Prof. Fuszara: Nowa definicja gwałtu jest konieczna. To kompletnie zmieniłoby sytuację ofiar w sądach

Lewica rozpoczyna konsultacje społeczne ws. projektu dotyczącego zmiany definicji zgwałcenia. - Trzeba dać jasny i wyraźny sygnał, że do seksu wymagana jest zgoda, a jeśli jej nie ma, to jest to gwałt - komentowała w TOK FM prof. Małgorzata Fuszara.
Zobacz wideo

Lewica otrzymała od Fundacji Feminoteka projekt ustawy zmieniający definicję gwałtu i rozpoczyna konsultacje społeczne ws. zmiany przepisów.

- Musi być wprowadzona zmiana w Kodeksie karnym. Do istniejących w kodeksie przesłanek należałoby dodać, że kto nie uzyskał wyraźnej i świadomej zgody na kontakt seksualny, również będzie ponosił odpowiedzialność karną z tytułu gwałtu - powiedziała rzeczniczka SLD, posłanka Anna Maria Żukowska. Podkreśliła, że "musi nastąpić radykalna zmiana, aby to nie ofiara musiała udowadniać, że zapierała się rękami i nogami, że się broniła i że nie chciała kontaktu seksualnego".

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Zdaniem prof. Małgorzaty Fuszary zmiana definicji gwałtu jest konieczna, także ze względu na dostosowanie jej do wymogów konwencji na temat przemocy wobec kobiet. - W niej wprost zapisano, że przez przemoc seksualną rozumie się czynności, które następują bez wyrażenia zgody. W tej chwili w Polsce gwałt oznacza poddanie czynności seksualnej na skutek przymusu, groźby czy podstępu. I wówczas jest karany. W praktyce sądowej wygląda to tak, że ofiara musi udowodnić, że nastąpiły te przesłanki. Więc jeśli nie ma obdukcji, śladów walki, wyraźnej przemocy fizycznej, to strasznie trudno uzyskać uznanie przez sąd, że dana osoba została zgwałcona - tłumaczyła była pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania.

- Teraz kobieta nie dość, że zgwałcona, to bywa poniżana w sądzie pytaniami o ubiór, czy o prowokacyjne zachowanie. Trzeba dać jasny i wyraźny sygnał, że wymagana jest zgoda, a jeśli jej nie ma, to jest to gwałt. Nie można mówić, że kobieta nie krzyczała, nie ma siniaków, czy że się nie broniła, bo z tego rodzaju skandalicznym sytuacjami mamy do czynienia w sądach. Inna definicja kompletnie zmieniłaby sytuację ofiar w procesach - przekonywała prof. Fuszara.

Inna definicja gwałtu mogłaby też nieść zmiany kulturowe. Jak mówiła prawniczka, dla wielu "tradycjonalistów" samo to, że dziewczyna "poszła z kimś na wino znaczy, że na wszystko wyraża zgodę". - Nawet jeśli w innych sytuacjach dwoje ludzi łączył seks, to jeśli teraz zgody nie ma, to mamy do czynienia z gwałtem - podkreślała prof. Fuszara.

Ekspertka tłumaczyła, że dotychczas w Polsce panowała milcząca zgoda na molestowanie w pracy, przykładowo w relacjach szef-sekretarka czy reżyser-aktorki. - To budziło niesmak, jakiś rodzaj sprzeciwu, ale nie było jasne sygnału, że coś takiego to gwałt i nie powinno się zdarzać. Teraz na szczęście następuje przedefiniowanie tych sytuacji - stwierdziła prof. Fuszara.

Gościni TOK FM ubolewała, że przestępstwa seksualne nadal są rzadko zgłaszane. - Ofiary boją się powtórnej wiktymizacji, podejrzeń, że może się źle prowadziły albo najpierw się zgodziły, a potem zmieniły zdanie. To na nie przenosi się ciężar całej sytuacji. Trzeba znaleźć właśnie takie wyjście, że nie karać ofiar, tylko sprawców. Zamiana kulturowa w tej kwestii jest podstawowa, a prawna może w niej tylko pomóc - podkreślała ekspertka.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM