Strajk kobiet. Dziś Polki nie idą do pracy, by walczyć o swoje prawa

Ogólnopolski strajk to kolejna odsłona protestów, które wybuchły po decyzji kierowanego przez Julię Przyłębską Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Wiele Polek zadeklarowało, że nie pójdzie dziś do pracy, by walczyć o swoje prawa.
Zobacz wideo

Urlop na żądanie, bezpłatny, na oddanie krwi czy po prostu zamknięcie firmy - po takie rozwiązania sięgnie dziś zapewne wiele kobiet w całym kraju. "Skoro Polska nie działa, zatrzymajmy ją" - apeluje od kilku dni Ogólnopolski Strajk Kobiet. Niebezskutecznie. Już we wtorek w mediach społecznościowych można było dostrzec liczne informacje o tym, że jakiś zakład nie będzie w środę otwarty. Włodarze niektórych gmin czy dzielnic zapowiadali też utrudnienia w działaniach swoich urzędów.

"Praktycznie wszystkie panie wystąpiły o urlop i go otrzymały - nie mogło być inaczej. Mieszkańców proszę o wyrozumiałość i zapraszam do urzędu w czwartek" - poinformował burmistrz podwarszawskiej Podkowy Leśnej Artur Tusiński.

Pierwsze protesty odbyły się już nad ranem. Lekarze manifestowali przed Szpitalem Uniwersyteckim na krakowskim Prokocimiu. Demonstrację zorganizowali zanim zaczęli dyżury, aby, jak tłumaczyli, nie odchodzić od łóżek pacjentów. Z kolei prezydent Bytomia Mariusz Wołosz zaapelował, żeby podczas protestowania na ulicach "pamiętać o bezpieczeństwie swoim i innych". I zapowiedział, że ci, którzy zapomną maseczek, otrzymają je od strażników miejskich. "Prawo do decydowania o sobie jest jednym z fundamentalnych praw człowieka. Podobnie jak wolność słowa i wyznania" - napisał prezydent. 

Prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński także - jak podaje jego rzecznik - rozumie ten protest i napisał w tej sprawie do szefów podległych miastu spółek. - Poprosił kierownictwo o umożliwienie kobietom wcześniejszego wyjścia z pracy lub wzięcia urlopu. Jeśli panie chcą wesprzeć protest, mają do tego pełne prawo - mówi Rafał Łysy.

Jak mówiła wczoraj (27 października) Marta Lempart, kobiety mogą liczyć na wsparcie pracodawców i ich protest spotyka się z pozytywnym odbiorem. - Uznali, że ten jeden dzień bez produkcji czy bez otwarcia firmy nie ma znaczenia już teraz - powiedziała.

W związku ze strajkiem - planowane są liczne wydarzenia w całej Polsce. Część z nich zapowiedziano w mediach społecznościowych Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Protesty planowane są m.in. w Warszawie, Biłgoraju, Giżycku, Żywcu i wielu innych miejscowościach.

Protesty też w szkołach i na uczelniach

Do protestów dołączają też uczniowie i uczennice. Część z nich nie pojawi się na zdalnych lekcjach, inni zamanifestują poparcie dla strajku w sieci. "Nie będziemy siedzieć cicho" - deklarują na przykład uczniowie z wrocławskiego XVI LO. W południe - zamiast uczestniczyć w lekcjach - zamierzają spotkać się przed szkołami.

Z zajęć zrezygnowali m.in. studenci Uniwersytetu Gdańskiego. "Wolność wyboru jest podstawowym prawem człowieka, sprzeciwiamy się orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego aborcji z powodu ciężkich wad płodu" - napisali w swoim manifeście.

Odpowiedzią na postawę studentów było najpierw wprowadzenie dnia dziekańskiego przez władze Wydziału Prawa, a chwilę później dnia rektorskiego, czyli zwolnienia z zajęć całej uczelni. 

Organizatorzy protestu zachęcają tych, którzy zostaną w domach i wezmą jednak udział w lekcjach, żeby ubrali się na czerwono i wstawili symbole strajku na swoje profile w mediach społecznościowych.

Symbol czerwonej błyskawicy na swój profil w mediach społecznościowych wstawił też Związek Nauczycielstwa Polskiego.

"Piekło kobiet"

Protesty i strajki są związane z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, który uznał, że aborcja z powodu najcięższych wad płodu jest niezgodna z konstytucją. Od czwartku (kiedy miało miejsce posiedzenie TK) w całej Polsce - mimo pandemii - organizowane są protesty. Ludzie wychodzą na ulice zarówno dużych miast, jak i mniejszych miejscowości. Zewsząd słychać hasła o "piekle kobiet", prawie do wolności czy niedecydowaniu za kobiety. Pojawiają się też liczne wulgaryzmy.

W niedzielę organizowano protesty w kościołach, w poniedziałek - blokowano ruch na ważnych ulicach.

We wtorek Ogólnopolski Strajk Kobiet zapowiedział, że nie odpuści i protesty nie ustaną, dopóki nie dojdzie do dymisji rządu. Oprócz tego Strajk domaga się m.in. wycofania religii ze szkół i niefinansowania Kościoła przez państwo. Wśród żądań pojawia się też w pełni legalna aborcja i łatwy dostęp do antykoncepcji.

DOSTĘP PREMIUM