"To jest wojna", "Piekło kobiet". Protesty przeciw zaostrzeniu aborcji w całym kraju. W Katowicach starcia z policją

Spacer - w takiej formie w wielu miastach odbyły się w sobotę protesty przeciw czwartkowemu orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. W Katowicach doszło do licznych przepychanek z policją. Protesty planowane są też na niedzielę.
Zobacz wideo

Manifestujący nie zmieniają swoich postulatów, a oburzenie wobec decyzji Trybunału Konstytucyjnego nie słabnie. - Jestem sfrustrowana, jest mi przykro. Zostałyśmy ubezwłasnowolnione - dało się słyszeć podczas sobotnich "spacerów". 

Katowice. Przepychanki z policją

Około 4 tysiące ludzi protestowało w Katowicach. Demonstrujący zebrali się przed katedrą, by po godzinie ruszyć w pochód ulicami miasta i znów wrócić pod katedrę. W manifestacji brali udział głównie młodzi ludzie. Obecnych było także kilkoro parlamentarzystów opozycji. W pewnej chwili doszło do przepychanek z policją, która miała zatrzymać parę osób.

Swoją relację zamieścił na Twitterze poseł Lewicy Maciej Kopiec: "Po informacji o zatrzymaniu, zglebowaniu, podarciu ciuchów, zniszczeniu okularów wsadzeniu do suki, przewiezieniu kilku kilometrów, wyrzucono mnie z radiowozu pod komendą wojewódzką policji" - napisał.

Jak powiedziała PAP rzeczniczka śląskiej policji podinspektor Aleksandra Nowara, ostatecznie w sobotę zatrzymana została jedna osoba - w związku z bezpośrednim atakiem na policjanta. - Później poseł Maciej Kopiec zaczął kopać w tarczę, potem odmówił podania danych osobowych; dlatego policjanci chcieli go przewieźć do komendy, aby potwierdzić te dane - mówiła Nowara.

Sam Kopiec relacjonował po powrocie na demonstrację, że przed katedrą zobaczył człowieka wyciąganego z grupy protestujących przez policję. - Jako poseł mam prawo podejść do policji i zapytać, jaki jest powód tego, że podejmuje czynności wobec obywateli, co zrobiłem: powiedziałem, że jestem posłem - zadeklarował parlamentarzysta Lewicy. Wraz z nim był europoseł Łukasz Kohut.

Kopiec przekonywał, że nie wiedział, dlaczego policjanci podjęli czynności wobec zatrzymywanego mężczyzny. - Grupa sześciu policjantów powaliła mnie na ziemię, choć krzyczałem, że jestem posłem. Skuli mnie z tyłu, wsadzili mnie do suki i powiedzieli, że jestem zatrzymany, choć nie mieli prawa tego zrobić - mówił poseł.

O przepychankach pisali także inni parlamentarzyści. "Trochę nas z Łukasz Kohut policja poturbowała, ale już spokojnie. Idziemy na rynek" - pisała na Twitterze posłanka Koalicji Obywatelskiej Monika Rosa. 

Protesty we Wrocławiu

We Wrocławiu także zgromadziło się kilka tysięcy osób, aby wyrazić sprzeciw wobec wyroku Trybunału Konstytucyjnego zaostrzającego prawo aborcyjne. Część manifestujących przyszła z wieszakami, które zawieszono na bramie Pałacu Arcybiskupiego.

Uczestnicy zabrali ze sobą transparenty z hasłami "Myślę, czuję, decyduję", "Nie będę żywą trumną", "To jest wojna". Skandowali m.in.: "Episkopacie, zostaw nasze gacie", "Walczcie z wirusem, nie z kobietami", "Rewolucja jest kobietą", "Nie dla piekła kobiet", "Nielegalny jest Trybunał".

Organizatorzy przez cały czas trwania zgromadzenia apelowali do uczestników o niegromadzenie się w jednym miejscu i spacerowanie dookoła Ostrowa Tumskiego przy zachowaniu dystansu.

Na miejscu była też policja, która poprzez megafony informowała manifestujących o stanie epidemii i obowiązku zakrywania ust i nosa.

Wiele osób zebrało się w sobotę wieczorem również na Rynku Głównym w Krakowie. Demonstranci przeszli ulicami Grodzką i Franciszkańską. Według nieoficjalnych danych w zgromadzeniu, określanym przez organizatorów jako spacer, wzięło udział około 2,5 tysiąca protestujących.

Podczas protestu skandowano "Rząd na bruk", "Nie zamkniecie wszystkich nas", "Nie będę chciała, to nie urodzę", "Solidarność naszą bronią". Padały też słowa niecenzuralne.

Protesty w Trójmieście

W sobotnie popołudnie na skwerze Kościuszki w Gdyni rozpoczęła się manifestacja pod nazwą "Piekło kobiet", w której - według szacunków policji - uczestniczyło kilkaset osób. Protestujący przeszli głównymi ulicami miasta pod biuro poselskie posłów Prawa i Sprawiedliwości na ul. Starowiejskiej. Uczestnicy mieli ze sobą czarne parasolki transparenty z hasłami: "Siła jest kobietą", "Polska chce być szczęśliwa", "Ratujmy kobiety", "Macie krew na rękach", "Gdyby ministranci zachodzili w ciążę, aborcja byłaby sakramentem". "Żądamy aborcji na życzenie".

O godz. 18 rozpoczął się z kolei protest samochodowy pod hasłem: "Wyrok na kobiety". Uczestnicy przejeżdżali w obu kierunkach - z Gdyni przez Sopot do Gdańska. Na ulicach tworzyły się ogromne korki. Z daleka słychać było odgłos klaksonów.

Wcześniej kilka tysięcy osób zgromadziło się w centrum Gdańska, by zaprotestować przeciwko czwartkowemu wyrokowi TK uznającemu aborcję z powodów eugenicznych za niezgodną z ustawą zasadniczą.

Część manifestujących zablokowała samochodami m.in. skrzyżowanie Hucisko. Tłum ludzi przemieszczał się głównymi ulicami miasta, co spowodowało duże utrudnienia w ruchu. Protestujących można było spotkać między innymi na Targu Drzewnym, gdzie znajdują się biura posłów PiS, przy Placu Solidarności, na Długim Targu w okolicy Neptuna.

Według wiceprezydenta Gdańska Piotra Borawskiego, w manifestacji uczestniczyło ok. 12 tys. osób. 

Podobne manifestacje w wielu miastach Polski odbywały się także w czwartek i piątek. W niedzielę planowane są kolejne akcje - między innymi w kościołach.

DOSTĘP PREMIUM