Adam Bodnar: Obawiam się, że obecna sytuacja może być pretekstem dla rządu do próby wprowadzenia stanu wyjątkowego

- Stan wyjątkowy służy temu, by uśmierzyć pewne niepokoje, które w państwie występują. To się wiąże z bardzo dramatycznym ograniczeniem praw i wolności - mówił w TOK FM Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Jak dodał, obawia się, że rząd - w odpowiedzi na protesty - zdecyduje się na wprowadzenie właśnie takiego rozwiązania.
Zobacz wideo

Karolina Lewicka pytała Adama Bodnara o to, dlaczego Jarosław Kaczyński postanowił "podzielić się monopolem na przemoc". Jako przykład dziennikarka TOK FM wskazała apel prezesa do polityków PiS, by bronili kościołów, powoływanie brygad narodowych przez ONR (które też mają chronić świątyń) czy brutalne ataki, z jakimi mieliśmy do czynienia w środę we Wrocławiu

- Być może [prezes PiS] przestał mieć zaufanie i ma wątpliwości, czy policja sobie w pełni poradzi z wykonywaniem tych zadań, które są jej powierzone - odpowiedział RPO. - Tym bardziej, że reakcja w takiej sytuacji, zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, wymaga czegoś innego i ponadstandardowego. Chociażby takich rzeczy, jak właśnie zastraszanie czy akty przemocy, które powodują, że osoby protestujące nie będą się chciały nawet zbliżyć do kościoła czy innych świątyń - dodał.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

"Mam nadzieję, że do prowokacji nie dojdzie"

Zdaniem Adama Bodnara to, co widzimy na ulicach, jest bardzo niebezpieczne. RPO przypomniał, że przez wiele lat rządzący w pewien sposób sympatyzowali ze środowiskami bojówkarskimi. Nie było stanowczej reakcji na mowę nienawiści czy ataki na inne osoby. - W czasie Marszu Niepodległości była taka sytuacja, że kobiety bardzo odważnie protestowały i zostały zaatakowane przez demonstrantów. I policja się temu biernie przyglądała - wspominał gość Poranka Radia TOK FM.

Jednak teraz - zdaniem Bodnara - nie mamy do czynienia jedynie z "milczącą zgodą" na działania bojówkarzy, ale wręcz "z zachęcaniem ich do tego, by atakowali i poszli na swoistą wojnę". 

Dopytywany, w jakim kierunku to wszystko zmierza, rzecznik praw obywatelskich odparł, iż "ma nadzieję, że do żadnej prowokacji nie dojdzie" i demonstracje będą przebiegać pokojowo. - Obawiam się jednak, że obecna sytuacja może być pretekstem dla rządu do próby wprowadzenia stanu wyjątkowego - powiedział. Bodnar przypomniał, że jeśli chodzi o stany nadzwyczajne, to są różne ich rodzaje. Jest na przykład stan klęski żywiołowej, do wprowadzenia którego - jak podkreślił - "przesłanki mamy już od marca" w związku z szerzeniem się epidemii koronawirusa na terenie kraju.

- Natomiast stan wyjątkowy służy właśnie temu, by uśmierzyć pewne niepokoje, które w państwie występują i to się wiąże z bardzo dramatycznym ograniczeniem praw i wolności obywatelskich - ostrzegał Adam Bodnar w TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM