"Myślę, czuję, decyduję". Protesty przeciwko zaostrzaniu aborcji w całej Polsce. W Katowicach tarcia z policją

Tysiące ludzi w wielu miastach Polski protestowało przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Manifestacje odbyły m.in. w Łodzi, Warszawie, Poznaniu czy Katowicach. W wielu miejscach pojawiły się też kontrmanifestacje narodowców. W Katowicach doszło do starć z policją.
Zobacz wideo

Przed godz. 18. przed Archikatedrą Chrystusa Króla w Katowicach zebrały się setki głównie młodych oraz bardzo młodych ludzi. Wejścia do kościoła bronił szpaler policjantów. Na miejscu pojawiła się też kontrmanifestacja Młodzieży Wszechpolskiej i innych środowisk narodowych.

Demonstranci krzyczeli m.in. takie hasła jak: "Rozdział państwa od Kościoła", "To jest wojna", "Prawo ludzkie, nie kościelne". Narodowcy z kolei odmawiali różaniec i wznosili okrzyki o przestrzeganiu konstytucji. 

Z każdą minutą atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. Manifestujący próbowali przedostać się do kościoła. W pewnym momencie doszło do incydentów między jedną i drugą grupą. Interweniowała policja, która - jak podaje PAP - użyła pałek i gazu, gdy grupa osób naparła na policyjny kordon, w kierunku kontrdemonstracji narodowców.

Warszawa protestuje przed kurią

W Warszawie niedzielny protest rozpoczął się przed Pałacem Arcybiskupów Warszawskich na ul. Miodowej. Przed bramą kurii stały m.in. dwie kobiety ze związanymi rękami. Nad ich głowami widniała tabliczka z hasłem: "Władza ciągnie nas za ręce".

Protestujący wykrzykiwali hasła: "Myślę, czuję, decyduję", "Wolność, równość, aborcja na żądanie", "Aborcja prawem człowieka". Tłum skandował też hasła obrażające partię rządzącą. Protest był zabezpieczany przez kilkuset funkcjonariuszy policji. Ulica Miodowa została wyłączona z ruchu.

Po kilkudziesięciu minutach protestujący zdecydowali się przejść z Miodowej przed Pałac Prezydencki.

Tam krzyczeli "Gdzie jest Kinga", "Moje ciało moja sprawa". Wielokrotnie kierowano obraźliwe okrzyki wobec prezydenta, premiera, PiS i biskupów. Na chodniku przed Pałacem Prezydenckim czarną farbą napisano "Duda wyp.......".

Wśród protestujących byli parlamentarzyści, w tym m.in. Klaudia Jachira z Koalicji Obywatelskiej.

Po godz. 21 protest wyruszył sprzed Pałacu Prezydenckiego i dotarł przed siedzibę fundacji "Ordo Iuris" na ulicę Zielną. Bramę wejściową do siedziby fundacji zabezpieczało kilkudziesięciu funkcjonariuszy policji. Manifestujący odpalili race i obrzucili policjantów jajkami. Nie doszło jednak do bezpośredniej konfrontacji policji z protestującymi. Na chodniku przed siedzibą "Ordo Iuris" protestujący napisali czerwoną farbą "Moje ciało, mój wybór"; "Macie krew na rękach".

Przed siedzibą fundacji policja zatrzymała kilka osób biorących udział w proteście.

Późnym wieczorem kilkuset protestujących przed budynkiem Komendy Rejonowej Policji przy ul. Wilczej domagało się uwolnienia zatrzymanych manifestantów. Protestujący usiedli na ulicy Kruczej skandując "Uwolnić zatrzymanych!". Jedna z osób zatrzymanych została wypuszczona z komisariatu.

Po godz. 24. grupa przeszła na Plac Bankowy, gdzie demonstracja się zakończyła.

Protesty w Poznaniu

W Poznaniu kilka tysięcy osób zgromadziło się na pl. Wolności w Poznaniu. Uczestnicy skandowali: "ręce precz od mojej macicy", "moje ciało, moja sprawa", "ten rząd niestety obalą kobiety" oraz "to jest wojna". Według policji na zgromadzeniu pojawiło się ok. 6 tys. osób.

- To jest wojna. Nie dajmy sobie wmówić, że to my jesteśmy nieodpowiedzialne. To rząd jest nieodpowiedzialny zmuszając nas do wychodzenia na ulice w obronie wolności, walcząc z nami zamiast przygotować obywateli do walki z covidem. To rząd jest nieodpowiedzialny używając represji wobec obywateli tego kraju i dzieląc nas na lepszych i gorszych - mówiła jedna z uczestniczek zgromadzenia.

Protesty w Trójmieście

Niedziela była kolejnym dniem protestów także w Trójmieście. W centrum Gdyni i Gdańska trwały demonstracje, które zgromadziły tysiące osób. Podobnie jak wczoraj do manifestujących przyłączyli się również kierowcy.

W manifestacji wzięły udział m.in. posłanki Henryka Krzywonos-Strycharska (Koalicja Obywatelska) i Barbara Nowacka (Inicjatywa Polska).

Pod kamienicą, w której znajdują biura poselskie PiS zapalono znicze. Uczestnicy demonstracji mają ze sobą czarne parasolki oraz transparenty z hasłami: "Rewolucja jest kobietą", "Piekło kobiet", "Moje ciało, mój wybór", "Siła jest kobietą, "Ratujmy kobiety", "Macie krew na rękach", "PiS niszczy Polskę". "Żądamy aborcji na życzenie", "PiS won. Ile jeszcze mam tak żyć?", "Strefa wolna od Kai Godek".

"Nasze ciało nasza sprawa", "Mamy dość", "Je..ć PiS",, Wy........ć", "Kto nie skacze ten za PiS-em, hop, hop, hop" - można było usłyszeć wśród wznoszonych przez uczestników okrzyków.

 Protesty odbyły się też m.in. w Lublinie, Bydgoszczy, Toruniu, ale też z wielu mniejszych miastach, np. w Mławie.

Przypomnijmy, w czwartek Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. W uzasadnieniu stwierdzono, że "życie ludzkie jest wartością w każdej fazie rozwoju i jako wartość, której źródłem są przepisy konstytucyjne, powinno ono być chronione przez ustawodawcę". To w praktyce oznacza zakaz legalnych aborcji w Polsce.

Od czwartku - codziennie - w całej Polsce odbywają się protesty. Przeciwnicy zaostrzenia prawa do aborcji manifestują m.in. przed biurami polityków Prawa i Sprawiedliwości. W Warszawie protesty odbywały się także przed domem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego. 

W niedzielę w całej Polsce protestowano także w kościołach. Plakaty z hasłami związanymi z wolnością kobiet i prawem do wyboru pojawiały się na wejściu do świątyń. W niektórych miejscach protestujący wchodzili też na msze. 

DOSTĘP PREMIUM