Aleksander Kwaśniewski o milczeniu Andrzeja Dudy: To jest niepojęte

Polska toczy dyplomatyczne spory na arenie europejskiej, jednak prezydent Andrzej Duda, który powinien politykę zagraniczną kreować, milczy. - Przyznam szczerze, że nie tylko w tej dziedzinie, ale również w innych, pasywność powyborcza prezydenta Dudy jest dla mnie niepojęta. Tym bardziej, że jest kilka tematów prezydenckich - mówił w TOK FM Aleksander Kwaśniewski.
Zobacz wideo

W obozie rządzącym wciąż trwają rozmowy o zawetowaniu unijnego budżetu, premier Mateusz Morawiecki udał się z wizytą na Węgry, a następnie do Polski przyleciał również premier Viktor Orban. Morawiecki stwierdził, że "nie zawaha się użyć weta dla dobra całej UE". Ostatnie działania Polski na arenie europejskiej komentował w "Poranku Radia TOK FM" były prezydent Aleksander Kwaśniewski. - Wydaje się, że poziom niekompetencji, czy braku rozeznania, czy słuchania niewłaściwych osób, jest problemem w polskich relacjach z Unią - ocenił. - Mam ciągle nadzieję, że jednak będzie próba znalezienia kompromisu, który będzie nie tyle kompromisem, co szansą na wyjście z twarzą dla Polski i Węgier - dodał. 

Zdaniem Aleksandra Kwaśniewskiego, z taką inicjatywą mogliby wyjść Niemcy. Jak wyjaśniał, dla Angeli Merkel to ostatnia unijna prezydencja, zapowiedziała już, że nie będzie więcej ubiegać się o fotel kanclerza. I dlatego, jak stwierdził Kwaśniewski, będzie chciała zakończyć tę niemiecką prezydencję przyjęciem zarówno budżetu, jak i Funduszu Odbudowy. - Spodziewam się ze strony niemieckiej takich inicjatyw w ciągu najbliższych dni - ocenił były prezydent. 

- Trzeba patrzeć naprzód, szukać rozwiązań, które pomogą nam iść dalej - apelował w dalszej części rozmowy. - Kryzysy nie są niczym nowym w Unii Europejskiej, to jest taka konstrukcja, która jest skomplikowana i wrażliwa od samego początku. Ale przecież kryzysy maja również miejsca w państwach narodowych - zauważał. I dodał, że Polska perspektywa powinna być związana z Unią, a Europa, pomimo kryzysów, jest "nadal potężnym graczem i wartością samą w sobie"

Prezydent Andrzej Duda milczy. Aleksander Kwaśniewski: To niepojęte

Mimo że w polityce zagranicznej dzieje się ostatnio dużo, to nazwisko urzędującego obecnie prezydenta Andrzeja Dudy pojawiało się niedawno wyłącznie w kontekście... otwarcia wyciągów narciarskich. - Nie rozumiem tej pasywności prezydenta, jednak prezydent jest głową państwa, jest kreatorem polityki zagranicznej. To wynika choćby z Konstytucji - krytykował milczenie prezydenta Aleksander Kwaśniewski. - Robi to wspólnie z rządem, ministrem spraw zagranicznych, ale to on jest postacią wiodącą - dodał. 

- Przyznam szczerze, że nie tylko w tej dziedzinie, ale również w innych, pasywność powyborcza prezydenta Dudy jest dla mnie niepojęta. Tym bardziej, że jest kilka tematów prezydenckich - zauważał. Ocenił, że obecnie tematem "prezydenckim" jest kwestia pandemii, gdzie "głowa państwa powinna być spoiwem różnych działań prospołecznych". - Tak samo jest to kwestia Białorusi, gdzie polski prezydent mógłby odegrać istotną rolę w kontaktach ze swoimi partnerami, szukając wsparcia dla tych procesów demokratyzacyjnych - wymieniał. - I to jest również kwestia Unii Europejskiej. Dlaczego prezydent milczy? Dlaczego się nie wypowiada? - zastanawiał się. 

Przypominał również, że podczas kampanii wyborczej prezydent wykazał się "ogromną aktywnością", nawet mimo "trudnych czasów pandemii". - Nagle to wszystko zgasło po wyborach - stwierdził Kwaśniewski. Dalej komentował rolę ministra spraw zagranicznych, który również nie zabierał ostatnio głosu w debacie o unijnym budżecie. - Sądzę, że w Polsce jest pewna niebezpieczna tendencja od kilku lat, mianowicie bardzo poważnego ograniczania roli kreatywnej Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Centra polityki zagranicznej przechodzą w różne miejsca, czasami bywało to bliżej premiera, czasami prezydenta - zauważał. 

Aleksander Kwaśniewski zwracał uwagę, że ministrowie spraw zagranicznych nie są dziś tak znanymi postaciami w polityce, jak byli kiedyś, o czym świadczą badania społeczne. Zauważał, że podobnie jest z ministrem finansów. Na koniec zaś ocenił, że tak naprawdę najtrudniejszy czas dla rządu dopiero nadejdzie. - Nie sądzę, żeby jakikolwiek rząd zyskiwał w czasach pandemii, ale sądzę, że prawdziwe wyzwanie rząd ma przed sobą. To są skutki pandemii, jej skutki gospodarcze - ocenił. - Nie wydaje mi się, żeby można było sucha stopą przejść przez to, co będzie działo się w roku 2021 - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM