Doradca prezydenta o działaniach rządzących w sprawie epidemii: Władzy ręce się trzęsą przed mediami

"Mediokracja, która zamienia się w memokrację" - to zdaniem Andrzeja Zybertowicza ma wpływ na działania rządzących w związku z pandemią koronawirusa. - Władzy ręce się trzęsą przed mediami - ocenił doradca prezydenta Andrzeja Dudy.
Zobacz wideo

W związku z rosnącą stale liczbą zachorowań na COVID-19 rząd wprowadził długą listę nowych obostrzeń. Już od soboty wszystkie szkoły średnie i wyższe w strefie czerwonej przejdą na naukę zdalną. Zakazane będą wesela i konsolacje, a zgromadzenia nie mogą przekraczać 10 osób. Nowe ograniczenia są także w strefie żółtej. W piątkowym Poranku Radia TOK FM dr hab. Andrzej Zybertowicz przekonywał, że to, jak państwo poradzi sobie z pandemią, "w około 70 procentach zależy od tego, jak my - obywatele - będziemy przestrzegać zasad" sanitarnych.

Prezydencki doradca przyznał, że czasem zastanawiał się, czy fakt, iż w Polsce pierwsza fala koronawirusa była stosunkowo łagodna "nie zdemobilizował i społeczeństwa, i państwa do lepszych przygotowań do drugiej fali". - Ale przecież Francja, która (…) pierwszą falę przeszła bardzo boleśnie, obecnie ma - dane na wczoraj - 30 tysięcy zachorowań, czyli znacznie więcej niż u nas - stwierdził.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Prowadzący rozmowę Jacek Żakowski zwrócił uwagę, że Francja - inaczej niż Polska - nie robi testów tylko i wyłącznie u osób, który mają objawy COVID-19, ale przeprowadza je na znacznie szerszą skalę. Dziennikarz zarzucał też polskim władzom, że zmarnowały pół roku na to, by dobrze przygotować się do drugiej fali pandemii. Mówił o brakach w personelu medycznym, braku szkoleń do obsługi respiratorów czy zbyt małej liczbie testów. 

Dr Zybertowicz - w odpowiedzi na te zarzuty - przekonywał, że rządowy zespół zarządzania kryzysowego pracuje codziennie. Dlaczego zatem są problemy? - Dam panu dwa przykłady, które pokazują sploty pewnych procesów. Niedawno rozmawiałem z dyrektorem ważnego szpitala. Powiedział mi, że gdy wysyła pismo do lekarzy, żeby chętni zgłaszali się do przeszkolenia obsługi respiratorów (...), to w odpowiedzi część środowiska tego szpitala robi jakieś histeryczne reakcje - powiedział gość TOK FM.

Przypomnijmy, podobne opinie przedstawiał ostatnio m.in. wicepremier Jacek Sasin, który stwierdził, że w walce z koronawirusem problemem jest postawa części lekarzy, którzy nie chcą wykonywać swoich obowiązków. 

Doradca prezydenta Dudy, powołując się na wspomnianego "dyrektora szpitala" powiedział, że problemem jest też panika, która pojawia się wśród obywateli. - Na izbach przyjęć są osoby, które zgłaszają się z problemami z oddychaniem wyłącznie w wyniku paniki stwarzanej przez przeciążony system informacji, którym jesteśmy otaczani - dodał. Zwrócił też uwagę Żakowskiemu, że gdyby "poświęcił kwadrans i skupił się na swoim oddechu", to sam zacząłby wpadać w panikę, czy przypadkiem nie rozwija się u niego koronawirus. - Mamy sytuację, w której media ścigają się na czerwone paski, napisy, tytuły i tak dalej. To nie pomaga w sposób racjonalny oszacować ryzyka - stwierdził gość Poranka Radia TOK FM.

Zybertowicz mówił dalej, że wcale nie chce nikogo przekonywać, że "rząd działa bezbłędnie". Podkreślał jednak, że "żyjemy w czasach technologicznie zakrzywionej rzeczywistości, mediokracji, która na naszych oczach zamienia się w memokrację" i ma wpływ na racjonalność podejmowania decyzji.

- Rząd od początku zbudowania ekipy dobrej zmiany działa w warunkach zarządzania kryzysowego. To powoduje, że pewne decyzje, które są technokratycznie racjonalne, podejmowane są pod wpływem racjonalności politycznej. A te dwie racjonalności ze sobą kolidują i to powoduje, że pewne procesy decyzyjne nie są tak skuteczne, jak powinny być - wyjaśniał gość TOK FM.

Nie do końca przekonało to Jacka Żakowskiego. - Czyli rządowi się ręce trzęsą przed mediami i dlatego nie może trzy miesiące wcześniej poinformować jakiegoś oddziału, że będzie się zajmował Covidem? - dopytywał.

- Tak - odparł Zybertowicz. - Zna pan redaktor języki zagraniczne. Pan zobaczy, że wszędzie władzy ręce się trzęsą przed mediami. Media przestały być nośnikiem wiedzy o świecie. Nasza rozmowa przyczynia się do zwiększenia szumu medialnego - dodał doradca prezydenta Andrzeja Dudy.

DOSTĘP PREMIUM