Wczoraj Kołakowski mówił, że odchodzi, dziś już mu przeszło. Udobruchał go Kaczyński?

Poseł Lech Kołakowski ogłosił swoje odejście z PiS, ale po rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim oświadczył, że jednak "sprawa jest otwarta". Kilka godzin później okazało się, że PiS odwiesił go w prawach członka. Czy to znak, że posłowi udało się dogadać z partią?
Zobacz wideo

Lech Kołakowski we wtorek rano ogłosił swoje odejście z partii. Jednak już wieczorem w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM pokazał, że do kolegów z PiS nadal żywi wiele serdeczności: 

W środę rano Kołakowski poinformował dziennikarzy, że jest umówiony z szefem klubu PiS Ryszardem Terleckim. Po spotkaniu przyznał, że rozmawiał także z Jarosławem Kaczyńskim. A niedługo później okazało się, że zostały mu przywrócone prawa członka PiS.

Nie znamy szczegółów negocjacji Kołakowskiego z partią. Na pewno jednak udało mu się osiągnąć przynajmniej jeden swój cel: nareszcie porozmawiał z Jarosławem Kaczyńskim.

Jak twierdzi poseł, o spotkanie z Kaczyńskim bezskutecznie zabiegał od pół roku. Wystarczyła jednak groźba opuszczenia partii, a prezes PiS znalazł dla niego czas. Poseł z przebiegu rozmowy był wyraźnie zadowolony. - Padły bardzo ważne argumenty z obu stron. Rozmowa będzie kontynuowana - zapewniał dziennikarzy. - Szkoda, że nie odbyło się w maju czy w miesiącach letnich, ale pragnę podziękować panu prezesowi za możliwość spotkania, rozmowy i wymiany poglądów - dodał.

Nie chciał jednak powiedzieć, czy rozmawiał z Kaczyńskim o nowym projekcie noweli ustawy o ochronie zwierząt. - Prezes lubi zwierzęta, ja też mam pieska, z którym lubię wychodzić - odparł. - Potrzebne są dobre uregulowania dla polskiej wsi - dodał.

Kilka godzin po spotkaniu szef Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski napisał na Twitterze: "Postanowieniem Rzecznika Dyscyplinarnego PiS z dnia 18 listopada 2020 r. umorzono postępowanie dyscyplinarne w sprawie naruszenia Statutu PiS. W związku z tym wygasa decyzja prezesa PiS z dnia 17 września 2020r. o zawieszeniu w prawach członka PiS Jana Krzysztofa Ardanowskiego i Lecha Kołakowskiego". Co na to Kołakowski? Na komentarz posła wciąż czekamy.

DOSTĘP PREMIUM