Stanisław Karczewski o sposobach walki z COVID-19: Jedno jabłko z wieczora i nie ma doktora

Stanisław Karczewski uważa, że sytuacja w Polsce jest "trudna", ale nie można powiedzieć, że "dramatyczna". Jako jeden ze sposób walki z epidemią zasugerował jedzenie jabłek.
Zobacz wideo

Senator, były marszałek Senatu, a jednocześnie lekarz, Stanisław Karczewski oceniał na antenie RMF FM, jak Polska radzi sobie z epidemią koronawirusa. - Sytuacja na pewno jest trudna, ale nie możemy powiedzieć, że jest dramatyczna - stwierdził polityk. Gdy rozmowa zeszła na drastycznie rosnącą liczbę przypadków, zasugerował, że należy wzmacniać odporność. - Ja na przykład proponuję jabłka. Nie tylko grójeckie, ale w ogóle, są niezwykle zdrowe. Polskie powiedzenie jest również takie, że jedno jabłko z wieczora i nie ma doktora - powiedział.  

Politycy opozycji szybko zauważyli wypowiedź Stanisława Karczewskiego. I posypały się komentarze. "Kazał głosującym rezydentom pracować dla idei. Mając umowę o wolontariat, zarobił około 400 tysięcy. Teraz ignorując rządowe zaniedbania przed jesienną pandemią, zaleca jeść dwa jabłka. Sam na grypę zaszczepił się jako pierwszy. Były marszałek próbuje przebić Sasina!" - wytyka mu Michał Szczerba. 

"Brak odpowiedzi o to, dlaczego tak późno szkolenia dla pielęgniarek. Brak odpowiedzi, co robią, żeby zatrzymać zarażenia, ale jest wskazówka dla Polaków" - ironizuje Katarzyna Lubnauer.  "Podpisuję się pod apelem Senatora Karczewskiego, też polecam jabłka. Co prawda, wbrew opinii chirurga Karczewskiego, nie chronią przed koronawirusem, ale przynajmniej smaczne" - wtóruje jej Marek Belka. 

"W dniu, w którym Prezydent Duda przewidywał wypłaszczenie się pandemii, mamy rekordowe 8099 nowych zakażeń, a Karczewski do walki z wirusem przystępuje z armią jabłek" - pisze Andrzej Halicki. "Ten moment, kiedy dowiadujesz się, że całego lockdownu, recesji, respiratorów, padających na twarz medyków nie byłoby, gdybyś za radą pewnego lekarza jadł 2 jabłka dziennie" - komentuje Hanna Gil-Piątek. 

Kontrowersyjne słowa polityków PiS. Najpierw Sasin, potem Schreiber

Stanisław Karczewski jest kolejnym politykiem PiS, którego słowa są w ostatnim czasie głośno krytykowane. Wcześniej Jacek Sasin oświadczył, że jego zdaniem problemem w walce z epidemią jest brak zaangażowania wśród części lekarzy. Długo nie czekał na odpowiedź samych lekarzy, którzy uznali to za "policzek wymierzony całemu środowisku" i zażądali przeprosin. Pokazywali też ministrowi zdjęcia ze swoich dyżurów. Burzę wywołał również Łukasz Schreiber, który zapytany o zmarłych na koronwirusa nauczycieli stwierdził, że "pedagodzy giną też w wypadkach". 

DOSTĘP PREMIUM