Jak powinien wyglądać szpital polowy? Lekarz tłumaczy, co jest najważniejsze

Rosnąca liczba zakażeń sprawiła, że rząd wprowadził nowe obostrzenia. Profesor Andrzej Horban zauważał w TOK FM, że jest jeszcze zbyt wcześnie, aby ocenić ich skuteczność. Jednak Stadion Narodowy w ciągu kilku najbliższych dni ma zamienić się w szpital. - W konstrukcji tego typu ważne są dwa elementy - tłumaczył doktor Paweł Szczuciński.
Zobacz wideo

Profesor Andrzej Horban, krajowy konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych, stwierdził w TOK FM, że "do szpitali polowych jeszcze daleko". Również szef KPRM Michał Dworczyk podkreślił, że pacjenci nie będą na razie do nich kierowani. - To, z czym się mierzymy, to jest gwałtowny i szybki przyrost zachorowań - przyznał profesor Horban. Dodał jednak, że przy obecnych liczbach dziennych zakażeń "nie powinno być kłopotu" z wydolnością systemu. - Poza tym, że personel będzie pracował niesłychanie ciężko - stwierdził. 

Podkreślił również, że trzeba walczyć przede wszystkim o to, aby jak najmniej pacjentów potrzebowało leczenia respiratorem. I zauważył, że w tej chwili nie da się stwierdzić, czy wprowadzone niedawno zmiany w przepisach przyniosły pożądany efekt. - Nie możemy patrzeć na dzisiejsze wyniki, bo to jeszcze za wcześnie - zaznaczył. - Będziemy wiedzieli za kilka dni, wtedy będziemy mogli podjąć dalsze działania - dodał. 

Jednak minister zdrowia, gdy przedstawiał na konferencji prasowej najnowsze założenia walki z epidemią, ostrzegał, że w najbliższych dniach liczba zakażeń może wzrosnąć. I to znacznie, bo nawet do 15 albo 20 tysięcy dziennie. Zdaniem profesora Horbana, wówczas poprawna odpowiedź może być tylko jedna. Czyli ponowne wprowadzenie lockdownu.

Szpital tymczasowy w każdym województwie. Lekarz mówi, jak powinien wyglądać

Już teraz z różnych części polski docierają alarmujące informacje o tym, że łóżek "covidowych" brakuje. Do walki z epidemią mają włączyć się szpitale prywatne, rząd szuka też dodatkowych łóżek w szpitalach powiatowych. Zaś Stadion Narodowy w ciągu kilku najbliższych dni ma zamienić się w szpital polowy albo, jak mówią rządzący, szpital tymczasowy, który będzie mógł pomieścić kilkuset zakażonych pacjentów. Podobne placówki mają powstać we wszystkich miastach wojewódzkich. Paweł Szczuciński, członek Zespołu Ratunkowego PCPM, tłumaczył w TOK FM, jak taki szpital powinien wyglądać. 

- Musi to być przede wszystkim miejsce łatwo dostępne. W Lombardii taki szpital zlokalizowano na terenie targowym w Bergamo, w Addis Abebie w ścisłym centrum miasta, nieopodal lotniska - mówił lekarz. - W konstrukcji tego typu ważne są dwa elementy. Szpital musi być przystosowany do leczenia tlenem dużej liczby pacjentów jednocześnie. Musi istnieć odpowiednia infrastruktura, która tłoczy tlen. Druga kwestia to jasna i czytelna konstrukcja szpitala, rozdzielenie strefy czerwonej, żółtej i zielonej - dodał. 

Strefa zielona, tłumaczył lekarz, to ta, w której przebywają osoby niezakażone, w żółtej medycy mogą zmienić ubrania i przejść dezynfekcję, w czerwonej zaś powinni leżeć zakażeni pacjenci. Zdaniem Szczucińskiego, kluczem do sukcesu jest jasna konstrukcja, najlepiej z kolorowymi liniami na podłodze, która pozwala lekarzom w szybki sposób trafić z chorym tam, gdzie trzeba. 

- Strefy powinny być bardzo jasno wydzielone, w takich szpitalach stosuje się kurtyny foliowe, aby wirus nie przedostał się nad ściankami działowymi - mówił lekarz. - Jeżeli osoba, która ma kontakt z dużą liczbą chorych, szczególnie jeśli pracuje na intensywnej terapii, cofnie się do strefy zielonej, to jest w stanie bardzo szybko zakazić tę strefę - wyjaśnił. 

Kolejna istotna kwestia to, zdaniem lekarza, ochrona przeciwpożarowa, która jest szczególnie istotna, jeżeli wielu pacjentów w jednym miejscu leczy się respiratorami. A co za tym idzie, szpital posiada duże zapasy tlenu. - W Addis Abebie popełniono dużo błędów w kwestii ochrony przeciwpożarowej - wspomniał Szczuciński. - Pożar nie może sparaliżować działalności takiego szpitala i zagrozić pacjentom - podkreślił. 

- Również bardzo istotne jest, aby tak wszystko zaplanować, żeby minimalnie traumatyzować pacjentów - zauważał dalej lekarz. I wyjaśniał, że chodzi tu zarówno o drastyczne widoki, innych umierających pacjentów, ale też samą przestrzeń, w której chory przebywa. Wspominał misję we Włoszech, gdzie niektórzy pacjenci musieli leżeć w pomieszczeniu dawnej pralni, które wyglądało bardzo surowo. 

Jednak zdaniem lekarza powodem do obaw nie powinno być to, że taki szpital może być gorzej wyposażony niż zwykła placówka. - Najwyższej klasy zespoły ratunkowe posiadają w zasadzie przenośne szpitale, z którymi mogą podróżować po całym świecie. Można w nich zrobić bardzo dużo, poza zabiegami wymagającymi niezwykle dużej sterylności, jak przeszczep szpiku - podsumował dr Szczuciński. 

DOSTĘP PREMIUM