Narodowcy mówią, że policja ich prowokowała. Policja: To stałe tłumaczenie chuliganów

Na policjantów poleciały w Warszawie race, petardy i kamienie, ale narodowcy twierdzą, że to policja prowokowała uczestników marszu. A spalone mieszkanie było pustostanem. - Policjanci działają tam, gdzie dochodzi do zachowań agresywnych i niebezpiecznych - odpowiada policja.
Zobacz wideo

Marsz Niepodległości miał być zmotoryzowany, ale wbrew zapowiedziom organizatorów uczestnicy tłumnie przeszli pieszo przez Warszawę. Po drodze dochodziło do awantur, chuligani atakowali policję, która użyła gazu łzawiącego i broni gładkolufowej, do akcji ruszyły też armatki wodne. Uczestnicy marszu rzucali racami w okna mieszkań, z których jedno zaczęło płonąć. 

Jednak Damian Kita, rzecznik stowarzyszenia Marsz Niepodległości, stwierdził w rozmowie z PAP, że zamieszki były sprowokowane przez policję. - Uważamy, że nałożyło się kilka spraw. Po pierwsze, z naszej perspektywy, policja przyjęła prowokacyjną postawę. Z drugiej strony widzieliśmy zamaskowanych aktywistów tzw. Antify, którzy wybiegali z tłumu - powiedział. Jak dodał, "te zachowania pociągnęły niestety też i innych uczestników, którzy się włączyli się do tego incydentu".

- Jeśli chodzi o pożar mieszkania to my, mówię tu o sobie, o prezesie stowarzyszeniu Marszu Niepodległości Robercie Bąkiewiczu, byliśmy w tym momencie na tamtym odcinku mostu i widzieliśmy rzucających race w kierunku balkonów. Widzieliśmy też, że dwa balkony obok stała ustawiona kamera, a operator też był ubrany na czarno, więc też jesteśmy przekonani, że to była prowokacja w wywołanie jakichś napięć, także ideologicznych - ocenił Kita.

Natomiast Witold Tumanowicz oświadczył, że potępia wszelkie akty wandalizmu. - Musimy powiedzieć też uczciwie, że dużo łatwiej byłoby nam organizować Marsz Niepodległości, gdybyśmy mogli być jego formalnym organizatorami - stwierdził. - My odpowiadamy w tym momencie za przejazd samochodowy. Ci, którzy spontanicznie przyszli, a my nie nawoływaliśmy do tego, są tutaj zupełnie prywatnie i mogli z nami spontanicznie pospacerować, co nie zmienia faktu, że potępiamy wszelkie akty wandalizmu i łamania prawa - zaznaczył. 

Płonące mieszkanie? Robert Bąkiewicz: To był pustostan 

Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz zabrał po marszu głos na Twitterze. "Palące się mieszkanie było najprawdopodobniej pustostanem, nad którym wisiały emblematy ze strajku kobiet. Na Stadionie Narodowym na własne oczy widziałem, jak policja prowokowała do konfrontacji z kibicami. Antifa przez trzy tygodnie była uprzywilejowana. Dzisiaj polscy patrioci niestety byli gazowani i pałowani przez policję" - napisał.

Innego zdania jest rzecznik Komendanta Stołecznego Policji Sylwester Marczak, który w rozmowie z PAP odniósł się do stwierdzenia, że funkcjonariusze prowokowali uczestników marszu. - Jest to tłumaczenie, które bardzo często słyszymy od osób, które zaatakowały funkcjonariuszy policji - zauważył. - Trzeba podkreślić, że policjanci działają tam, gdzie dochodzi do zachowań agresywnych i niebezpiecznych, gdy dochodzi do ataków na funkcjonariuszy. To właśnie wtedy działamy zdecydowanie i zawsze będziemy reagować stanowczo na przejawy chuligaństwa - stwierdził. 

Wcześniej Marczak poinformował, że kilku funkcjonariuszy zostało rannych po starciach z chuliganami. Funkcjonariusze użyli gazu i broni gładkolufowej. "W celu przywrócenia porządku publicznego, w ramach obowiązującego prawa prowadzone są działania pododdziałów zwartych policji. Kilku policjantów zostało rannych. Wykorzystywane są środki przymusu bezpośredniego w tym gaz pieprzowy i w indywidualnych przypadkach broń gładkolufowa" - napisał na Twitterze.

Z kolei rzeczniczka ratusza Karolina Gałecka mówiła w TOK FM, że władze miasta był bezradne, bo nie mogły rozwiązać nielegalnego zgromadzenia. - Formalnie ono nie istnieje. Dopełniliśmy wszelkich starań, żeby nie doszło do Marszu Niepodległości - wyjaśniła. I dodała, że teraz zacznie się liczenie strat, które dotyczą nie tylko infrastruktury miejskiej, ale też prywatnego mienia.    

DOSTĘP PREMIUM