Strajk kobiet. Studentki KUL alarmują, że zamyka się im usta: Przerażające, co się dzieje

Kilka osób w oficjalnych i nieoficjalnych kanałach społecznościowych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego pytało, czy w ramach dzisiejszego strajku kobiet mogą liczyć na wyrozumiałość i godziny rektorskie, by mogły wesprzeć protest. Jak mówią w rozmowie z TOK FM, ich posty były usuwane. - Na tym nie koniec - słyszymy od jednej ze studentek.
Zobacz wideo

- To, co się ostatnio dzieje na uniwersytecie woła o pomstę do nieba. Naprawdę. Skrajne upolitycznienie. Widać to choćby po ich wpisach na oficjalnych profilach KUL na Facebooku czy Twitterze - mówi nam jedna ze studentek, która chce zachować anonimowość.

- Usuwanie postów, w których ktoś zadaje pytanie o godziny rektorskie, jest nie na miejscu. Mimo tego, że to uczelnia katolicka, to mamy przecież wolność słowa. Szczególnie na uczelni. To już nawet zapytać nie wolno? - dziwi się kolejna osoba, z którą rozmawiamy.

Studentów niepokoją też komentarze osób o mocno konserwatywnych poglądach, które pojawiały się pod ich wpisami. Chodzi m.in. o Krzysztofa Kasprzaka z Fundacji "Życie i Rodzina". Gdy jedna z osób zapytała, czy nie ma prawa do własnych poglądów  mimo tego, że studiuje na KUL - Kasprzak odpowiedział "Super komentarz, skrinujemy. A jak składała Pani przysięgę studenta KUL, to miała pomroczność jasną?".

W innym z komentarzy działacz pozwolił sobie na inną uwagę: "Jak ktoś ma proaborcyjne poglądy, to niech się przeniesie na świecki uniwersytet. Informuję zagubionych studentów KUL, którzy wypisują tu swoje proaborcyjne poglądy, że skrinujemy te komentarze i będziemy pisać do rektora w tej sprawie. Krzysztof Kasprzak, zastępca pełnomocnika inicjatywy #ZatrzymajAborcję".

- Odbieram te wpisy jako groźby wobec nas, studentów i studentek. Straszy się nas, że rektora zawiadomią. Ale o czym? Ktoś, kto bierze udział w protestach i walczy o prawa kobiet, ma być za to ścigany? My mówimy, że jesteśmy za tym, by kobieta miała wybór. Niektórzy tego w ogóle nie rozumieją - dziwią się studentki.

"Nie ślubowałam, że w każdej sprawie będę milczeć"

Nasze rozmówczynie podkreślają, że w ich ocenie każda uczelnia, w tym również KUL, powinna być miejscem wymiany poglądów, a nie zamykania komukolwiek ust. - To jest przerażające, co się dzieje. Składając ślubowanie, nie mówiłam, że w każdej sprawie będę milczeć - mówi jedna z dziewczyn. Nie kryje, że razem z innymi studentkami i studentami była na proteście, po ogłoszeniu wyroku ws. aborcji, i będzie dalej, bo czuje, że tak trzeba. - Pisze się nam na grupie, że jesteśmy za mordowaniem dzieci, jak Niemcy w czasie wojny. Dla mnie to fanatyzm. Jeszcze raz podkreślamy: my protestujemy, mamy swoje zdanie, bo chcemy, by kobieta miała prawo wyboru - słyszymy od naszych rozmówczyń.

Zajrzeliśmy do regulaminu studiów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, który jest dostępny w Internecie. Jest tu m.in. rota ślubowania, która brzmi: "Jako student Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II będę sumiennie wypełniać swoje obowiązki, by rzetelnie przygotować się do pracy dla dobra Kościoła i mojej Ojczyzny. Kierując się zasadami moralności chrześcijańskiej, będę strzec godności studenta i dbać o dobre imię Uczelni, a także przestrzegać wszelkich zarządzeń jej władz".

