Kurator apeluje do nauczycieli. MEN chce nazwisk uczniów, którzy byli na protestach

Bartosz Arłukowicz alarmuje, że MEN rozsyła pisma do wszystkich dyrektorów szkół i pyta o "przebieg protestów" wśród uczniów i nauczycieli. Zaś dolnośląski kurator oświaty sugeruje, że nauczyciele nie powinni protestować. "Piszę do koleżanek i kolegów, bom smutny i zatroskany" - stwierdził w swoim piśmie.
Zobacz wideo

Roman Kowalczyk, dolnośląski kurator oświaty, zaczyna swoje pismo do nauczycieli tak: "Państwo polskie jest wielką wartością, bezcenną wartością. Trzeba było walki i pracy, potu i krwi kilku pokoleń, aby Polska po pierwszej wojnie światowej mogła wrócić na mapę Europy". Po tym podniosłym wstępie stwierdza, iż należy uczyć "rozumnej i odpowiedzialnej wolności", poza tym "kultury słowa i zachowania", współpracy i "dochodzenia swoich racji w sposób cywilizowany". 

"Piszę do Koleżanek i Kolegów, bom smutny i zatroskany. Martwię się, gdyż epidemia przybiera na sile" - kontynuuje (pisownia oryginalna) kurator. Ogólnopolski Strajk Kobiet nazywa następnie organizacją "radykalnie lewicową", która "domaga się aborcji na życzenie". Po krótkiej analizie przyczyn niepokojów społecznych, zwróceniu uwagi na "groźby i bijatki" podczas protestów, ocenia, że udział wielu osób w demonstracjach może spowodować wzrost zakażeń i "śmierć wielu osób". 

Kurator "serdecznie prosi" nauczycieli o "spokój i odpowiedzialność" i "rzetelne wykonywanie obowiązków", "skoncentrowanie się na realizacji podstaw programowych" oraz "respektowanie przepisów prawa". Dalej apeluje o "nieprzenoszenie ostrych, światopoglądowych i politycznych sporów na teren szkół, przedszkoli i placówek". Jako naganne kurator ocenia zachowanie tych nauczycieli, którzy mieli namawiać uczniów do udziału w protestach, choć przyznaje, że na Dolnym Śląsku to "incydentalne" przypadki. 

Swoje pismo kurator podsumowuje... łacińskimi sentencjami i cytatem z piosenki don Vasyla. "Jedno jest niebo dla wszystkich i jedno słonce nad nami - jak śpiewa don Vasyl i jego romski zespół. Jedna jest Polska" - pisze na koniec Dolnośląski Kurator Oświaty Roman Kowalczyk. 

Arłukowicz alarmuje: dyrektorzy szkół muszą podać dane

Jednak Bartosz Arłukowicz alarmuje, że w niektórych przypadkach na apelach się nie skończyło. Europoseł ujawnił maile, w których MEN nakazuje kuratorom przekazanie danych o uczniach, nauczycielach i dyrektorach szkół, którzy brali udział w manifestacjach. Następnie kuratorzy rozesłali dyrektorom odpowiednie tabelki, w które powinni wpisać dane. Jak czytamy w mailu, dane mają być omawiane podczas wideokonferencji z kierownictwem MEN. 

"To jest skandal!" - oburza się Arłukowicz. - "Jakim prawem MEN rozsyła pisma do wszystkich dyrektorów szkół z zapytaniem o przebieg protestów uczniów i nauczycieli! W trybie pilnym każą opisywać dyrektorom szkół protest!" - pisze europoseł. 

Udział uczniów w protestach krytykował również kujawsko-pomorski kurator Marek Galik. "Docierają do mnie informacje o usprawiedliwianiu nieobecności uczniów spowodowanej uczestniczeniem w tych zgromadzeniach, co może być odczytywane jako przyzwolenie i swoista zachęta do dalszych tego typu zachowań" - stwierdził w swoim piśmie. W podobnym tonie wypowiadała się małopolska kurator Barbara Nowak, która oceniła, że na protestach używana jest symbolika "rodem z totalitaryzmu niemieckiego, który ponosi odpowiedzialność za całą gehennę narodu polskiego i innych nacji europejskich". 

Z kolei pomorska kurator Małgorzata Bielang apelowała o "przerwanie skandalicznych zdarzeń". "Nauczmy nasze dzieci, naszych uczniów oddzielać światło od ciemności i dobro od zła" - napisała w swoim liście. Lakoniczne oświadczenie wydał wielkopolski kurator. "Jakakolwiek forma agitacji politycznej na terenie szkoły lub placówki jest niedopuszczalna" - oświadczył Robert Gaweł. Sam szef MEN Przemysław Czarnek groził zaś uczelniom wyższym, które na czas protestów ogłosiły godziny rektorskie.

DOSTĘP PREMIUM