"Kościół musi coś z tym fantem, którym jest kard. Dziwisz, zrobić". Mec. Nowak o reportażu "Don Stanislao"

- Stanisława Dziwisza przerosła funkcja, którą pełni. Jego osoba to format bardziej powiatowego proboszcza, niż kardynała. Nie zrobiłby w Kościele pewnie żadnej kariery, gdyby nie grzał się w świetle wielkiego polskiego papieża - ocenił w TOK FM mecenas Artur Nowak, obrońca ofiar księży pedofilów.
Zobacz wideo

Arcybiskup Stanisław Gądecki - przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski - ma nadzieję, że wszystkie wątpliwości wokół kardynała Stanisława Dziwisza zostaną wyjaśnione. Hierarcha zabrał głos po reportażu telewizji TVN24 pod tytułem "Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza", w którym przedstawiono dokumenty, relacje i rozmowy wskazujące, że duchowny tuszował nadużycia seksualne księży na całym świecie. Sam kardynał w wielu takich sprawach zasłania się niepamięcią. Chodzi między innymi o sprawę molestowania Janusza Szymika przez proboszcza Jana Wodniaka, czy o skandal w Zakonie Legionów Chrystusa, którego założyciel Marcial Maciel Degollado był pedofilem.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

- Kościół musi coś z tym fantem, którym jest kardynał Dziwisz, zrobić - mówi w Poranku Radia TOK FM mecenas Artur Nowak, prawnik, współautor książki "Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos". Podkreślał, że sprawa nie może się tak po prostu rozejść i musi zostać wyjaśniona. - Choć widać zmianę kursu w Kościele, bo zazwyczaj starano się problem przeczekać, wydawano jakieś oświadczenie i nic. Przykład kard.Gulbinowicza (pozbawionego ostatnio m.in. insygniów biskupich w związku z oskarżeniami o pedofilię –red.) pokazuje, że Watykan widzi, iż sytuacja w Polsce się zmieniła - ocenił rozmówca Jana Wróbla.

"Kościół jak cosa nostra"

Odnosząc się do reportażu TVN24, gość TOK FM mówił, że kard. Dziwiszem mogły kierować motywacje finansowe. - Wybitny amerykańscy eksperci mówią w tym reportażu wprost o symonii, że urzędy można było kupić, że przyjeżdżały koperty z dolarami. Chodzi np. o wpływy kardynała Theodore'a McCarricka - mówił Nowak.

- Okazuje się, że człowiek bez kwalifikacji moralnych, został kardynałem. Nie dziwmy się, że pomniejsi biskupi robią to samo. Wyłania się z tego obraz Kościoła, który nie jest wspólnotą wiernych opartą o trosce, ale wręcz Cosa Nostrą - ocenił prawnik.

Przypomnijmy, Watykan jeszcze we wtorek ma opublikować raport na temat byłego kardynała McCarricka. W 2000 roku Jan Paweł mianował go metropolitą Waszyngtonu, zaś w następnym roku nadał mu godność kardynała. McCarrick został zdegradowany i wydalony ze stanu kapłańskiego za pedofilię przez papieża Franciszka. Jak mówił niedawno w TOK FM prof. Stanisław Obirek, w raporcie ma pojawić się nazwisko kardynała Dziwisza.

Kardynał Dziwisz jest "powiatowy"

Według mec. Artura Nowaka Stanisława Dziwisza przerosła funkcja, którą pełnił. W kontekście sekretarza Jana Pawła II przypomniał postać z powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Jan Wróbel dopytał, czy chodzi o Nikodema Dyzmę, a gość TOK FM przyznał, że tak. - Dziwisz to nie jest postać wielkiego formatu. On jest bardziej powiatowy, to format proboszcza z Rawy Wyżnej, niż kardynała. Nie zrobiłby w Kościele pewnie żadnej kariery, gdyby nie grzał się w świetle wielkiego polskiego papieża. Z tego co słyszałem, to nawet sam nie pisze swoich kazań - mówił gość TOK FM.

Zdaniem Nowaka Kościół musi zadać sobie pytanie, co jest dobre dla polskich katolików, jeśli chodzi o kard. Dziwisza. - Czy życie w fantazmacie wielkiego depozytariusza pamięci o papieżu, bo faktycznie nim jest i jakoś nader często jeździ z jego krwią i rozdaje ją, choć pobrana została w dziwnych okolicznościach? Czy za samo bycie blisko papieża należy otaczać go aurą świętości? Czy należy spojrzeć na to, co ma do przekazania - wyjaśniał.

Mecenas dodał też, że Kościół nadal tkwi w formule feudalnej, która w obecnych czasach kompletnie się nie sprawdza. - Gdzie jeden człowiek decyduje o wszystkim. To nie korporacja, tu nie ma konkursu kompetencji, czy zasobów duszpasterskich. Tutaj awansuje ten, kto jest większym cwaniakiem i ma większe układy. Ponad 500 lat temu z takim modelem zerwali protestanci i tam faktycznie wszystko jest przejrzysty. W Polsce do tej pory nie było żadnej kontroli nad biskupami, byli oni świętymi krowami - podsumowywał prawnik, współautor książki "Żeby nie było zgorszenia", o pedofilii w polskim Kościele.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM