Urzędnicy będą pracować zdalnie, ale sędziów to nie dotyczy. Oto co dzieje się teraz w sądach

Pandemia daje się we znaki sądom w całej Polsce. I choć urzędnicy w dużej mierze przechodzą na pracę zdalną, sądy z tego wyłączono. A jest w nich coraz trudniej.
Zobacz wideo

Są sądy, w których na kwarantannie czy na L4 przebywają tylko nieliczni, ale są i takie, gdzie choruje duża część sędziów i odwoływana jest  większość rozpraw. A zaległości w poszczególnych wydziałach orzeczniczych rosną.

Dyskryminacja sędziów i sądów?

Rozporządzenie Rady Ministrów z 2 listopada 2020 roku mówi o pracy zdalnej w urzędach. "Do dnia 4 grudnia 2020 r. w urzędach administracji publicznej (...) dyrektorzy generalni urzędów lub kierujący jednostką organizacyjną polecają pracownikom wykonywanie pracy zdalnej, z wyjątkiem jednostek organizacyjnych sądów i prokuratury" - czytamy. A co z sądami? Ich rozporządzenie już nie obejmuje.

Przeciwko wyłączeniu sądów z możliwości pracy zdalnej protestuje Stowarzyszenie Sędziów Iustitia. - Dyskryminacyjne wyłączenie z możliwości pracy zdalnej sądów i prokuratur naraża na poważne i coraz większe niebezpieczeństwo epidemiczne nie tylko pracowników tych instytucji, ale przede wszystkim obywateli masowo wzywanych na rozprawy i posiedzenia - dowodzi Iustitia. I apeluje do premiera i rządu o zapewnienie bezpiecznych warunków pracy w czasie pandemii również pracownikom sądów.

- Problemem jest m.in. to, że możliwości techniczne sądów wciąż nie pozwalają na zdalne przeprowadzanie większości czynności procesowych - mówi nam rzecznik Iustitii, sędzia Bartłomiej Przymusiński. Iustitia podkreśla wprost: odpowiedzialny za to jest minister sprawiedliwości. - Chodziłoby o to, żeby móc na przykład prowadzić rozprawy w sposób odmiejscowiony, przez komunikatory internetowe czy też, by móc wysyłać korespondencję dla stron elektronicznie, przez portal EPUAP - tłumaczy sędzia Przymusiński.

Jak dodaje,  w ostatnim czasie kierownictwo resortu sprawiedliwości jakby zapadło się pod ziemię. - Apelujemy, aby nie ukrywali się przed koronawirusem, a przede wszystkim przed pracownikami wymiaru sprawiedliwości, którzy oczekują od nich realnych działań - mówi sędzia z Iustitii.Stowarzyszenie oczekuje umożliwienia przynajmniej części pracowników sądów pracy zdalnej. - To ważne w dobie coraz groźniejszej epidemii - mówi Przymusiński.

- Nie wiem, dlaczego urzędnicy w urzędach publicznych mają pracować zdalnie, a sądy i prokuratury normalnie. Nie wyjaśniono nam tego. Myślę, że przez ostatnie osiem miesięcy minister sprawiedliwości zrobił bardzo niewiele, by umożliwić nam pracę zdalną w szerszym zakresie. Skoro w marcu odwoływaliśmy rozprawy przy chyba 200 nowych zakażeniach dziennie, to tym bardziej jest to uzasadnione teraz, gdy ich liczba wynosi ponad 25 tysięcy dziennie. I w dalszym ciągu rośnie - mówi sędzia Bartłomiej Starosta z Sądu Rejonowego w Sulęcinie, przewodniczący Forum Współpracy Sędziów.

Ilu sędziów na zwolnieniach i kwarantannie? Ile rozpraw odwołanych?

To zależy od regionu Polski, od sytuacji epidemicznej, od konkretnego sądu. Z danych, które dostaliśmy z sądów w kilkudziesięciu miastach w Polsce wynika, że sytuacja jest różna. Najgorzej jest tam, gdzie zakażeń jest najwięcej. Dla przykładu, w Sądzie Okręgowym w Nowym Sączu liczba zwolnień chorobowych to prawie 25 procent - w ubiegłym roku w tym samym czasie było to 8 procent.

- W ostatnich dwóch tygodniach odwołano wszystkie rozprawy w Wydziale I Cywilnym, w Wydziale III Cywilnym - odwoławczym oraz większość spraw w Wydziale II Karnym - za wyjątkiem tzw. spraw pilnych. Chodzi najczęściej o sprawy, w których stosowane jest tymczasowe aresztowanie - informuje sędzia Bogdan Kijak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Nowym Sączu.

Coraz poważniejszą sytuację widać też choćby w Sądzie Okręgowym w Kielcach, gdzie w ostatnich dwóch tygodniach odwołano około 200 rozpraw. - Nadrobienie zaległości, spowodowanych pandemią, które na obecną chwilę wynoszą około 10 procent, przy założeniu, że sąd będzie działał bez przeszkód, będzie wymagało około trzech miesięcy - przekazał na sędzia Jan Klocek, rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach.

Problemy kadrowe są widoczne również w Sądzie Okręgowym w Katowicach. Widać to choćby w liczbach - o ile w październiku 2019 roku zwolnienia lekarskie stanowiły 784 "osobodni", o tyle w październiku tego roku - prawie dwa razy tyle (1354 "osobodni").

