Joanna Scheuring-Wielgus: Niejednokrotnie widziałam prowokatorów wsadzanych między ludzi tylko po to, by wywołać zamieszki

- Panie Jarosławie, jeśli mamy nie chodzić do kościołów, to nie będziemy. Pusty kościół to pusta taca. Mam nadzieję, że kościoły się będą wyludniać - mówiła w TOK FM Joanna Scheuring-Wielgus. Cytowała też to, co polityczki PiS wykrzykiwały we wtorek w Sejmie, pod adresem posłanek opozycji.
Zobacz wideo

Posłanka Lewicy, w pierwszej części rozmowy, odniosła się do wystąpienia prezesa Prawa i Sprawiedliwości w sprawie protestów po orzeczeniu TK. Jak podała: "prezes Kaczyński przekazał nam, że Polska to Kościół, a Kościół to Polska". - To nie jest prawda. Polska nie jest państwem wyznaniowym i do tego nie zmierzamy. Fakt, że Jarosław Kaczyński wykorzystuje to w swoim orędziu, to jest jego cyniczna gra - skomentowała.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Po czym zwróciła się bezpośrednio do prezesa: "Panie Jarosławie, jeśli mamy nie chodzić do kościołów, to nie będziemy. Pusty kościół to pusta taca. Mam nadzieję, że do tego w końcu dojdzie i że kościoły się będą wyludniać".

Przypomnijmy krótko, w oświadczeniu, jakie zostało opublikowane we wtorek przez Prawo i Sprawiedliwość, prezes partii ostrzegał, że demonstracje na ulicach "będą kosztowały życie wielu ludzi". Wzywał też członków swojego ugrupowania do obrony kościołów. To pierwszy raz, kiedy wicepremier zabrał głosu po wydaniu orzeczenia przez upolityczniony Trybunał Konstytucyjny w sprawie aborcji. 

"Kaczyński będzie miał krew na rękach"

Posłanka Scheuring-Wielgus w rozmowie z Mikołajem Lizutem nie szczędziła mocnych słów. - Jarosław Kaczyński przekazał prosty komunikat: wyjdźcie na ulice i bijcie się. W związku z tym to Jarosław Kaczyński będzie miał teraz krew na rękach, jeśli komukolwiek z protestujących coś się stanie - stwierdziła. 

Polityczka przekonywała, że wicepremierowi "nie zależy ani na dzieciach, ani na rodzinie, ani na życiu człowieka". - Jemu zależy tylko i wyłącznie na władzy. To jest coś, czym on się chełpi i co daje mu paliwo do życia - mówiła.

Dopytywana, czy nie boi się tego, że protesty, które od kilku dni obserwujemy na ulicach "źle się skończą" - posłanka przyznała, że rzeczywiście się tego obawia. Jak mówiła, protestuje od pięciu lat i "niejednokrotnie widziała prowokatorów wsadzanych między ludzi tylko po to, by wywołać zamieszki". Scheuring-Wielgus zaapelowała więc do wszystkich biorących udział w demonstracjach, by uważali na takie osoby, nagrywali je telefonem i zgłaszali na policję. 

W drugiej części rozmowy Scheuring-Wielgus odniosła się też krótko do wydarzeń w Sejmie. To w trakcie jej wystąpienia, we wtorek, posłanki Lewicy (a potem także politycy Koalicji Obywatelskiej) weszły na mównicę i otoczyły prezesa PiS. Wszystko wydarzyło się po tym, jak wicemarszałek izby Ryszard Terlecki stwierdził, że znajdujące się na maseczkach pioruny (będące symbolem Strajku Kobiet) odnoszą się do SS. 

Jednak dla Scheuring-Wielgus, to nie słowa i zachowanie wicemarszałka Terleckiego było tego dnia najgorsze. - To, co mnie poraziło, to nienawiść posłanek PiS, które w naszą stronę wykrzykiwały: "jesteście nazistkami, morderczyniami", choć oczywiście one nie używają feminatywów - powiedziała. - Miały w sobie niesamowitą wściekłość. Zachowywały się jak bojówkarze podczas marszu niepodległości i to było dla mnie przerażające - dodała.

DOSTĘP PREMIUM