Prokuratura skarży uchwały w Warszawie. "Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ktoś wydał polecenie"

Warszawska prokuratura okręgowa w niedługim czasie zaskarżyła do sądu dwie ważne uchwały Rady Warszawy, choć wcześniej takich interwencji w stolicy nie podejmowała w zasadzie wcale. Zdaniem radnego z Koalicji Obywatelskiej to "polityczna ustawka". Co na to prokuratura?
Zobacz wideo

Nowe zasady dotyczące parkowania w płatnej strefie czy obliczania opłat za wywóz śmieci to jedne z ważniejszych zmian, jakie w ostatnim czasie dotykają warszawiaków i ich codziennego życia. Obie łączą się podwyżkami, które miałyby dotknąć sporą część mieszkańców i siłą rzeczy - wywołują ożywioną debatę, także w mediach.   

Tak się składa, że do obu spraw swoje zastrzeżenia zgłosiła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Najpierw (pod koniec października) śledczy zaskarżyli do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego dwie uchwały rady miasta dotyczące parkowania, a kilka dni temu także uchwałę dotyczącą opłat za śmieci.

"Wygląda to na polityczną ustawkę"

Część radnych nie kryje zdziwienia, że to właśnie prokuratura zgłasza wątpliwości dotyczące przyjętych w Warszawie uchwał, a nie wojewoda czy Regionalna Izba Obrachunkowa, które są organami nadzorczymi względem rady miasta.

- Wcześniej, kiedy prokuratura była mniej upolityczniona i mniej centralnie sterowana, to te interwencje były bardzo rzadkie - mówi nam Marek Szolc, radny Nowoczesnej. - Starałem się nawet to sprawdzić i przyznam, że z czasów prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz nie znalazłem ani jednej takiej interwencji - dodaje.

Radny nie kwestionuje samego prawa prokuratury do zaskarżania uchwał rady gminy czy miasta, choć przyznaje, że jest to "ewenement w naszym prawie" i "pewna pozostałość po ustroju słusznie minionym". Podkreśla jednak, że w tych konkretnych przypadkach "wygląda to na polityczną ustawkę". - Zwłaszcza, że jeśli spojrzymy na uzasadnienie prawne interwencji prokuratury, które jest niestety jakościowo żenujące - stwierdza.

- Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że niestety ktoś wydał prokuraturze polecenie, by interweniowała ręcznie w sprawy Warszawy i rzucała kłody pod nogi warszawskiemu samorządowi - mówi radny. Dopytywany, o kogo chodzi, podaje: "Nie jest tajemnicą, kto steruje prokuraturą i nie jest też tajemnicą, że osoby związane z tą osobą były wcześniej warszawskimi radnymi, a teraz sprawują stanowiska w rządzie".

Zdaniem polityka Nowoczesnej w całej sprawie chodzi o to, by "stworzyć wrażenie, że Rada Warszawy podejmuje uchwały, które są rażąco niezgodne z prawem". - Pozostaje jedynie wyrazić ubolewanie, że prokuratura, która powinna mieć pełne ręce roboty w innych obszarach poświęca swoje zasoby na takie ustawki - podsumowuje nasz rozmówca.

"To normalna praca prokuratury"

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz w rozmowie z tokfm.pl  podkreśla, że poza działalnością karną, prokuratura "ma również określone działy zajmujące się sprawami cywilnymi i administracyjnymi" i "nie ma nic nadzwyczajnego" w tym, że śledczy analizują akty prawa miejscowego przyjmowane przez rady miast czy gmin. - Takie analizy podejmowane są nie tylko w przypadku Warszawy, ale w skali całego kraju - stwierdza.  

Pytana o zarzuty dotyczące działania na polityczne zlecenie - odpowiada: "Trudno mi odnieść się do tego, co państwo radni uważają". - To [analiza uchwał przyjmowanych przez rady gmin - red.] jest normalną pracą prokuratury. Już wcześniej takie skargi były kierowane do sądów, zarówno w tym roku jak i w poprzednich latach. Możliwe, że do tej pory ten aspekt pracy prokuratury nie spotkał się z szerszym zainteresowaniem medialnym - sugeruje.

Przykłady uchwał rad gmin, które były zaskarżane przez śledczych, rzeczywiście można znaleźć w dość łatwy sposób. I tak na przykład w Gliwicach - na początku ubiegłego roku - prokurator rejonowy zaskarżył uchwałę rady miasta ws. ustalenia opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z dróg; w Białymstoku zaś prokuratura zaskarżyła uchwałę ustalającą nowe ceny biletów komunikacji miejskiej.

Oprócz tego w lipcu Prokuratura Krajowa informowała o tym, że śledczy w całej Polsce podejmują "szeroko zakrojone działania" związane z zaskarżaniem uchwał gmin dotyczących pobierania od mieszkańców opłat za przyłączenie do sieci wodociągowych i kanalizacyjnych. Do sądów skierowano skargi na 469 z nich, a 333 zostało uwzględnionych.

Dlaczego akurat te uchwały?

Wróćmy jednak do Warszawy. Każdego miesiąca tutejsi radni podejmują dziesiątki nowych uchwał. Dlaczego śledczy podjęli interwencje akurat w sprawie tych dotyczących parkowania i opłat za śmieci?

