Protest przed siedzibą MEN w Warszawie. Studentki przykuły się do bramy, zatrzymano dziennikarkę

Demonstranci zablokowali bramę wjazdową Ministerstwa Edukacji Narodowej w ramach protestu pod hasłem "Wolna aborcja i wolna edukacja!". Policja próbowała ich usuwać. Kilka osób zostało przewiezionych na komendę, wśród nich dziennikarka.
Zobacz wideo

"Wolna aborcja i wolna edukacja!" - pod tymi hasłami trwa protest przed Ministerstwem Edukacji Narodowej. Studentki zablokowały bramę wjazdową na teren ministerstwa, przykuwając się do niej. "To gest solidarności z nauczycielkami, nauczycielami oraz instytucjami naukowymi, którym minister Czarnek grozi represjami za wsparcie Strajku Kobiet" - przekazali organizatorzy protestu pod MEN.

Atmosfera od początku była dość nerwowa. Na miejscu pojawiło się mnóstwo policji. Z głośników słychać było komunikaty o obowiązującym stanie epidemii i nawoływania do rozejścia się. Niektórych protestujących funkcjonariusze usuwali siłą z miejsca zdarzenia. 

W mediach społecznościowych pojawiły się informacje, że policja zaczęła legitymować uczestników protestu, a jedna z fotoreporterek miała być zabrana na komisariat przy Wilczej.

"Jedna osoba zatrzymana"

Policja początkowo opublikowała w mediach społecznościowych krótki komunikat, w którym poinformowała o "podjęciu interwencji wobec osób blokujących jezdnię". "Podano komunikaty wzywające do zachowania zgodnego z prawem. W stosunku do osób lekceważących polecenia funkcjonariusze użyli siły fizycznej" - czytamy.

Dalej podano także, że "osoby, które podczas legitymowania odmówiły podania swoich danych są przewożone do jednostek policji w celu weryfikacji ich tożsamości oraz wykonania niezbędnych czynności w związku z popełnionym wykroczeniem". "Jedna osoba została zatrzymana za naruszenie nietykalności policjanta" - przekazuje policja.

Zatrzymana fotoreporterka

Około godziny 17 potwierdzono, że kilka osób jest przewożonych do jednostek policji w celu - jak podano - weryfikacji ich tożsamości.

W mediach pojawiła się również informacja, że wśród zatrzymanych jest dziennikarka "Gazety Wyborczej". Według informacji Jędrzeja Nowickiego z "GW, zatrzymana osoba to fotografka Agata Grzybowska. Pytany o to zatrzymanie rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak, powiedział PAP, że "osoba, która została zatrzymana w związku z naruszeniem nietykalności, to fotoreporterka". Protest przeniósł się w miejsce jej zatrzymania - przed komendę przy ul. Wilczej. Po godz. 19 Agatę Grzybowską wypuszczono. 

Protestujący żądają wycofania się przez ministerstwo z gróźb konsekwencji finansowych i dyscyplinarnych wobec instytucji naukowych oraz nauczycieli i nauczycielek popierających Strajk Kobiet, dymisji Przemysława Czarnka ze stanowisk ministra edukacji i nauki, demokratycznej, wolnej od dyskryminacji i kontroli ze strony władz centralnych edukacji i szkolnictwa wyższego, wprowadzenia do szkół rzetelnej edukacji seksualnej, wolnego i bezpłatnego dostępu do bezpiecznej aborcji na terenie Polski. Na miejscu są funkcjonariusze policji.

Strajk Kobiet zapowiada blokowanie miasta

W stolicy w ramach Strajku Kobiet zaczęły się też blokady ulic w w ramach kolejnych protestów związanych z zaostrzeniem prawa aborcyjnego. Korki tworzą się na Trasie Łazienkowskiej oraz w centrum miasta. Na godz. 16 Strajk Kobiet zapowiedział blokadę całego miasta. ZTM apeluje, aby korzystać z metra o ile to możliwe.

Masowe protesty w całej Polsce trwają od 22 października i są wyrazem sprzeciwem wobec zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych. Wywołało je orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r., zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodny z konstytucją. Głównym inicjatorem akcji protestacyjnych jest Ogólnopolski Strajk Kobiet.

DOSTĘP PREMIUM