Policjanci wynieśli księdza z nabożeństwa, bo łamał obostrzenia. "Postąpili profesjonalnie"

Zdaniem szefa wielkopolskiego NSZZ Policjantów, funkcjonariusze, którzy przeprowadzili interwencję w domu zakonnym salezjanów w Poznaniu postąpili profesjonalnie. Ocenił, że "zachowali spokój i szacunek do osoby, wobec której podejmowali interwencję".
Zobacz wideo

W poniedziałek rano policjanci wyprowadzili księdza i jeszcze jedną osobę z domu zakonnego salezjanów w Poznaniu. Policja poinformowała, że w trakcie prowadzonego tam nabożeństwa nie przestrzegano obowiązku noszenia maseczek i wymaganego dystansu. Siedmioro uczestników nabożeństwa zostało wylegitymowanych. Wyprowadzeni mężczyźni odmówili policjantom podania danych personalnych, odmawiali też wykonywania poleceń funkcjonariuszy.

Szef wielkopolskiego NSZZ Policjantów podinspektor Andrzej Szary poinformował, że interwencja policjantów - widoczna na dostępnym w sieci nagraniu z nabożeństwa - była przeprowadzona prawidłowo. - Funkcjonariusze postąpili profesjonalnie i zdecydowanie, zachowując spokój i szacunek do osoby, wobec której podejmowali interwencję. Ich postawa zasługuje na słowa uznania i szacunku - stwierdził. 

- Musi niepokoić fakt, że osoba, która była "duchownym" zachowuje się prowokacyjnie, łamiąc świadomie przepisy prawa, w tym nie podporządkowując się wydanym zgodnie z prawem poleceniom policjantów -  dodał Szary. I podkreślił, że w dobie walki z epidemią koronawirusa coraz częściej zdarzają się nieodpowiedzialne zachowania wobec policjantów. 

Policjantów wezwali sami Salezjanie. "Nie było to pierwsze zgłoszenie"

Biuro prasowe wielkopolskiej policji poinformowało, że funkcjonariusze, interweniujący w domu zakonnym, działali w związku ze zgłoszeniem otrzymanym od samych salezjanów. "Nie było to pierwsze zgłoszenie, na przestrzeni ostatnich miesięcy interwencji było co najmniej kilka. Wobec znacznego zainteresowania opinii społecznej, przebieg działań podjętych przez interweniujących funkcjonariuszy wnikliwie zbada Wydział Kontroli KWP w Poznaniu. Wstępne oceny nie wskazują na nieprawidłowości ze strony funkcjonariuszy" - podała policja.

Przed sądem w Poznaniu toczy się proces, w ramach którego Towarzystwo Salezjańskie domaga się, by kapłan, którego dotyczyła poniedziałkowa interwencja, opuścił lokal zajmowany przez niego w poznańskim domu zakonnym. Rzecznik Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego św. Jana Bosko we Wrocławiu ksiądz Jerzy Babiak poinformował, że ksiądz, którego dotyczyła interwencja policji nie jest salezjaninem. W 2018 roku został wydalony ze zgromadzenia.

- Oznacza to, że bezprawnie zamieszkuje na terenie domu zakonnego przy ul. Wronieckiej w Poznaniu i wbrew naszej woli wprowadza poza klauzurę zakonną obce osoby, przez co w obecnej sytuacji pandemicznej naraża na niebezpieczeństwo zarażenia koronawirusem wszystkich mających prawo tam przebywać - podał rzecznik w przesłanym PAP oświadczeniu.

Jak dodał, ksiądz podlega także karze suspensy, czyli nie wolno mu sprawować sakramentów. Rzecznik zaznaczył, że salezjanie nie mają nic wspólnego z działaniami kapłana oraz z osobami, które wokół siebie gromadzi. - W trosce o nasze bezpieczeństwo będziemy podejmowali działania, które zagwarantują na terenie domu zakonnego przy ulicy Wronieckiej w Poznaniu przestrzeganie aktualnie obowiązujących zasad funkcjonowania społecznego w tzw. strefach żółtych i czerwonych - podsumował ksiądz Babiak. 

DOSTĘP PREMIUM