Nie wszędzie na szczęście jest bardzo źle

Są oczywiście również takie sądy, w których absencja chorobowa nie jest wysoka - wynosi maksymalnie 5-10 procent. Ale i to się zmienia, w związku ze wzrastającą liczbą zakażeń koronawirusem w skali kraju. - Nieobecności pracowników nie są na razie na tyle dotkliwe, aby wpływały na pracę sądu. Zastępstwa są zapewnione - przekazał nam sędzia Tomasz Adamski, rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Na L4 czy na kwarantannie przebywają jednak nie tylko sędziowie czy protokolanci, ale również oskarżeni, świadkowie, biegli. Również z tego powodu trzeba odwoływać rozprawy. W Sądzie Okręgowym w Warszawie w ostatnich dwóch tygodniach października odwołano prawie 25 procent rozpraw. To więcej niż w okresie wrzesień - październik, bo wtedy odwołań było 16,9 procent.

- Usprawiedliwienia dotyczące tego, że ktoś jest chory, jest na kwarantannie albo obawia się przyjazdu do sądu z powodu pandemii, zdarzają się praktycznie codziennie. I co do zasady, te usprawiedliwienia są uwzględniane - mówi sędzia Barbara Markowska, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

- Średnio w co dziesiątej sprawie otrzymujemy informacje od uczestników postępowania o chorobie bądź kwarantannie i w ten sposób osoby te usprawiedliwiają swoją nieobecność na rozprawie - mówi sędzia Jan Klocek.

- Nieobecność z powodu zarażenia koronawirusem czy też pobytu na kwarantannie jest okolicznością usprawiedliwiającą niestawiennictwo - w przypadku świadków i biegłych, lub powodującą konieczność odroczenia sprawy - w przypadku stron postępowania - dodaje sędzia Aleksander Brzozowski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Poznaniu.

W Sądzie Okręgowym w Gliwicach niemal wszyscy pracownicy są zdrowi, ale nie znaczy to, że sprawy z wokandy nie "spadają". Dla przykładu, w I Wydziale Cywilnym odwołano rozprawę z uwagi na kwarantannę powoda; w innej sprawie pozwany zgłosił objawy koronawirusa i też trzeba było rozprawę odroczyć. Z kolei w ośmiu innych sprawach, tylko w ostatnich dwóch tygodniach, z powodu kwarantanny, ale też z uwagi na podeszły wiek i zwiększone ryzyko zakażenia - nie stawili się świadkowie, strony czy pełnomocnicy. Podobnie widać to również od początku października w praktyce orzeczniczej sędziów Sądu Okręgowego w Bielsku Białej.

Świadek czeka na test, rozprawę trzeba przełożyć

W sądzie w Gorzowie Wielkopolskim był wniosek od świadka o przesłuchanie w innym terminie z uwagi na oczekiwanie na wynik testu. Jak informuje sędzia Diana Książek-Pęciak z Sądu Okręgowego w Zielonej Górze, każdy wniosek strony lub świadka jest rozpoznawany przez sąd indywidualnie. - Znoszenie rozprawy w takiej sytuacji zależy m.in. od tego, czy stawiennictwo strony było obowiązkowe czy nie lub czy pełnomocnik ma możliwość ustanowienia zastępstwa na rozprawie - tłumaczy sędzia Książek-Pęciak.

Jak dodaje, bywa, że strony jedynie kontaktują się z sądem, nie posiadając zaświadczenia lekarskiego o chorobie czy kwarantannie. - Powołują się przy tym na utrudniony kontakt z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej, Każda taka informacja jest oceniana w okolicznościach danej sprawy - dodaje pani sędzia.

- Jest to formuła stosowana choćby przy postępowaniach w Wydziale Penitencjarnym - mówi sędzia Barbara Markowska, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. Chodzi o sytuacje, gdy sędzia rozpoznanaje wniosek skazanego np. o przedterminowe zwolnienie. - Ale wykorzystujemy możliwość przesłuchiwania świadka na odległość także w innych sprawach. Choć często wiąże się to i tak ze stawiennictwem świadka w innym sądzie, bliżej miejsca jego zamieszkania. Siłą rzeczy, jeśli liczba zakażeń będzie się dalej zwiększać, może to rodzić problemy - dodaje sędzia.

Rozprawy na odległość są też możliwe w postępowaniach cywilnych

- Od wiosny wprowadzone zostały w niektórych kategoriach spraw posiedzenia zdalne, np. w sprawach o ubezwłasnowolnienie. Wysłuchanie osób objętych wnioskiem o ubezwłasnowolnienie, które ze względu na stan zdrowia nie są w stanie przyjechać do sądu, odbywa się online. Wcześniej sędzia wysłuchiwał taką osobę w miejscu je pobytu - tłumaczy sędzia Diana Książek-Pęciak.

Podobnie jest w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Część rozpraw odbywa się zdalnie, o ile tylko pozwala na to prawo. - Wszyscy sędziowie, asystenci, kierownicy sekretariatów i ich zastępcy zostali wyposażeni w laptopy z dostępem VPN do systemów sądowych oraz w licencje MS Teams. Przygotowano też techniczne warunki do prowadzenia zdalnych posiedzeń w jednej z aplikacji - przekazała nam sekcja prasowa warszawskiego sądu. Ważną kwestią jest też możliwość złożenia zeznań przez świadka na piśmie (prawo na to pozwala) oraz częstsze niż wcześniej rozstrzyganie spraw na posiedzeniach niejawnych - o ile tylko spełnione są wymagane przepisami warunki. 

DOSTĘP PREMIUM