Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu: To początek ciężkiej pracy. W Irlandii próba zmiany prawa trwała 8 lat

- Liberalizacja prawa do aborcji jest kontrowersyjna dla polityków i Kościoła, ale nie dla społeczeństwa. Chcemy, żeby nasza ustawa była dobra, szeroka i oddawała rzeczywistość aborcyjną w Polsca - mówiła w TOK FM Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu.
Zobacz wideo

Powołujemy Komitet Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej "Legalna aborcja - bez kompromisów". Z nazwy chyba wynika, czego on dotyczy - mówiła wczoraj (12 listopada) liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet Marta Lempart. Komitet będzie miał własną stronę internetową z informacjami o projekcie. Zamierza zbierać podpisy pod ustawą ws. liberalizacji prawa do aborcji, choć – jak przyznała w Poranku Radia TOK FM Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu – projekt nowych przepisów nie jest jeszcze gotowy.

- Kończymy przygotowanie głównych ram ustawy. Zależy nam przede wszystkim, żeby było to dobre prawo, które oddaje rzeczywistość aborcyjną w Polsce. Żeby osoby, które potrzebowały aborcji nie były już zmuszane do dalekich wyjazdów zagranicznych - wyjaśniła w Poranku Radia TOK FM.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Jak wskazywała Natalia Broniarczyk, do tej pory prawo aborcyjne było pisane głównie "pod lekarzy, czy nawet przeciwników terminacji ciąży". - Określało szereg barier, na które napotkać miała osoba potrzebująca aborcji, żeby finalnie jej nie dostać. Nasz projekt ma być inny, szeroki - mówiła członkini Aborcyjnego Dream Teamu.

Wymieniała też założenia ustawy. Absolutnym minimum ma być wykreślenie z polskiego prawa kryminalizacji aborcji, szczególnie wobec osób, które pomagały w uzyskaniu dostępu do zabiegu. - Po drugie, aborcja bez podawania powodu, za darmo, powinna być dostępna w publicznym szpitalu przynajmniej do 12. tygodnia ciąży. A jeszcze dłużej, jeśli życie osoby ciężarnej jest zagrożone - wyliczała.

Czy politycy i Kościół pozwolą na zmiany?

Jacek Żakowski zauważył, że może być bardzo trudno przekonać społeczeństwo do aborcji bez podawania przyczyny, czyli de facto na życzenie. Jednak według Broniarczyk problemem nie jest nastawienie Polaków, a postawy polityków. - To dla nich to są kontrowersyjne pomysły. Od 2016 roku, czyli od Czarnego Protestu, organizacje kobiece i społeczeństwo wykonały dużą pracę, żeby mieć łagodniejsze podejście do przepisów liberalizujących aborcję, niż politycy i Kościół. Są sondaże, które pokazują, że ponad 60 procent społeczeństwa popiera takie zmiany - przekonywała.

Gospodarz Poranka Radia TOK FM ocenił, że obecny Sejm zapewne odrzuci projekt liberalizujący przepisy dotyczące aborcji, który szykuje Strajk Kobiet. Natalia Broniarczyk odpowiadała, że niezwykle ważny jest już sam etap zbierania podpisów. - Chcemy wykorzystać to na szeroką akcję edukacyjną. Pokażemy, że Polki i tak dokonują aborcji, zamawiają potrzebne medykamenty w aptece, albo wyjeżdżają do Holandii, Niemiec, Austrii czy Wielkiej Brytanii, gdzie nikt nie pyta o powód aborcji, nawet w 20-21. tygodniu ciąży -  mówiła. Dodała, że projekt obywatelski musi przynajmniej trafić do sejmowej komisji. - I powinna odbyć się na ten temat debata w Sejmie. Mam poczucie, że to ważny element. Wcześniejsze debaty na ten temat nie oddawały rzeczywistości aborcyjnej w Polsce, a skupiały się przede wszystkim na silnie zmoralizowanej dyskusji, co jest dobre, a co złe. Teraz wierzę w posłanki Lewicy i w nas aktywistki, że ta debata będzie prawdziwa - podkreślała gościni TOK FM.

Dodała też, że nikt nie ma wątpliwości, że walka o zmianę przepisów może nie skończyć się szybko. – W Irlandii kampania i próba zmiany prawa antyaborcyjnego trwała około ośmiu lat. Wiemy, że to początek ciężkiej pracy. Po drodze pewnie zdarzą się różne porażki, ale może one będą elementem potencjalnego sukcesu – przekonywała Broniarczyk. Jak mówiła, jej organizacja niezależnie od  wszystkiego będzie się skupiała na pomocy w dokonywaniu aborcji. – Zgłasza się do nas coraz więcej. W ciągu ostatnich 11 miesięcy 230 osób wyjechało za granicę z naszą pomocą, również finansową. Liczymy, że dzięki temu wszystkiemu więcej osób się o nas dowie – podsumowała członkini Aborcyjnego Dream Teamu.

DOSTĘP PREMIUM