Czarne chmury nad kard. Dziwiszem i pamięcią o Janie Pawle II. "Słychać już narrację: dobry car i zły bojar"

Spodziewam się wielu głosów, że to właśnie postawa kardynała Dziwisza w dużej mierze wyjaśnia zaniedbania Jana Pawła II dotyczące przestępstw pedofilskich - ocenił w TOK FM Michał Sutowski z "Krytyki Politycznej".
Zobacz wideo

Kilkaset osób demonstrowało we wtorek wieczorem w Krakowie przed kurią i przed kamienicą przy ul. Kanoniczej, w której mieszka kard. Stanisław Dziwisz. Uczestnicy protestu skandowali m.in. "Kraków wolny od Dziwisza", "Hańba", "Dziwisz wiedział, nie powiedział".

To był kolejny dzień protestu w ramach Strajku Kobiet, ale tym razem demonstracja nawiązywała do filmu "Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza", wyemitowany w poniedziałek w TVN24, w którym przedstawiono dokumenty, relacje i rozmowy, wskazujące, że kard. Dziwisz uczestniczył w procederze tuszowania nadużyć seksualnych księży wobec nieletnich. Nazwisko Dziwisza, a także papieża Jana Pawła II, pojawia się też w raporcie dotyczącym sprawy byłego już amerykańskiego kardynała Theodora McCarricka, który dopuszczał się molestowania nieletnich.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł

Michał Sutowski z "Krytyki Politycznej" mówił w TOK FM, że mimo wszystko to nie doprowadzi do przełomu w kwestii polityki polskiego Kościoła do rozliczania się z takimi sprawami. - Niby są wezwania, że trzeba to wyjaśnić, ale ma to robić komisja watykańska. Nie spodziewam się w tej kwestii nowości. Znów będzie odwlekanie przyznania się do błędów i wypaczeń, a nawet zbrodni, tak długo, jak to tylko możliwe - ocenił publicysta.

Jego zdaniem dużo ciekawsze jest obserwowanie, jak w tej debacie mówić się będzie o papieżu Janie Pawle II. - Widać, że przygotowuje się już narrację: dobry car i zły bojar. Bo mamy Stanisława Dziwisza, który ma na koncie co najmniej nieprawidłowości, ale jednocześnie to on regulował dostęp papieża do pewnych informacji i konkretnych osób. Dlatego spodziewam się wielu głosów, że to właśnie postawa kardynała Dziwisza w dużej mierze wyjaśnia zaniedbania Jana Pawła II dotyczące przestępstw pedofilskich - tłumaczył Sutowski.

Z watykańskiego raportu wynika wprost, że do hierarchów docierały informacje o przestępstwach, których dopuszczał się McCarrick. Jan Paweł II polecił nawet zbadanie sprawy przez nuncjaturę w Stanach Zjednoczonych. W raporcie znajdujemy informację, że papież wstrzymał wówczas kandydaturę hierarchy na arcybiskupa Waszyngtonu. Ojciec święty postanowił jednak zmienić zdanie po tym, jak McCarrick wysłał list do kardynała Dziwisza, w którym zapewniał, że w całym swoim życiu nie odbył żadnego stosunku seksualnego. W raporcie pojawią się też sugestię, że Jan Paweł II mógł się wtedy kierować zaufaniem do Dziwisza i swoim doświadczeniami z czasów PRL, kiedy służby bezpieczeństwa często preparowały dowody, aby dyskredytować księży.

- Doświadczeniem staliniznmu tłumaczy się negowanie zarzutów, o których mówią bardzo poważne źródła. Jednak w tych fragmentach listu McCarricka on sam nazywa sypianie w jednym łóżku z klerykami postępowaniem "nieroztropnym". Jeśli ktoś bierze takie tłumaczenia za dobrą monetę, to jest to rażąca naiwność. (…) Te zarzuty padały w społeczeństwie amerykańskim, liberalno-demokratycznym, o niezależnej prasie - wskazywał gość TOK FM i dodał, że widać w tym wszystkim czytelny schemat. - Jest dobry car, który nie wie o złych rzeczach i bojar, który reguluje mu dostęp do tych informacji - wyjaśniał Sutowski.

DOSTĘP PREMIUM