Premier ogłosił nowe ostre restrykcje. Wchodzą w życie od soboty

Premier Mateusz Morawiecki ogłosił nowe restrykcje, które zaczną obowiązywać od soboty i potrwają co najmniej do 29 listopada.
Zobacz wideo

- Druga fala koronawirusa uderzyła w Polskę i całą Europę z niebywałą siła. Przedstawiciele WHO ostrzegają, że może być jeszcze groźniejsza niż przewidywaliśmy. Listopad może być jednym z najtrudniejszych miesięcy w całej pandemii. Dlatego ostre restrykcje są niezbędne - mówił na konferencji premier.

- Wzrost liczby zakażeń z powodu protestów może wynosić nawet 5 tys. każdego dnia - powiedział, powołując się na szacunki naukowców z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania UW.

Nowe obostrzenia - co konkretnie wchodzi w życie od soboty

Morawiecki ogłosił wprowadzenie nowych restrykcji:

- Rozszerzenie nauki zdalnej na klasy 1-3 szkoły podstawowej, w przedszkolach opieka bez zmian,

- Placówki kultury - kina, teatry, muzea i galerie - będą tymczasowo zamknięte,

- Obiekty hotelarskie będą dostępne tylko dla osób osób odbywających podróże służbowe,

- W sklepach poniżej 100 m kw. będzie mogła przebywać 1 osoba na 10 m kw.; w większych - 1 osób na  15 m kw.,

- Sklepy w galeriach handlowych będą zamknięte, z wyjątkiem aptek i drogerii.

Wszystkie zmiany zaczną obowiązywać od soboty 7 listopada i potrwają co najmniej do 29 listopada.

Całkowity lockdown wciąż możliwy

- Jeżeli uda nam się wdrożyć te zasady, a jednocześnie dojdzie do wygaszenia protestów społecznych, to tysiące istnień ludzkich zostaną uratowane - przekonywał Morawiecki. Namawiał, aby "protestować w sieci internetowej", a nie w przestrzeni publicznej.

Morawiecki stwierdził, że w Polsce "wciąż są duże rezerwy sprzętu". - Respiratorów wydanych zostało w ostatnich tylko dwóch tygodniach ponad tysiąc. W przypadku kolejnych tygodni mamy do wydania następny tysiąc respiratorów, a więc sprzęt jest - zapewnił. - Łóżek na razie jest jeszcze wolnych 30 proc. - dodał premier.

- Nie możemy czekać na to, aż tych łóżek będzie wolnych tylko 3 proc., a respiratorów - tylko 2 proc. Chcemy, żeby ten bufor bezpieczeństwa był większy. Dlatego krok za tą granicą, tylko jeden krok za tą granicą, którą dzisiaj wyznaczamy, za tym hamulcem bezpieczeństwa, który dzisiaj mocno wciskamy, krok za tą granicą jest tylko narodowa kwarantanna, czyli całkowity lockdown i całkowite zamknięcie handlu, usług, również części zakładów po to, żeby powstrzymać najgorsze, czyli pęknięcie w całości służby zdrowia - powiedział szef rządu.

Zapowiedział, że jeśli epidemia dotknie powyżej 70-75 osób na 100 tysięcy mieszkańców, taki scenariusz zostanie zrealizowany.

Premier wspominał o lockdownie już wcześniej. Brał pod uwagę "różne warianty"

O kolejnym lockdownie mówiło się od momentu, gdy liczba zakażeń w Polsce zaczęła drastycznie rosnąć. W poniedziałek pod przewodnictwem premiera obradował Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego, Mateusz Morawiecki zorganizował spotkanie też z ekspertami Rady Medycznej, w którym mieli wziąć udział przedstawiciele wszystkich klubów i kół parlamentarnych. Tak się jednak nie stało, bo Koalicja Obywatelska i Lewica udziału odmówiła, obecni byli jedynie posłowie PiS, PSL i Konfederacji.

Po tym spotkaniu Jakub Kulesza, szef koła Konfederacji, przekazał, że premier zapowiedział ogłoszenie kolejnych obostrzeń, z których za najbardziej prawdopodobny uznał pełny lockdown. Rzecznik rządu stwierdził wówczas, że "brane są pod uwagę różne warianty". - Wszystko zależy od liczby zachorowań i wydolności służby zdrowia. Najbliższe dni pokażą, jak wygląda sytuacja. Dlatego cały czas podkreślamy istotę przestrzegania aktualnych wymogów bezpieczeństwa. Od ich stosowania zależy wprowadzenie kolejnych decyzji - powiedział PAP Müller.

Jarosław Gowin był "kategorycznie przeciwny gospodarczemu lockdownowi"

Jarosław Gowin stwierdził w poniedziałek, że rząd nie planuje znaczących obostrzeń gospodarczych, a jeżeli pojawią się jakieś dodatkowe rozwiązania, to mogą one dotyczyć tylko handlu. - Jestem kategorycznie przeciwny gospodarczemu lockdownowi - podkreślił wicepremier. Jego zdaniem przyniósłby on "trudne do oszacowania straty gospodarcze".

Również zdaniem eksperta, profesora Krzysztofa Tomasiewicza, kierownika Kliniki Chorób Zakaźnych Samodzielnego, samo zamykanie galerii handlowych i sklepów nie jest najlepszym rozwiązaniem. - Zawsze mówiłem, że jeśli będzie się przestrzegać zasad, to jesteśmy w stanie znaleźć złoty środek, czyli nie doprowadzić do zapaści gospodarczej i z drugiej strony doprowadzić do braku transmisji - powiedział w TOK FM. Jako przykład podał szpitale, gdzie przy ostrym stosowaniu się do reguł sanitarnych, raczej nie ma transmisji wewnętrznych, choć pojawiają się zakażenia przyniesione z zewnątrz.

- To, co dzieje się w tej chwili, to efekt nieprzestrzegania zasad i niewłaściwych zachowań społecznych i to nie tylko w ostatnim okresie - oceniał profesor Tomasiewicz. - Gdzieś u podstaw tego wszystkiego leży całkowita swoboda w okresie wakacyjnym. Wielokrotne przestrzegaliśmy, że tłumy ludzi na plażach czy w restauracjach mogą sprawić, że wzrost zachorowań będzie następował - dodał.

Tydzień temu minister zdrowia mówił o możliwej stabilizacji

Podczas ostatniej konferencji, w sobotę, premier stwierdził, że zamknięte branże, między innymi gastronomię, będzie można otworzyć "nawet pod pod koniec listopada", a na wiosnę przyszłego roku sytuacja epidemiczna "ma być lepsza". Minister zdrowia Adam Niedzielski stwierdził, że "w perspektywie tygodnia czy dwóch" optymistyczny scenariusz, czyli stabilizacja, "może się pojawić". - Dlatego tak ważnym jest, żebyśmy się odpowiedzialnie zachowywali - zaznaczył. - Nie wprowadzamy dodatkowych obostrzeń, bo chcemy dokładnie w przyszłym tygodniu przyjrzeć się, jak będzie rozwijała się pandemia - powiedział wówczas. 

Od soboty 24 października cała Polska jest w czerwonej strefie. Dwa tygodnie temu premier Morawiecki wprowadził szereg nowych - ostrzejszych niż do tej pory - restrykcji. Uczniowie z klas od IV do VIII szkół podstawowych zaczęli naukę w trybie zdalnym. Na dwa tygodnie zamknięto bary, puby i restauracje. Zakazane zostały też spotkania, w których udział bierze więcej niż pięć osób. Jednak już wtedy szef rządu anonsował, że obostrzenia mogą ulegać zmianie - w zależności od sytuacji epidemicznej w kraju.

Liczba zakażeń w Polsce wciąż utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. We wtorek potwierdzono po raz kolejny ponad 19 tysięcy nowych przypadków. Sanepid w Katowicach poinformował też o śmierci czteromiesięcznego chłopczyka, który jest najmłodszą ofiarą koronawirusa. Od początku epidemii koronawirusem zakaziło się ponad 400 tysięcy osób. 

DOSTĘP PREMIUM