Ekspert o starciach pokazanych na filmiku z 11 listopada: Zaplanowana akcja, przygotowany szturm

- Na dostępnym filmiku widać, że to była zaplanowana akcja. Ci, którzy w niej brali udział, byli przygotowani na szturm na pododdział zwarty - mówił w TOK FM dr Krzysztof Liedel, dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem, oceniając nagranie z 11 listopada upublicznione przez MSWiA.
Zobacz wideo

MSWiA w sobotę opublikowało nagranie z zamieszek, do których doszło podczas Marszu Niepodległości. "Kierując się ważnym interesem publicznym, przedstawiamy rzeczywisty obraz sytuacji" - poinformował resort. Zdaniem policji to dowód na to, że funkcjonariusze nie byli agresywni. Film pokazuje przebieg wydarzeń, które miały miejsce w rejonie ronda de Gaulle'a. Widać na nim moment starć z policją i postrzelenia fotoreportera "Tygodnika Solidarność".

Dr Krzysztof Liedel dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas był gościem "Popołudnia TOK FM" i też przekonywał, że użycie pododdziałów zwartych policji wiązało się z agresywnym zachowaniem niektórych osób biorących udział w Marszu Niepodległości. - To zgromadzenie od początku miało charakter nielegalny, policjanci byli tam, żeby zapewnić ład i porządek publiczny - podkreślił. Na marsz bowiem zgody nie wyraził ani prezydent Warszawy, ani sąd.

Dodał, że nie ma wątpliwości, że cały atak agresji ze strony uczestników zgromadzenia był zaplanowany wcześniej i nie było w nim elementu przypadkowości. Świadczyć o tym mają np. przygotowane race, petardy, czy świecące na rękawach opaski, które mieli uczestnicy zdarzenia. - Na dostępnym filmiku widać, że to była zaplanowana akcja, a ci, którzy w niej brali udział, byli przygotowani na szturm na pododdział zwarty - tłumaczył ekspert. Ocenił, że duży odsetek osób biorących w marszu to środowiska kibolskie.

- [Wśród nich było] Trochę osób, które podpisują się jako narodowcy i trochę osób znanych policji, bo karanych np. za udział w burdach - wymieniał. Według niego policja w takich sytuacjach może też działać prewencyjnie, bo to osoby, które mogła zidentyfikować i np. nie dopuścić w ogóle do ich udziału w marszu. Nie chciał jednak domyślać się, czy z tej wiedzy skorzystała, czy nie. - Mam nadzieję, że dowiemy się po zakończeniu procedur kontrolnych - stwierdził. 

Marsz Niepodległości 2020. Doszło do zamieszek i starć z policją

Zgodnie z zapowiedziami organizatorów marsz miał być zmotoryzowany, jednak wielu uczestników brało w nim udział pieszo. Doszło do zamieszek, w stronę policjantów rzucane były kamienie i race. KSP przekazywała, że "grupy chuliganów zaatakowały policjantów chroniących bezpieczeństwo innych ludzi", a do działań ruszyły pododdziały zwarte, które użyły gazu łzawiącego i broni gładkolufowej.

DOSTĘP PREMIUM