Publicystka, która kiedyś była mocno wierząca: Do tej pory nie rozumiem, jak kobiety mogą pozostawać w Kościele

- Mając lat 20, czyli dość późno, zorientowałam się, że we wspólnocie, która jest dla mnie najważniejsza, jestem osobą drugiej kategorii, traktowaną jak osoba podrzędna, pozbawiona wolnej woli i rozumu. Wywołało to we mnie głęboki sprzeciw - o swojej historii rozstania z Kościołem katolickim w TOK FM opowiadała Agata Szczęśniak z OKO.press.
Zobacz wideo

Agata Szcześniak z OKO.press i Eliza Michalik z Onetu gościły u Mikołaja Lizuta w audycji "A teraz na poważnie". Redaktor TOK FM pytał je, czy obserwujemy w Polsce zmierzch hegemonii Kościoła katolickiego. 

- Absolutnie nie. Hegemonia Kościoła katolickiego w Polsce ma się wspaniale i kwitnie - stwierdziła Michalik, która, jak przyznała, od długiego czasu zastanawia się nad statusem prawnym Kościoła katolickiego. - Bo to instytucja prywatna. I jako jedyna instytucja tego typu jest wrośnięta w tkankę państwową, ma wpływ na stanowienie prawa, wpływ na wszystkie instytucje władzy. Ma kapitał, pieniądze z budżetu państwa, nieopodatkowane pieniądze z różnych zbiórek, w tym te dawane na tacę - wymieniała.

Uzasadnieniem jej tezy ma być też cała historia systemowego krycia pedofilii w Kościele i braku reakcji policji, prokuratury, organów państwa. - To jest hegemonia. Kościół katolicki stoi ponad partiami, nie podlega ustawom, jawności finansowej ani rozliczaniu przez opinię publiczną, nie podlega jurysdykcji sądów - dodała Michalik. Publicystka przekonywała, że Kościół katolicki wyciszy każdą aferę, "bo koniec hegemonii będzie oznaczał koniec dopływu olbrzymiej kasy, pieniędzy, na których ludzie robią majątki życia".

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Innym wątkiem poruszonym w czasie audycji była sytuacja kobiet w Kościele. Jak zauważyła Agata Szczęśniak, w sytuacji kryzysu Kościoła o wychodzenie z tej instytucji "pyta się zwykle księży, pyta się zakonników, bardzo rzadko pyta się kobiety". Szczęśniak opowiedziała też o swojej historii wychodzenia z Kościoła. 

- Byłam kiedyś osobą bardzo wierzącą, bardzo zaangażowaną na co dzień, śpiewałam w kościelnym chórze, należałam do Przymierza Rodzin, byłam wychowawczynią w Przymierzu Rodzin - opowiadała. - Pochodzę z małej miejscowości, z Garwolina, z bardzo religijnego środowiska - dodała.

Wyjaśniła, że dziś nie jest związana z Kościołem i jest jak najbardziej od niego odległa, a jedną z kwestii, które bardzo mocno o tym zdecydowały, była aborcja i w ogóle kwestia praw kobiet, podejścia Kościoła do kobiet. - Mając lat 20, czyli dość późno, zorientowałam się, że we wspólnocie, która jest dla mnie najważniejsza, ja jestem osobą drugiej kategorii, traktowaną jak osoba podrzędna, pozbawiona wolnej woli i rozumu. Wywołało to we mnie głęboki sprzeciw - wspominała. I stwierdziła, że "do tej pory ma duże niezrozumienie, jak kobiety mogą w tej wspólnocie pozostawać".

Jej stanowisko w sprawie aborcji bardzo długo było kształtowane przez teksty teologiczne i opowieści o świętości życia. - I w pewnym momencie przeczytałam "Milczenie owieczek" Kazimiery Szczuki o tym, jak kobiety, które dokonały aborcji, traktowane były przez swoje wspólnoty, wsie, księży. Ja doznałam wtedy głębokiego szoku. Dotarło do mnie życie konkretnych osób i ich dramaty. Stwierdziłam wtedy, że mój Kościół to jest okrutna instytucja, która z ogromną przemocą traktuje kobiety - dokończyła Szcześniak.

Eliza Michalik o sobie mówiła z kolei, że nigdy nie była bardzo wierząca, ale że również jako osoba dojrzała spostrzegła, "jak Kościół źle traktuje kobiety, jak nienawidzi kobiet, jak to, że kobiety nie mogą pełnić funkcji kapłańskich, jest głupie, bezsensowne, niemające umocowania w żadnym prawie, żadnej rzeczywistości".

Mówiła też o tym, że według niej nie ma czegoś takiego, "że uczestniczysz w instytucji, która łamie prawo i ty mówisz, że ciebie to nie dotyczy, bo ty tego nie robisz". Jej zdaniem każdy katolik powinien podjąć decyzję, że nie będzie firmował takiej instytucji i że dotyczy to też tzw. dobrych księży. - Jeśli jesteś w instytucji, o której wiesz, że krzywdzi ludzi, kryje przestępstwa, to nawet jak sam nie robisz tego, ale robią koledzy i wiesz o tym, i wiesz, że instytucja nic z tym nie robi, to jesteś współwinny - przekonywała. 

Na co Agata Szczęśniak dodała: - Kardynał Dziwisz kłamał w TVN24 w żywe oczy. To jest coś niebywałego: ktoś, kto poucza o moralności, bezczelnie kłamie. Ci wszyscy ludzie na mszach mają tysiące osób, które ich słuchają, przyjmują sakramenty z ich rąk.

Według publicystki ludzie w ten sposób współuczestniczą w podtrzymywaniu systemu korupcji, zapewnienia bezkarności przestępcom.

Na koniec Eliza Michalik podkreśliła, że to nie są kontrowersyjne opinie, a takie komentarze można usłyszeć często. - Mówienie, że Kościół jest równy wobec prawa, nie jest kontrowersyjne, kontrowersyjna jest opinia, że nie jest równy. Przemyślcie sobie, co jest kontrowersyjne - zaapelowała.

DOSTĘP PREMIUM