Magdalena Środa o wyroku TK: Przypomina mi to ustawy norymberskie

- Jestem przekonana, że nie sposób obalić tej autorytarnej władzy, jeśli nie zdystansujemy się od Kościoła. Nie chodzi o religię, nie chodzi o wiarę. Powtarzam, że Bóg jest wszędzie, a w Kościele jest głównie PiS - mówiła prof. Magdalena Środa w TOK FM.
Zobacz wideo

Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, na ulice wielu polskich miast codziennie wychodzą tysiące ludzi. Manifestacje w ostatnich dniach przeszły przez Warszawę, Łódź, Katowice, Poznań, Kraków, Gdańsk, protesty odbywają się też w mniejszych miastach, a nawet na wsiach. Mikołaj Lizut zauważał, że niektórzy porównują te manifestacje do protestów z 1968 roku, jednak prof. Magdalena Środa miała inne historyczne skojarzenia.

- Mi to trochę przypomina ustawy norymberskie, to znaczy nagle okazuje się, że zgodnie z werdyktem tzw. Trybunału Konstytucyjnego są lepsi i gorsi. Jest rasa panów, którzy o wszystkim decydują i rasa podludzi, czyli kobiety, które mają się dostosować do werdyktu panów - oceniła gościni TOK FM. Zdaniem filozofki, jeżeli w Polsce ma się zmienić władza, to zmiany muszą zacząć się od Kościoła. - Jestem przekonana, że nie sposób obalić tą autorytarną władzę, jeśli nie zdystansujemy się do Kościoła. Nie chodzi o religię, nie chodzi o wiarę. Powtarzam, że Bóg jest wszędzie, a w Kościele jest głównie PiS - stwierdziła. 

Jej zdaniem ludzie muszą zrozumieć, że "na Kościół można wywierać wpływ, można buntować się przeciwko politycznemu i partyjnemu zaangażowaniu Kościoła". - Nie powinno się posyłać dzieci na religie, chrzcić i bierzmować tylko dlatego, że taki jest obyczaj - kontynuowała. Dodała, że Kościół musi znaleźć się pod "kontrolą moralną, obyczajową, ekonomiczną i prawną", a państwo musi odzyskać "swój należyty wymiar". - Jeśli to wszystko się nie stanie, to PiS będzie rządził nami jeszcze długi czas - oceniła. 

Prowadzący audycję Mikołaj Lizut podawał przykłady krajów europejskich, jak Hiszpania i Irlandia, w której ludzie skutecznie zbuntowali się i ograniczono wpływy Kościoła. - Warunki w Polsce nie są sprzyjające. To, co się działo w Hiszpanii i Irlandii, dawało możliwość wielkich protestów, wielkiej przemiany - odpowiedziała Środa. - Obserwowaliśmy wszyscy to, co działo się Irlandii. Tam punktem zwrotnym była liczba pedofilii. U nas tak się nie stało, bo wykryto pedofilię, wykryto w jaki sposób kler ukrywa pedofilów w Kościele, ale nic się nie zmieniło - dodała. 

Filozofka podkreśliła też, że dzisiaj przeszkodą w organizowaniu wielotysięcznych protestów jest pandemia i perspektywa lockdownu, o którym mówi rząd. Protestujący, którymi są głównie młodzi ludzie, narażają się na wysokie mandaty i grzywny, które mogą być dla nich poważnym kłopotem. 

Czy protesty przyniosą skutek? "Ile razy tak mówiliśmy..."

Mikołaj Lizut stwierdził jednak, że dzisiaj w Polsce dzieje się rewolucja, którą trudno będzie zatrzymać. - Ile razy mówiliśmy, widząc te tłumy na ulicach, przy okazji Trybunału Konstytucyjnego, upadku praworządności, ile razy mówiliśmy, że tej rewolucji nie da się zatrzymać. Myślę, że PiS jest na takich pozycjach obserwatorskich, politycy mówią sobie, że ta energia się wyczerpie - odpowiedziała Środa. 

Następnie rozmowa toczyła się wokół Kai Godek, którą Magdalena Środa nazwała "autorytetem Kaczyńskiego". - Jest bardziej sadystyczna i okrutna niż starotestamentowy Bóg. Nie znajdziemy żądnych wskazówek w nauczaniu Jezusa, żeby deprecjonować kobiety - stwierdziła. Później jednak zauważyła, że w Polsce każda władza "oddawała kobiety w ręce Kościoła". - Byłam sama w rządzie i wiem, że dla SLD prawa kobiet niby są bardzo ważne, ale kiedy trzeba było przegłosować określone ustawy, posłowie nie stawiali się w Sejmie, a Leszek Miller sprzedał prawa kobiet za wejście do Unii - przypomniała. Ponieważ SLD, w zamian za wsparcie przez Kościół wejścia do UE, nie zajęło się ustawą antyaborcyjną. 

- Problem polega na tym, że to nie zachłanni hierarchowie anektowali nasze państwo, tylko tchórzliwi politycy, którzy, patrząc krótkowzrocznie na kolejne wybory, liczyli, że Kościół ich wesprze, a potem oddawali wszystko z nawiązką - stwierdziła. I podsumowała, że przez ostatnie lata tzw. "kompromis aborcyjny" nie był nawet wykonywany. 

DOSTĘP PREMIUM