Profesor Stempin: Kardynał Stanisław Dziwisz myśli dobrem Kościoła, a nie ofiar

Kard. Stanisław Dziwisz tłumaczy się, że stawiane mu zarzuty to zniesławienie, które podważa jego służbę na rzecz Jana Pawła II. Zdaniem prof. Arkadiusza Stempina, hierarcha wciąż myśli "korporacyjne", dobrem Kościoła, a nie ofiar. - Kardynał Dziwisz jest nawet gotów pójść na dno, byle zachować dobre imię Jana Pawła II - mówił ekspert w TOK FM.
Zobacz wideo

Kardynał Stanisław Dziwisz w oświadczeniu dla włoskiej agencji Ansa stwierdził, że stawiane mu w filmie dokumentalnym "Don Stanislao" zarzuty są "zniesławiające" i mają na celu podważenie jego "pokornej" służby na rzecz Świętego Jana Pawła II. Były sekretarz papieża zapewnił, że nigdy nie przyjmował pieniędzy, aby "ukrywać czyny czy fakty przeznaczone dla uwagi Ojca Świętego". "Nigdy nie wspierałem osób niegodnych w zamian za datki wpisane w jakąś perwersyjną logikę wymiany" - oświadczył kard. Dziwisz.

Jak mówił w TOK FM prof. Arkadiusza Stempina, historyk i politolog z Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, polscy hierarchowie są przyzwyczajeni do modelu myślenia sprzed 30 lat, kiedy zachowanie określała instrukcja "Crimen sollicitationis". Dokument przygotowany w 1922 roku, jak stwierdził profesor, pozwalał sprawy "zamiatać pod dywan". - Stąd defensywna i pasywna postawa polskich hierarchów - ocenił rozmówca Rocha Kowalskiego.

Dziennikarz zauważał, że przez ostatnie lata zmieniły się realia, władza w Watykanie, nastawienie do przestępstw popełnianych przez księży, ale też nastawienie społeczeństwa do duchownych, co widać było choćby podczas ostatnich protestów kobiet. Zdaniem prof. Stempina ta zmiana zaskoczyła polskich duchownych, w tym kard. Dziwisza. - On broni się podkreślając swoje zasługi dla Kościoła w Polsce, swoją pracę w ogóle dla Polski. Uważa to za niewdzięczne, że pod jego adresem wysuwane są oskarżenia - stwierdził. I dodał, że większość członków Episkopatu Polski tkwi tkwi "w modelu myślenia, które sprawy pedofilii duchownych każe zmiatać pod dywan". 

W przypadku kard. Stanisława Dziwisza na jego reakcje na pytania i wątpliwości dziennikarzy wpływ ma też ego byłego sekretarza papieskiego. Jak mówił gość TOK FM, to pozwala mieć duchownemu poczucie "bycia przedłużeniem pontyfikatu Jana Pawła II". 

- W pewnym sensie to jest tragedia tego człowieka, który ma tak zarysowany horyzont poznawczy, że nie ma tam miejsca na tę mentalną zmianę - ocenił.

Prof. Stempin przypomniał, że  Dziwisz był z Janem Paweł II, gdy został on wybrany na papieża, podczas zamachu 13 maja 1981 roku. Duchowny towarzyszył papieżowi w czasie długiej choroby, był z nim do śmierci. Były metropolita krakowski uczestniczył więc w wydarzeniach, do których nikt inny nie miał dostępu.

I w tłumaczeniach, odpowiedziach na pytania dziennikarzy słyszymy często o pracy dla papieża, dla Polski, Kościoła. - Tam jest dobro instytucji, dobro Kościoła, ale nie ma perspektywy ofiary. On myśli korporacyjnie, myśli dobrem Kościoła - ocenił ekspert.

Profesor uważa, że kardynał jest nawet gotów "pójść na dno", aby zachować dobre imię Jana Pawła II. - A z tego, co wiemy z raportu Theodore'a McCarricka, to dobre imię Jana Pawła II jest tam chronione, ale mimo wszystko wystawione na uderzenie. Krótko mówiąc, Jan Paweł II nie wychodzi obronną ręką z tego raportu - uważa gość TOK FM.

Murem za kard. Dziwiszem?

W dniu premiery filmu TVN24 "Don Stanislao" przewodniczący KEP arcybiskup Stanisław Gądecki pisał w specjalnym oświadczeniu, że "Kościół w Polsce jest wdzięczny ks. kardynałowi za jego wieloletnią służbę przy boku św. Jana Pawła II".

Po publikacji filmu oraz raportu Watykanu ws. kardynała McCarrika oświadczenia Episkopatu Polski nie było. Nie było też, jak zauważył Roch Kowalski, publicznej wypowiedzi, żadnego z prominentnych polskich hierarchów.

- Akurat kardynał Dziwisz jest niekoniecznie tym, który szedł po linii duchownych, których utożsamiamy z radykalnym odłamem Kościoła, który reprezentowany jest przez arcybiskupów Jędraszewskiego, Głódzia czy Hosera. Zastanawiające jest, że pomimo tego, nikt nie wyraża nielojalności wobec niego - komentował prof. Stempin.

Gość TOK FM zwrócił też uwagę na zdecydowane działania Watykanu. Bo nie chodzi tylko o to, że nazwisko kard. Dziwisza znalazło się w raporcie dotyczącym Theodore'a McCarricka. Całkiem niedawno mieliśmy przecież zdecydowaną decyzję Stolicy Apostolskiej w sprawie kard. Henryka Gulbinowicza, a śledztwo watykańskie toczy się wobec emerytowanego metropolity gdańskiego - abpa Leszka Sławoja Głódzia.

DOSTĘP PREMIUM