Prokurator Skrzyniarz wyjaśnia, że jest kilka źródeł, które sprawiają, że śledczy przyglądają się tym, a nie innym uchwałom. - Zdarzają się sytuacje, że ktoś napisze do prokuratora i w ten sposób zasygnalizuje jakieś wątpliwości związane z aktem prawa miejscowego - mówi. Źródłem takiej analizy mogą być też doniesienia medialne. - Jeśli jakaś sprawa jest omawiana w mediach, prokuratorzy przyglądają się takim aktom i dokonują ich kompleksowej analizy - tłumaczy rzeczniczka. I dodaje, że skarga prokuratury do sądu w sprawie uchwały dotyczącej śmieci była skutkiem doniesień medialnych oraz analizy wszczętej w Prokuraturze Okręgowej wskutek zmiany ustawy dotyczącej gospodarki odpadami.

Wyjaśnijmy zatem - ostatnia skarga prokuratury dotyczyła uchwały rady miasta z 15 października. Uchwała ta zakłada, że opłaty za wywóz śmieci będą naliczane według średniego zużycia wody przez warszawiaków. Według danych GUS - jeden mieszkaniec stolicy zużywa miesięcznie średnio około 4 metry sześcienne wody. Oznacza to, że średnio na śmieci wyda on około 50 zł (4 razy 12,73 zł). Jeżeli zużyje mniej wody - zapłaci mniej, a jeżeli więcej - to i opłata będzie większa. Radni PiS od początku ostro krytykowali nowe prawo, podkreślając, że uderza ono głównie w rodziny wielodzietne (czteroosobowa rodzina za śmieci zapłaci około 200 zł miesięcznie).

Jeśli jednak w jakiejś nieruchomości nie będzie wodomierza albo nieruchomość nie będzie podłączona do sieci wodociągowej, to stawka za śmieci będzie liczona niejako "z góry", właśnie według wzoru 4 metry sześcienne wody razy 12,73 zł (dla jednej osoby). I między innymi do tego zapisu swoje uwagi zgłosiła prokuratura.

W ocenie śledczych - jak czytamy w komunikacie - takie różnicowanie opłat "narusza konstytucyjną zasadę równości poprzez pogorszenie sytuacji ww. osób względem osób zamieszkujących nieruchomości wyposażone w wodomierz główny". Całość komunikatu prokuratury można znaleźć tu.

Rzeczniczka stołecznego ratusza Karolina Gałecka przyznaje, że skarga prokuratury jest zaskakująca. - Przypomnę, że kilka dni temu do tej uchwały odniosła się Regionalna Izba Obrachunkowa i nie miała zastrzeżeń co do różnicowania stawek, na co zwraca uwagę prokuratura - mówi. Warto nadmienić, że RIO również zgłosiła uwagi do uchwały "śmieciowej", ale dotyczyły one innych zapisów.

Gałecka zwraca uwagę, że ustalanie stawki za wywóz odpadów na podstawie zużytej wody jest jedną z możliwości zawartych w ustawie o gospodarce odpadami. - Także inne miasta, jak na przykład Lesznowola, Marki czy Szczecin przyjęły takie rozwiązania. Zatem, skoro prokuratura kwestionuje tego typu uchwałę w Warszawie, to można przyjąć, że uchwały w innych miastach także są wadliwe - dziwi się rzeczniczka.

Według najnowszej decyzji Rady Warszawy - powyższe opłaty mają wejść w życie od 1 kwietnia. Do tego czasu obowiązują dwie zryczałtowane stawki za wywóz śmieci: 65 złotych od mieszkania w bloku i 94 złote od domu jednorodzinnego.

Jeśli chodzi o uchwały dotyczące parkowania, które prokuratura zaskarżyła pod koniec października - to jedna z nich dotyczyła rozszerzenia Strefy Płatnego Parkowania na część Woli oraz Pragi Północ. Druga zaś - podniesienia opłaty dodatkowej (czyli kary za nieopłacony parking) z 50 do 250 zł.

W przypadku pierwszej sprawy prokuratura zarzuciła miastu, że w pracach nad uchwałą zabrakło "wymaganej prawem opinii". Co ciekawe, zastrzeżeń do tejże uchwały nie zgłosił wojewoda mazowiecki, a rozszerzona SPPN zaczęła już działać we wrześniu.

Jeśli chodzi zaś o zwiększenie opłaty dodatkowej - prokuratura uznała, że nowa opłata nie może tak znacznie odbiegać od poprzedniej. Nazwała podwyżkę "rażącą" i niezgodną z zasadami prawidłowej legislacji. "Jak wskazano w skardze - nie można składać na osoby korzystające obecnie ze strefy płatnego parkowania kwestii kilkunastoletnich zaniechań związanych z podnoszeniem tej opłaty" - czytamy na stronie prokuratury.

Kary za brak opłaty za parking istotnie nie były podnoszone w stolicy od… 17 lat. Karolina Gałecka zwraca jednak uwagę, że odpowiedzialności za to nie ponosi samorząd. - Opłaty [związane z parkowaniem] nie są nakładane przez radnych ot tak. One są określane na podstawie ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym, która wskazuje odpowiednie "widełki". Ta ustawa nie była nowelizowana przez kilkanaście lat. Została znowelizowana dopiero we wrześniu 2019 roku, choć Warszawa oraz inne samorządy wielokrotnie apelowały o to, by stało się to wcześniej - wyjaśnia rzeczniczka stołecznego ratusza.

Gałecka podaje, że informacja o skardze prokuratury oraz argumentacja władz miasta dotycząca uchwał związanych z parkowaniem została już przesłana do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który będzie zajmował się tą sprawą.

DOSTĘP PREMIUM