W regulaminie jest też mowa o obowiązkach studenta, a wśród nich zapis o "umacnianiu lub przynajmniej szanowaniu katolickiego charakteru Uniwersytetu". - Ja go szanuję, ale nikt mi nie zamknie ust - słyszymy od młodych ludzi.

KUL w mediach społecznościowych

Od kilku tygodni profil KUL na portalach społecznościowych to wiele wpisów nawiązujących do polityki i kwestii światopoglądowych. Przedstawiciele uczelni zamieścili ostatnio m.in. własny filmik z wypowiedzią ministra Przemysława Czarnka, który mówi: "Obowiązuje wolność głoszenia poglądów, choćby były nieugruntowane odpowiednimi argumentami. Chodzi o poziom wulgarności, obsceniczności i zakłócania porządku publicznego połączonego z profanowaniem symboli religijnych".

Na profilu KUL na Twitterze mamy też cytowaną wypowiedź jednego z wykładowców Tomasza Panfila, znanego z kontrowersyjnych poglądów, który tym razem mówi o "domaganiu się prawa do zabijania".

Na Facebooku z kolei możemy znaleźć wypowiedź prof. Urszuli Dudziak z Instytutu Nauk o Rodzinie KUL na temat "wyroku" Trybunału Konstytucyjnego. "W jej ocenie decyzja Trybunału była ogromnie wyczekiwana przez wielu naukowców zajmujących się tą tematyką, przez wiele rodzin katolickich. W jej opinii to także fakt ujawnienia prawdy o człowieczeństwie z zaznaczeniem, że żyjemy w kraju, gdzie nie ma przyzwolenia na zabijanie" - czytamy na profilu uczelni:

***

Co na to KUL? Rzeczniczka uczelni, Monika Stojowska przekazała nam, że z profili uczelni usuwane są komentarze, które są "wulgarne, prowokacyjne, obrażające druga osobę i wykraczające poza przyjętą kulturę prowadzenia dyskusji na publicznych profilach".

Pytaliśmy także, jak KUL zapatruje się na udział swoich studentek/ studentów w protestach w obronie praw kobiet. - Studenci są zobowiązani do uczestnictwa w planowanych zajęciach. Oczywiście zdarzają się sytuacje losowe, zdrowotne, które uniemożliwiają naukę. Czas po skończonych zajęciach jest czasem prywatnym studenta - przekazała nam Monika Stojowska.

Odnosząc się do wpisów Krzysztofa Kasprzaka z Fundacji "Życie i Rodzina" napisała: Fundacja "Życie i Rodzina" nie jest organizacją, jednostką KUL. Źródłem informacji dla studenta jest uczelnia. Wszelkie istotne treści związane z jej funkcjonowaniem, w tym organizacją kształcenia, komunikują władze uczelni bezpośrednio, bądź za pośrednictwem upoważnionych do tego w strukturze pracowników. Służą do tego m.in. oficjalna strona Uniwersytetu oraz wewnętrzny system e-KUL".

Na pytanie o ewentualne postępowania dyscyplinarne wobec studentów, rzeczniczka KUL odpowiada: Student ma prawo do zagospodarowania czasu prywatnego poza uczelnią. W tej sytuacji nie ma powodów, by podejmować czynności, o które Pani pyta".

Jednocześnie jednak, w mailu, który dostaliśmy, pani rzecznik zamieściła, już od siebie, określonej treści uzupełnienie. Zacytujemy je, bo jest istotne z punktu widzenia całości sprawy:

"W momencie, gdy istnieje uzasadnione przypuszczenie naruszenia przepisów obowiązujących na uczelni przez studenta, bądź dokonania czynu uchybiającego godności studenta, zostaje wszczęta procedura postępowania dyscyplinarnego.Podstawą prawną tejże procedury jest Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 28 września 2018 r. w sprawie szczegółowego trybu postępowania wyjaśnienia i dyscyplinarnego w sprawach studentów, a także sposobu wykonywania kar dyscyplinarnych i ich zatarcia".

DOSTĘP PREMIUM