Wrocław. Mężczyzna podejrzewany o atak na dziennikarki "Wyborczej" w rękach policji

Policja zatrzymała mężczyznę podejrzewanego o pobicie dziennikarek "Gazety Wyborczej" podczas protestów przeciwko orzeczeniu TK ws. aborcji, który odbył się w środę we Wrocławiu.
Zobacz wideo

Rzecznik dolnośląskiej policji nadkomisarz Kamil Rynkiewicz powiedział PAP, że policja zatrzymała mężczyznę "mogącego mieć związek" z atakami na uczestników środowych protestów. - Trwają czynność w tej sprawie, a dwie poszkodowane osoby składają właśnie zawiadomienie (chodzi o dwie dziennikarki - przyp. PAP)  - powiedział Rynkiewicz. Rzecznik dodał, że policja nadal prowadzi działania ws. ataków na uczestników środowych protestów. 

Dariusz Rajski w biura prasowego Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu poinformował wcześniej, że policja dysponuje nagraniami, które dokumentują incydenty związane z atakami na protestujących. - Ale prosimy też o przekazywanie nam takich nagrań - powiedział policjant.

Wrocław. Atak na dziennikarki "Wyborczej"

Dziennikarki "Gazety Wyborczej", które relacjonowały środowe protesty, zostały zaatakowane przez mężczyznę u zbiegu ulic Krupniczej i Kazimierza Wielkiego. Na opublikowanym w internecie filmie widać, jak mężczyzna podbiega do jednej z nich i mocno ją odpycha. Kobieta upada na jezdnię. Na innym filmie widać grupę kilkunastu agresywnych mężczyzn, którzy - według komentarza osoby nagrywającej film - użyli gazu łzawiącego wobec uczestników protestów.

Według nieoficjalnych ustaleń "GW", zatrzymany to 32-letni Robert G. - jak podała gazeta - członek nieoficjalnej bojówki chuliganów wrocławskiego Śląska "Silesia". Choć sami kibole odcinają się od tego człowieka. 

Prezydent Wrocławia o ataku

Odnosząc się do ataków na protestujących, do których doszło podczas środowych manifestacji we Wrocławiu, prezydent miasta Jacek Sutryk oświadczył, że doszło do zachowań haniebnych, do których nigdy nie powinno dojść w państwie prawa. - We Wrocławiu szanujemy podmiotowość obywateli, rozmawiamy o Polsce razem i nie lubimy, kiedy nam się tego odmawia. Nie lubimy, kiedy odmawia nam się samodecydowania o losie naszym i naszych bliskich.(...) Każdy z nas ma inne poglądy polityczne i ideologiczne, i podejmuje inne wybory, ale kiedy przychodzi do tego, aby wyrazić troskę o rzeczy podstawowe, to my w ramach tej wspólnoty jesteśmy razem - wskazał.

Jak mówił, w tej wspólnocie znajdują się niestety też ci, którzy tych wartości nie podzielają, ale ich jest zdecydowana mniejszość. - Oni na ogół nie potrafią stanąć z nami twarzą w twarz. A jeżeli już to stają zamaskowani, zasłonięci, bo się wstydzą swoich twarzy. Wstydzą się być może tego, że atakują innych. Mam nadzieję, że się wstydzą, albo wstydzić się będą. (...) Im się nasza walka i troska o te sprawy nie podoba. Ale nie zwracajmy na nich uwagi, ich jest mniejszość i nimi powinna zająć się policja -  stwierdził Sutryk.

- Przemoc człowieka wobec człowieka jest czymś haniebnym, ale przemoc wobec kobiet jest czymś podwójnie haniebnym. I na to we Wrocławiu na pewno zgody nie ma. I wzywam wszystkich mężczyzn do tego, żeby wszystkich kobiet we Wrocławiu bronili. Jesteśmy razem z kobietami, jesteśmy, byliśmy i będziemy. Nie pozwolimy, aby ktokolwiek wrocławską kobietę bił, poniżał i kopał. Nie pozwolimy na to w naszym mieście - oświadczył Sutryk.

Wyraził też nadzieję, że sprawcy środowych ataków zostaną złapani przez policję i ukarani przez wymiar sprawiedliwości. Zapewnił też, że jest w stałym kontakcie z komendantem policji.

- Jako prezydent Wrocławia chciałbym, abyśmy na ulicach tego miasta, kiedy wychodzimy i idziemy mówić o sprawach najważniejszych, mogli się czuć bezpiecznie. I o to proszę policję i wymiar sprawiedliwości, aby stanęły na wysokości zadania - dodał.

Zwrócił się też z prośbą do mieszkańców uczestniczących w protestach, aby dbali i uważali na siebie. - Proszę, abyście wyrażali swoje poglądy w sposób pokojowy, abyśmy nie eskalowali tego napięcia i konfliktu, który wywołali politycy, bo to oni nas wyciągnęli na ulice - powiedział Sutryk.

W środę we Wrocławiu w protestach wzięły udział tysiące ludzi; manifestanci przemaszerowali ulicami ścisłego centrum Wrocławia. W proteście brali udział też motocykliści i rowerzyści. Manifestacje odbywał się właściwie przez cały dzień, a ich kulminacja nastąpiła wieczorem. Policja podkreśla, że zważywszy na skalę protestów w większości przebiegały one bezpiecznie.

DOSTĘP PREMIUM