Ujawniono protokół z przesłuchania Romana Giertycha. Prokurator jednoznacznie: "Nie ma z nim kontaktu"

Protokół z przesłuchania Romana Giertycha opublikowała "Gazeta Wyborcza". Wszyscy obecni przy przesłuchaniu, również prokurator, potwierdzili, że adwokat jest nieprzytomny. "Podejrzany nie podał żadnych danych osobowych z uwagi na jakikolwiek brak kontaktu" - odnotowała prokurator.
Zobacz wideo

Jak wynika z ujawnionego przez "GW" dokumentu, przesłuchanie zaczęło się o 14:59. Byli na nim obecni Błażej Bieduski i Jakub Wende, adwokaci Romana Giertycha, prokurator Anna Kijek-Głęboczyk z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu i zastępca naczelnika wydziału operacyjno-śledczego CBA we Wrocławiu. 

Cała czwórka miała świadomość, że Roman Giertych jest nieprzytomny. W rubryce, gdzie jako podejrzany powinien podać swoje dane osobowe, prokurator odnotowała, że ich nie podał "z uwagi na jakikolwiek brak kontaktu". "Prokurator stwierdza, iż podejrzany śpi i nie ma z nim żadnego kontaktu. Okoliczności te w całości potwierdza funkcjonariusz CBA. Obrońcy oświadczają, że klient jest bez kontaktu, nieprzytomny na łóżku szpitalnym, podłączony do pompy podającej lek" - pisze dalej. 

Prokurator zauważała, że "podejrzany z uwagi na stan zdrowia nie jest w stanie oświadczyć się w żaden sposób, co do treści ogłoszono mu zarzutu, ani tym bardziej złożyć wyjaśnienia w sprawie realizując swoje prawo m.in. do obrony". "W ocenie obrońców ogłoszenie postanowienia o postawieniu zarzutów w obecnej sytuacji pozoruje legalne przeprowadzenie tej czynności, albowiem trudno mówić o tym, iż podejrzany ma jakąkolwiek świadomość, co do treści prowadzonej czynności, nie można zatem mówić, że zarzut został skutecznie ogłoszony” - stwierdziła. 

Pod protokołem, jak podaje "Gazeta Wyborcza", popisały się wszystkie cztery obecne przy przesłuchaniu osoby. - Pani prokurator sama zauważyła, że nasz klient nie jest przytomny. Zachowała się w porządku, bo sama to swoje spostrzeżenie odnotowała w protokole - powiedział gazecie mecenas Wende. Mimo wszystko jednak nieprzytomnemu Romanowi Giertychowi prokurator Kijek-Głęboczyk odczytała zarzut z art. 296 Kodeksu karnego, w związku z art. 284 kk. Byłemu wicepremierowi i szefowi MEN Giertychowi grozi do 10 lat więzienia.

Obrońca Giertycha zapowiada zażalenie. Powiadomi też o groźbach pod swoim adresem

Roman Giertych został w czwartek zatrzymany przez CBA w śledztwie dotyczącym wyprowadzenia pieniędzy z giełdowej spółki. Podczas przeszukania stracił przytomność we własnej willi i trafił do szpitala, gdzie prokurator odczytał mu w piątek zarzuty.

Prokuratura nie wnioskowała o tymczasowe aresztowanie Romana Giertycha, ale zażądała pięciu milionów złotych poręczenia. Zakazała mu również wykonywania zawodu adwokata. Obrona już zapowiedziała zażalenie na tę decyzję do sądu. - Jako obrońcy mamy obowiązek robić wszystko na korzyść naszego klienta. Oczywiście zaskarżymy postanowienie prokuratury choćby z tego powodu - przekonywał Jakub Wende w TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM