Dr Oczkoś o wizerunku policji: Próbuje się robić PR za pomocą łomu i młotka

- Rzecznicy prasowi powinni być wyszkoleni. Jeśli postępują tak, jak widzimy, to moja pierwsza myśl jest taka, że są źle wyszkoleni. A druga, że przedkładają zadowolenie przełożonych nad skuteczność swojej komunikacji. To się nigdy nie sprawdza - mówi TOK FM ekspert od wizerunku dr Mirosław Oczkoś, komentując działania rzecznika KGP Mariusza Ciarki.
Zobacz wideo

Działania policji z ostatnich dni pobudziły dyskusję na temat kryzysu wizerunkowego tej instytucji. Dyskusję, która - raz z mniejszym, raz z większym natężeniem - toczy się od dawna. Nie pierwszy raz funkcjonariusze muszą tłumaczyć się ze swoich działań. Czasem dość błahych, jak słynne sypanie konfetti na cześć byłego już wiceministra, a czasem bardzo poważnych, jak śmierć młodego mężczyzny na komisariacie.

Obrazki z ostatnich protestów wywołały jednak wyjątkowe poruszenie. Nieoznakowani funkcjonariusze używający gazu i pałek wobec demonstrujących czy prowadzona do radiowozu dziennikarka, zatrzymana pod zarzutem naruszenia nietykalności funkcjonariusza - to wszystko sprawiło, że znów pojawiły się pytania o nadgorliwość policji i zarzuty dotyczące działania na polityczne zlecenie.

Nastrojów wokół całej sytuacji zdaje się nie uspokajać rzecznik policji Mariusz Ciarka. Pytany o dziennikarkę Agatę Grzybowską najpierw (w TVN24) przekonuje, że "w momencie [jej] zatrzymania [policjanci] nie wiedzieli, że to fotoreporterka", a potem - już na naszej antenie - zarzuca mediom, że zmanipulowały jego słowa. Samej Grzybowskiej wytyka zaś, że nie jest "obiektywną fotoreporterką, która tylko i wyłącznie wykonywała swoje zadania".

Dr Mirosław Oczkoś, którego pytamy o wizerunkowe działania policji w ostatnich dniach i godzinach, łapie się za głowę. - Rzecznicy prasowi powinni być wyszkoleni. Jeśli postępują tak, jak widzimy, to moja pierwsza myśl jest taka, że są źle wyszkoleni. A druga, że przedkładają zadowolenie przełożonych nad skuteczność swojej komunikacji. To się nigdy nie sprawdza - mówi.

Ekspert zwraca uwagę na jedną z najważniejszych zasad w działaniach PR-owych jest zasada "nie kłam". - Można nie powiedzieć wszystkiego, ale nie można skłamać. A już zwłaszcza w sytuacji, kiedy dane kłamstwo jest łatwe do zweryfikowania - podkreśla.

Ciarka utrzymuje, że nie chciał nikogo celowo wprowadzić w błąd. Jednak stwierdzenie, że policjanci nie wiedzieli, że zatrzymują dziennikarkę, opinia publiczna postrzega właśnie jako kłamstwo. Bo gdy rzecznik gościł w TVN24, po sieci krążyło już mnóstwo zdjęć i nagrań, na których widać, jak Agata Grzybowska pokazuje funkcjonariuszom legitymację z napisem "PRESS". 

Kim jest Mariusz Ciarka?

Mariusz Ciarka ma niemałe doświadczenie w relacjach z dziennikarzami. Już w 2012 roku, podczas mistrzostw EURO, został rzecznikiem prasowym małopolskiej policji. Za kontakty z mediami odpowiadał także podczas innych wydarzeń, które wymagały mobilizacji policji, m.in. Mistrzostw Europy w Piłce Ręcznej Mężczyzn 2016, Szczytu NATO 2016 w Warszawie, a także w czasie Światowych Dni Młodzieży.

W 2016 roku został rzecznikiem prasowym Komendy Głównej Policji. W sierpniu tego roku komendant Jarosław Szymczyk awansował go także na dyrektora Biura Komunikacji Społecznej KGP. Oznacza to, że Ciarka wraz z zespołem odpowiada za całą komunikację na temat działań policji. Oraz za jej wizerunek, z którym ostatnio nie jest najlepiej.

Zdaniem dra Oczkosia, policja z obecnym kryzysem sobie nie radzi, a działania rzeczników (w rozmowie wspomina też rzecznika KSP Sylwestra Marczaka) wyglądają tak, jakby "chcieli zbudować wizerunek nagle, z poniedziałku na wtorek". - Z poniedziałku na wtorek to można wizerunek zepsuć, ale nie zbudować - stwierdza, nie bez ironii.

- Wizerunek jest składową PR-u, a PR to działanie długofalowe. W związku z tym to wszystko, co udało się policji zbudować na przestrzeni lat, przez kilka ostatnich wypowiedzi rzeczników idzie po prostu na marne - dodaje.

Ekspert podkreśla, że na wpadki mniejszego kalibru (jak wspomniane sypanie konfetti dla ministra) można przymknąć oko. Jednak sytuacji, kiedy "ludzie na pokojowych protestach są bici i pałowani", zignorować już nie wolno. - Rzecznik oczywiście nie odpowiada bezpośrednio za to, że ktoś kogoś uderzył pałką - stwierdza nasz rozmówca. Zaraz jednak dodaje, że "jeśli złapany za rękę mówi, że to nie jego ręką, to nie wygląda to dobrze". 

"Rzecznik prasowy powinien być wirtuozem"

Oczkoś zaznacza, że praca rzecznika prasowego to nie zawsze chwalenie się dobrze przeprowadzoną akcją "Znicz" czy skutecznym zabezpieczeniem dużej imprezy. Rzecznik musi umieć sobie poradzić także, a może właśnie przede wszystkim, w sytuacjach trudnych.

- Rzecznik powinien być wirtuozem. Umieć tak "zagadać” trudną sytuację, obrócić coś w niepewność, w żart, mieć pomysł na komunikację - mówi Oczkoś i przywołuje historię słynnego "Kulsona".

Przypomnijmy: podczas Marszu Niepodległości w 2017 roku policja zatrzymała kilka osób, które protestowały przeciwko organizacji wydarzenia. Do jednej z kobiet miała paść ze strony funkcjonariusza wulgarna komenda: "siadaj k…o". Filmik z całego zdarzenia pojawił się w mediach społecznościowych i szybko zrobił furorę.

Policja przekonywała wówczas, że zarzuty są fake newsem, bo policjant nie powiedział wcale "siadaj k…o", tylko "wsiadaj Kulson". "Kulson" zaś to ksywka jednego z funkcjonariuszy. Osobom, które nie wierzyły w tę wersję i głośno powątpiewały, że "Kulson" w ogóle istnieje, szybko zamknięto usta. Wystarczyło zwołać specjalną konferencję prasową, na której... przedstawiono całej Polsce legendarnego funkcjonariusza.

'Kulson jego mać'. Od lewej: rzecznik Prasowy KGP Mariusz Ciarka, młodszy aspirant Mateusz ps. 'Kulson', NN i rzecznik komendanta stołecznej policji Sylwester Marczak podczas konferencji po Marszu Niepodległości. Funkcjonariusz o ksywie Kulson, brał udział w interwencji w dniu 11 listopada w Warszawie, kiedy to zatrzymano członków stowarzyszenia Obywatele RP. W trakcie, do jednej z zatrzymanych miały paść słowa 'siadaj kurwo', które policja prostuje jako 'wsiadaj Kulson' skierowane do funkcjonariusza Mateusza.  Piaseczno, ul. Puławska, Wydział Prewencji Warszawskiej Policji, 14 listopada 2017'Kulson jego mać'. Od lewej: rzecznik Prasowy KGP Mariusz Ciarka, młodszy aspirant Mateusz ps. 'Kulson', NN i rzecznik komendanta stołecznej policji Sylwester Marczak podczas konferencji po Marszu Niepodległości. Funkcjonariusz o ksywie Kulson, brał udział w interwencji w dniu 11 listopada w Warszawie, kiedy to zatrzymano członków stowarzyszenia Obywatele RP. W trakcie, do jednej z zatrzymanych miały paść słowa 'siadaj kurwo', które policja prostuje jako 'wsiadaj Kulson' skierowane do funkcjonariusza Mateusza. Piaseczno, ul. Puławska, Wydział Prewencji Warszawskiej Policji, 14 listopada 2017 Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

- Obrócono to wszystko w żart. Skala tego incydentu pewnie była inna niż skala obecnych wydarzeń, ale jednak zostało to wszystko rozmyte. Zastosowano działania PR-owe. Natomiast teraz próbuje się robić PR za pomocą łomu i młotka. I to niestety nie jest PR - ocenia Oczkoś.

Wypomina też rzecznikowi irytację, która "pojawia się z powodu pytań dziennikarzy". - Samobójem wizerunkowym były słowa o tym, że posłowie tchórzliwie chowają się za immunitetem. Widać, że emocje wzięły tu górę, bo tak można rozmawiać prywatnie, ale nie publicznie. To jest zdanie, którego nie ma prawa wypowiedzieć rzecznik państwowej instytucji. Ja bym takiego rzecznika zwolnił - dziwi się dr Oczkoś.

"Zniweczono dorobek jednostki"

O zniweczeniu dorobku policji, budowanego ciężko przez ostatnie lata, mówił na antenie TOK FM ostatnio insp. Wojciech Mejer, były szef biura Operacji Antyterrorystycznych Policji. Odnosił się głównie do akcji związanej z wykorzystaniem antyterrorystów podczas środowego protestu na placu Powstańców Warszawy, kiedy m.in. nieoznakowani funkcjonariusze atakowali demonstrujących pałką teleskopową.  

Dla takich działań zdaniem Wojciecha Mejera, nie ma uzasadnienia. - Zniweczono dorobek całej jednostki, która ma ogromną historię. Mieliśmy zdarzenia i działania bojowe, w których ginęli nasi funkcjonariusze (…). To były wszystko działania na rzecz społeczeństwa i Warszawy, i całej Polski. Teraz, przez pryzmat tych wydarzeń, odczucia społeczne są bardzo słabe i trudno będzie to odbudować - mówił.

W podobnym tonie we wtorkowym Poranku Radia TOK FM wypowiadała się posłanka Koalicji Polskiej - Agnieszka Ścigaj. Wskazała, że w ostatnich latach policja cieszyła się dobrą opinią wśród obywateli. Udało się jej odbudować wizerunek po "dawnych i słusznie minionych" czasach PRL. Pokazują to też zresztą badania przeprowadzone przez CBOS, z których wynika, że policja cieszy się nawet 70-procentowych zaufaniem społecznym - znacznie wyższym niż politycy czy media.

- Niestety te ostatnie działania [policji] mogą zrobić coś gorszego niż tylko wywołać dyskusję polityczną, czyli zburzyć to zaufanie Polaków - powiedziała Ścigaj. Jej zdaniem, policja powinna reagować wtedy, kiedy dochodzi do aktów wandalizmu. - Ale w przypadku tylko jakichś emocjonalnych zachowań, bo tak można określić to, co się działo [na protestach], nie należy używać przemocy ani siły. Straszne jest to, że tak się właśnie stało - podsumowała posłanka.

DOSTĘP PREMIUM