoliku, wołało się kelnera, to kelner przepraszał, że to nie jego rejon, ale kolegi. I odchodził. Pan Sasin to bardzo często stosuje: to nie jest moja wina, to nie jest mój rejon, ja nie obsługuję; wprawdzie przyniosłem panu menu, ale nie przyniosę panu rzeczy - ironizował. - My sobie żartujemy, bo cóż możemy zrobić, ale problem polega na tym, że ludzie, którzy powinni zarządzać kryzysem, nie mają z czego czerpać - ocenił ekspert.

Zdaniem gościa Pierwszego Śniadania w TOK-u obecna sytuacja pokazuje nie tylko słabość obozu rządzącego, ale także opozycji. Dlatego, według Oczkosia, przeciwnicy Zjednoczonej Prawicy powinni wziąć przykład z najjaśniejszej obecnie polskiej gwiazdy - Igi Świątek: "poprawić trochę pierwszy serwis, pograć grą kombinowaną przy siatce".

DOSTĘP PREMIUM