Światło zgaśnie w kilkudziesięciu miastach Polski. To protest przeciwko polityce rządu Mateusza Morawieckiego

Światła zgasną dziś w ponad 50 miejscowościach w całym kraju. Ciemno będzie m.in. Trójmieście, Warszawie, Katowicach czy Piasecznie. Wyłączenie światła to symboliczny protest przeciwko polityce rządu, samorządowcom nie podoba się pomysł zawetowania unijnego budżetu. Ale to nie jedyny powód dzisiejszej akcji.
Zobacz wideo

Akcję zainicjowało stowarzyszenie "Tak! Samorządy dla Polski" w odpowiedzi na procedowanie przez Sejm ustawy, która - jak tłumaczą włodarze polskich miast - pozbawia jednostki samorządu terytorialnego części udziałów we wpływach z tytułu PIT i CIT. Ustawa w tej sprawie jest obecnie procedowana w Senacie i niebawem ponownie wróci do Sejmu.

Samorządowcy przez wyłączenie światła chcą też zaprotestować przeciwko zapowiedziom rządu Mateusza Morawieckiego, które dotyczą weta unijnego budżetu i programu odbudowy po pandemii koronawirusa. Bo pieniądze z UE to dla polskich gmin duże wsparcie.

Na godzinę zgaśnie światło

Przez godzinę w ciemnościach pogrążone będzie sopockie molo, wyłączone zostanie także oświetlenie urzędu miasta. Podobnie jak w Gdańsku oświetlenie budynku Nowego Ratusza oraz fontanny Neptuna. - Rząd systematycznie odbiera środki finansowe wspólnotom lokalnym. Środki na edukacje, na pomoc społeczną, na zdrowie, na sprzątanie miasta, także na oświetlenie - wymieniał w TOK FM prezydent Sopotu Jacek Karnowski. - Tak naprawdę już wiele gmin wiejskich wyłącza światło, dlatego że nie ma środków finansowych. Nie chcemy, że stało się to normą w Polsce - stwierdził. 

W akcji weźmie udział również Łódź.  - Gasimy oświetlenie pewnych punktów miasta. Zgaśnie biurowiec Łódzkiego Ośrodka Geodezji, z godzinnym opóźnieniem zapali się świąteczna iluminacja oraz choinka - zapowiedział w rozmowie z TOK FM rzecznik miasta.

Coraz mniej pieniędzy dla samorządów

Samorządowcy wyliczają, że na zmianach w podatkach PIT i CIT stracą ponad 1,5 mld złotych rocznie. Władze Białegostoku wyliczają, że w ciągu pięciu lat będzie to nawet 109 milionów złotych. Bydgoszcz mówi o 450 mln, a Łodzi o ponad 600 mln złotych.

- Każda kolejna zmiana, która odbiera nam w praktyce pieniądze z podatków, oznacza, że czegoś nie będziemy mogli zrobić dla gdańszczanek i gdańszczan. Nasi mieszkańcy muszą o tym wiedzieć, że po prostu nie będziemy mieli z czego płacić za prąd - powiedziała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.

Prezydent Gdyni ocenił, że sytuacja pogarsza się z miesiąca na miesiąc. - Sytuacja budżetowa jest trudna już od wielu miesięcy. Na samorządy wciąż spadają nowe zadania, rosną koszta. Jednocześnie stopniowo odbierane są nam źródła dochodu. Miasta i gminy nie będą miały środków na rozwój i utrzymanie. Finansowa przyszłość polskich samorządów na dziś rysuje się w ciemnych barwach - ostrzegł prezydent Wojciech Szczurek.

W proteście wezmą udział także Warszawa, Lublin, Katowice, Izabelin, Elbląg, Pruszcz Gdański, Gliwice, Kołobrzeg, Łomianki, Warszawa i wiele innych miast. Protestować będzie też Korycin na Podlasiu.Jak wyliczył wójt Mirosław Lech, do tej pory na jednego mieszkańca gminy pozyskano z UE ponad 10 tys. złotych. Dzięki tym środkom udało się m.in. wyremontować 20 kilometrów kilometrów dróg gminnych, kupić samochody strażackie dla miejscowych Ochotniczej Straży Pożarnej.

W sumie, jak poinformowała rzeczniczka sopockiego UM, udział w akcji weźmie ponad 50 miast, gmin i wsi.

DOSTĘP PREMIUM