Marsz Niepodległości 2020. Prof. Czapiński: Narodowcy pewnie wyjdą ze swoich pojazdów, bo trudno w nich odpalać race

Narodowcy 11 listopada zrobią znów wszystko, żeby wywrzeć wrażenie na całym społeczeństwie, że są ogromną i liczącą się siłą - przekonywał w TOK FM prof. Janusz Czapiński. Tegoroczny Marsz Niepodległości będzie się znacząco różnić - uczestnicy zamiast maszerować będą jeździć samochodami.
Zobacz wideo

W poniedziałek wieczorem sąd II instancji postanowił oddalić zażalenie Stowarzyszenia Marsz Niepodległości na postanowienie sądu I instancji, tym samym utrzymał w mocy decyzję prezydenta Warszawy o zakazie organizacji marszu. Jeszcze w niedziele narodowcy zmienili jednak formułę swojego dorocznego wydarzenia. Zamiast marszu ma odbyć się przejazd samochodami i motocyklami po centrum Warszawy.

Zdaniem prof. Janusza Czapińskiego, "spotkanie” narodowców może zacząć się w pojazdach, ale nie jest pewne, czy tak będzie do końca. – Na początku mogą udawać, że są rajdowcami. Natomiast pewnie wyjdą ze swoich pojazdów, bo trudno siedząc w aucie, czy na motocyklu i  odpalać race. Zrobią znów wszystko, żeby wywrzeć wrażenie na całym społeczeństwie, że są ogromną i liczącą się siłą – mówił w TOK FM psychologa społecznego z Akademii Ekonomiczno-Humanistycznej.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Podkreślał, że w ostatnich dniach na polskich ulicach pojawiali się głównie ludzie o liberalnych poglądach, uczestnicy manifestacji firmowanych przez Strajk Kobiet. – Dlatego można było odnieść mylne wrażenie, że całe pokolenie młodych Polaków idzie w jedną stronę. Jednak to fałszywy obraz. Młode pokolenie jest tak samo pęknięte, jak całe społeczeństwo – podkreślił prof. Czapiński.

Gość TOK FM wskazał, że narodowcy zawłaszczyli Święto Niepodległości. – 11 listopada będą próbowali odbudować społeczny wizerunek. Pokazać, że nadal istnieją, ale upominają się zupełnie o co innego, niż ta "lewacka hołota" spacerująca po ulicach polskich miast. (…) Oni chcą odbudować siebie na modłę ruchów ONR-owskich jeszcze sprzed drugiej wojny światowej i w dużej mierze im się to udaje. Na co dzień może tego nie widzimy, ale jutro zobaczymy, że potrafią się zorganizować – mówił ekspert w rozmowie z Piotrem Maślakiem.

Przejazd narodowców też nielegalny?

O zmianę formuły marszu Polska Agencja Prasowa pytała Karolinę Gałecką, rzeczniczkę stołecznego ratusza. Urzędniczka podkreśliła, że zgodnie z przepisami przejazdu samochodowego nie sposób uznać za zgromadzenie. Jednocześnie jednak mówiła, że aby zorganizować przejazd ulicami Warszawy, organizatorzy Marszu Niepodległości powinni uzyskać odpowiednie zezwolenie w ratuszu. Jak dodawała, jeśli tego nie zrobią - a jest prawdopodobne, że nie zdążą - przejazd będzie stanowił wykroczenie drogowe. 

"Oby zwolennicy Strajku Kobiet zostali w domach"

Prof. Czapiński przyłączył się do apelu liderek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, by sympatycy tego ruchu 11 listopada nie wychodzili na ulice demonstrować, protestować. – Oby tak się stało. Jeśli jednak część z nich wyjdzie na ulice, to dojdzie do starcia. Policja nie będzie w stanie rozdzielić tych dwóch grup, bo obie będą dążyć do starcia i pokazania, czyja racja jest na wierzchu. To zaowocuje potwornym chaosem w kraju, a możliwe negatywne efekty łatwo sobie wyobrazić – tłumaczył. Jego zdaniem, jeśli na ulicach 11 listopada pojawią się tylko narodowcy, to policja będzie wobec nich bierna. – Nie będzie zabierania rac czy pałowania. To raczej będzie taka funkcja ochrony, choć pytanie brzmi przed kim – mówił ekspert.

Dlaczego Strajk Kobiet zdecydował się na taki apel? -  Pomysł na ten dzień to kwarantanna od nacjonalizmu. Po prostu olewamy tych brunatnych panów. Mogą się bić z przystankami, a nie nas - mówiła reporterowi TOK FM Szymonowi Kępce Klementyna Suchanow ze Strajku Kobiet.

DOSTĘP PREMIUM