Wojewoda odmówił uznania zamku w Puszczy Noteckiej za samowolkę. "Znów inwestor wygrał z przyrodą"

W 2018 r. ujawniono, że w sercu Puszczy Noteckiej spółka D.J.T. buduje wielki zamek. Choć pozwolenie na budowę wydano nielegalnie, wojewoda wielkopolski pozwolił ją kontynuować. W TOK FM komentował to szef Klubu Gaja Jacek Bożek.
Zobacz wideo

Pozwolenie na budowę zamku na obszarze chronionym programem Natura 2000 wydał starosta obornicki. Choć pogwałcenie prawa jest tu ewidentne, wojewoda Łukasz Mikołajczyk z PiS... odmówił prokuraturze uznania pozwolenia za nieważne. Oznacza to, że obiektu nadal nie wolno rozebrać, ani nawet zatrzymać jego budowy.

Według Bożka na sprawę zamku warto spojrzeć  w szerszym kontekście - jako na przykład tego, że troska o środowisko zwykle przestaje mieć dla urzędników znaczenie, gdy w grę wchodzą duże inwestycje. Przykład spektakularny, ale przecież nie jedyny. 

- Prawo często jest po stronie przyrody. Ale skoro o Puszczę Białowieską musieliśmy się upominać do Komisji Europejskiej, to proszę sobie wyobrazić, jak trudno jest jej bronić - podkreślał działacz.

To, że w Puszczy Noteckiej powstaje zamek, długo udawało się inwestorom utrzymać w tajemnicy. W 2018 r. sprawą zajęło się jednak CBA, a zdjęcia zamku trafiły do mediów. Budowa była już zaawansowana, a skala obiektu zszokowała opinię publiczną. Wszyscy pytali, jak można było pozwolić na postawienie takiego molocha na obszarze chronionym.

- Pamiętam, jak wielu polityków nawet nam, działaczom zarzucało: "gdzie wyście byli, gdy startowała budowa tego zamku?". Nikt nie miał zielonego pojęcia, że on jest tam budowany! Teraz, po 2 latach, politycy mówią: "no dobrze, może gdzieś tam prawo zostało złamane, ale biorąc pod uwagę różne inne aspekty, może dokończmy tę budowę" - zauważył Bożek. 

Szef Klubu Gaja nie rozumie, jak taką inwestycję można usprawiedliwiać. W TOK FM przyznał, że 20 lat temu lekceważący stosunek do ochrony środowiska można było zwalić na kiepską edukację w tym zakresie. - Ale dziś katastrofalne zmiany klimatu dotykają nas wszystkich. Mówimy o smogu, o braku wody. I nadal duży inwestor w starciu z przyrodą okazuje się zwycięski - komentował Bożek.

Wojewoda wielkopolski swoją decyzję uzasadnia m.in. tym, że skutków budowy dla przyrody i tak nie da się już odwrócić. Bożek zauważył jednak, że ukończenie zamku i oddanie go do użytku, wywoła dalsze szkody.  - Tam ludzie będą dojeżdżali i mieszkali, mają nawet przylatywać helikoptery. Ci ludzie mają też korzystać z łódek, motorówek. Z miejsca, które było zbliżone do naturalnego, prawie dzikie, powstanie kolorowy zawrót głowy - tłumaczył.

Podał jeszcze jeden argument za rozebraniem zamku. - Gdyby ten budynek rozebrać, to byłby doskonały przykład dla inwestorów, że nie należy tak się zachowywać w stosunku do przyrody i łamać prawa - wskazał gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM