Rzecznik KSP: Działania policji były zdecydowane, bo takie miały być

Działania policjantów były zdecydowane i takie miały być. Będziemy je podsumowywać podczas czwartkowego briefingu - mówił rzecznik KSP nadkom. Sylwester Marczak po Marszu Niepodległości. Zarzucił też organizatorom, że mówienie z ich strony o zapewnieniu bezpieczeństwa należy traktować jako bajki.

Rzecznik KSP podczas briefingu po Marszu Niepodległości odrzucił zarzuty środowiska narodowego, że policja nie chciała doprowadzić, aby do przejazdu samochód włączyły się kolejne auta, a nakazali demonstrantom iść pieszo.

- Pojawiły się informacje w przestrzeni medialnej, zwłaszcza w social mediach, które są kłamstwem, że niby policjanci mieli wskazywać, że ktoś może tam udać się pieszo. Nie, proszę państwa, policjanci wielokrotnie, ja również podkreślałem to, że mamy do czynienia ze zgromadzeniem, które w tej formie nie może się odbyć, bo jest nielegalne - mówił o tym ratusz, mówił o tym pan wojewoda, mówił o tym przede wszystkim sanepid w kontekście charakterze o zagrożeniu epidemiologicznym - powiedział Marczak.

Zarzucił także brak świadomości epidemiologicznej organizatorom marszu.

Podkreślił także, że policja wzięła także pod uwagę wariant negatywny i musiała stworzyć przy Stadionie Narodowym, gdzie obecnie znajduje się tymczasowy szpital COVID-owy tzw. "drogę życia" dla karetek pogotowia, a która prowadziła m.in. mostem Świętokrzyskim czy Wybrzeżem Szczecińskim. "Kiedy na błoniach tłum kierował się w kierunku Wybrzeża Szczecińskiego policjanci zablokowali przejście dlatego, żeby te respiratory, które były dowożone w tym czasie do szpitala, który mieści się na Stadionie Narodowym, dotarły tam na czas" - powiedział.

Rzecznik policji mówił, że przy rozpoczęciu interwencji policjantów doszło do rzucaniem w ich kierunku kamieniami. - Wydaje mi się, że mówienie tutaj o odpowiedzialności, mówienie o świadomości i zapewnieniu bezpieczeństwa raczej możemy potraktować jako bajka ze strony osoby, która takie osoby wygłasza - ocenił.

- W tym przypadku działania policjantów były zdecydowane, takie miały być, dlatego były używane z naszej strony środki przymusu bezpośredniego, dlatego policjanci używali m.in. gazu, używali również w indywidualnych przypadkach broni gładkolufowej, używali również policjanci innych środków przymusu bezpośredniego, ale to będziemy podsumowywać podczas jutrzejszego briefingu, gdzie wskażemy konkretne liczby - podkreślił Marczak.

DOSTĘP PREMIUM