Dr Durajski: Gonimy scenariusz włoski. Lekarz o nowych obostrzeniach i tym, czy zahamują one wzrost zakażeń

Aby powstrzymać rozprzestrzenianie się epidemii, rząd wprowadził nowe obostrzenia. Zdaniem Łukasza Durajskiego lekarza i eksperta WHO, mogą one przynieść oczekiwane efekty (nawet spadek do pięciu tysięcy zachorowań dziennie), ale pod warunkiem, że ludzie "realnie zastosują się do ograniczeń".
Zobacz wideo

Liczba nowych przypadków cały czas rośnie, czwartek był kolejnym rekordowym dniem, dlatego rząd wprowadził nowe, surowsze obostrzenia. Cała Polska będzie od soboty strefą czerwoną, na dwa tygodnie zostaną zamknięte bary, puby i restauracje. Poza tym część uczniów ze szkół podstawowych wróci do nauki zdalnej. Zakazane zostały spotkania w grupach większych niż pięć osób. Rząd apeluje też do seniorów, aby pozostali w domach. 

Zdaniem Łukasza Durajskiego lekarza i eksperta WHO, trudno jest oszacować, o ile może spaść liczba przypadków dzięki tym restrykcjom. - Wprowadzenie ograniczeń to jedno, a ich stosowanie to drugie - zauważał w TOK FM. Zaznaczył, że te radykalne restrykcje mogą sprawić, że wirus nie będzie się rozprzestrzeniał tak, jak dotychczas. - Brak dystansu, ochrony ust i nosa sprawia, że wirus łatwo się roznosi. Trzeba to eliminować przez ograniczenie kontaktów międzyludzkich - podkreślił. 

Lekarz ocenił, że nawet spadek do poziomu 5 tysięcy zakażeń dziennie jest możliwy, jeżeli ludzie "realnie zastosują się do ograniczeń". Przypomniał początki epidemii, gdy większość osób przestrzegała jeszcze bardziej surowych przepisów, ograniczyła wychodzenie z domu do minimum, co skutkowało niedużą liczbą przypadków. - Było lepiej nawet biorąc pod uwagę niedużą liczbę testów - stwierdził.

- Gonimy scenariusz włoski, co mnie osobiście, jako lekarza, bardzo martwi. Każdego dnia kilkoro pacjentów kieruję na test. To są chorzy bardzo często z kontaktu, z objawami - mówił Durajski. - Dodatkowo, co bardzo niepokojące, nie testujemy pacjentów bezobjawowych. Musimy wziąć pod uwagę, że mamy duże grono osób, które roznoszą wirusa, ale nawet o tym nie wiedzą - podsumował lekarz w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Koronawirus w Polsce. Premier mówi o "drastycznych krokach"

Dziś potwierdzono rekordową liczbę 13 632 nowych zakażeń, a minister zdrowia Adam Niedzielski ostrzegł, że jeżeli obecna wzrostowa tendencja się utrzyma, to w przyszłym tygodniu drastycznie może wzrosnąć liczba zachorowań. - Przed nami krytyczny tydzień, w tym nadchodzącym tygodniu przesądzi się, czy będziemy mieli do czynienia z dalszą wykładniczą eskalacją pandemii, czy ten charakter wzrostu zachorowań się zmieni - stwierdził.

Według ministra przy obecnej tendencji możemy w przyszłym tygodniu odnotowywać nawet 25 tysięcy przypadków dziennie, co nazwał "scenariuszem gorszym od czarnego". Premier zaś ostrzegł, że jeżeli będą potrzebne "radykalne kroki", to rząd je wykona.  - Najważniejsze jest zdrowie, życie i stabilność służby zdrowia - powiedział Morawiecki. - Jeżeli będą potrzebne dalsze drastyczne kroki, jak zamknięcie granic, głęboki lockdown, to trzeba będzie się na taki krok decydować, o ile nie nastąpi spadek liczby zakażeń - oświadczył.

Od soboty cała Polska znajdzie się w czerwonej strefie. Obowiązywać będzie także szereg dodatkowych obostrzeń. Szkoły podstawowe od 4 do 8 klasy zaczną naukę w trybie zdalnym. W godzinach od 8 do 16 młodzież będzie mogła wychodzić tylko pod opieką osoby dorosłej. Na dwa tygodnie zostaną zamknięte bary, puby i restauracje. Zakazane będą spotkania, w których udział bierze więcej niż 5 osób. Wyjątkiem są osoby, które mieszkają razem i spotkania dla celów zawodowych.

DOSTĘP PREMIUM