Awantura o post na Facebooku. Szpital tymczasowy prosił o wsparcie internautów

Na Facebooku pojawił się post, że szpital tymczasowy w Lublinie potrzebuje wsparcia. Chodziło m.in. o fotel, kanapę, stoliki, ale była też prośba o kawę, herbatę czy czajnik. Prośba wywołała mnóstwo kontrowersji, głos zabrał sam wojewoda.
Zobacz wideo

Szpital Tymczasowy w Lublinie powstaje w halach Targów Lublin. Koszt jego budowy to ponad 20 milionów złotych. Przed szpitalem stoją już ogromne zbiorniki z tlenem. Zgodnie z zapowiedzią wojewody, obiekt ma być gotowy na przyjęcie pierwszych pacjentów w przyszłym tygodniu. Na początek uruchomionych zostanie dla pacjentów 56 łóżek na oddziale wewnętrznym "covidowym" i 10 respiratorowych.

W czwartek na popularnej grupie Facebooku - Widzialna Ręka - pojawił się post z prośbą o pomoc. "Kochani, zespół organizujący Szpital Tymczasowy prosi o pomoc. Brakuje jeszcze kilku mebli wypoczynkowych dla Lekarzy i Pielęgniarek, aby móc szybko zregenerować siły. Przydadzą się (nowe lub używane) fotele, kanapy, krzesła, stoliki" - to fragment z zamieszczonego posta.

Post dotyczący Szpitala TymczasowegoPost dotyczący Szpitala Tymczasowego Facebook.com

Post wywołał burzę. "Zaraz, zaraz. Abstrahując od pomagania, to twórca tego szpitala nie zapewnił mebli? Idą ciężkie publiczne pieniądze na tę instytucję, a ktoś pisze apel o meble" - dziwił się pan Hubert.

"Dajcie spokój. Wojewoda przecież nie odda swojego czajnika ani wygodnej kapany, aby jakaś leniwa pielęgniarka wypoczywała albo lekarz wysiedział na dyżurze" - ironizował z kolei pan Bartek.

"Oczywiście, szpital zakaźny i ktoś tam ma zwozić meble z wystawek? Chyba ktoś na siłę robi taką akcję albo bez porozumienia z zarządcą" - zastanawiał się jeden z piszących. "Ten apel zakrawa na słabej jakości żart" - dodawał inny. "Niemożliwe, że to prawda. To musi być fejk" - dodała pani Joanna. "Lubię pomagać, ale do tego interesu to już im się nie dołożę" - pisał pan Dariusz. "Jak to? Nikt nie zadbał w tym projekcie o lekarzy i pielęgniarki, i jakieś warunki odpoczynku chociażby chwilowego dla nich" - zastanawiała się z kolei pani Bożena.

Post z apelem o pomoc zamieściła Lilia Banaszkiewicz, która od początku pandemii organizowała pomoc dla medyków. Tym razem otrzymała prośbę od koordynatorki, która z ramienia wojewody lubelskiego nadzoruje tworzenie szpitala tymczasowego. - Zadzwoniła do mnie pani Czarkowska i poprosiła o wsparcie dla szpitala. Tłumaczyła, że te meble przydałyby się na wyposażenie dwóch pokoi socjalnych dla pielęgniarek i lekarzy. Nie prosiła wprost o zamieszczenie postu na Facebooku, ale uznałam, że tak będzie najszybciej - mówi Banaszkiewicz.

Autorka posta od wielu miesięcy ma doświadczenie w pomaganiu. Koordynowała akcję szycia maseczek dla szpitali, a gdy - na początku pandemii - lekarze z jednej z placówek poprosili o fotel do odpoczynku, też pomogła go zorganizować. Pomocy dla medyków od marca było zresztą więcej. Dlatego, jak przyznaje, nie spodziewała się, że tym razem sytuacja będzie mieć zupełnie inny wymiar.

- Wszystko dlatego, że to nie lekarze czy pielęgniarki poprosili o wsparcie, ale ci, którzy formalnie odpowiadają za stworzenie szpitala tymczasowego. Od wielu tygodni, m.in. od wojewody słyszymy, że pieniądze na szpital są, a tu apel o fotele czy herbatę? To wyglądało kuriozalnie. Nie chodzi o pomaganie, bo z tym nie byłoby problemu. Chodzi o to, że ludzie mają dość informacji o tym, jak ogromne pieniądze idą choćby na Szpital Narodowy, gdzie leczy się jedynie pojedyncze osoby - tłumaczy nam jedna z osób z grupy Widzialna Ręka. - To było kompletnie nieprzemyślane i głupie wyjście przed szereg ze strony tej koordynatorki szpitala - dodaje.

Reakcja urzędu wojewody

Niedługo po zamieszczeniu wpisu rzeczniczka wojewody przysłała komunikat, że "Inicjatywa podjęta przez zespół organizujący szpital tymczasowy na Targach Lublin S.A. miała na celu stworzenie mieszkańcom regionu możliwości włączenia się tworzenie szpitala tymczasowego oraz dania świadectwa solidarności społecznej z personelem medycznym pracującym na rzecz chorych na COVID-19". Ostatecznie z postu i z prośby się wycofano.

Co na to wojewoda Lech Sprawka? W piątek rano na konferencji prasowej mówił m.in., że nie była to inicjatywa ani jego jako wojewody, ani jego urzędników. - Jestem przekonany, że dobre intencje towarzyszyły tym osobom, które post sformułowały. Okazał się jednak bardzo niefortunny, niepotrzebny, wzbudzający niepotrzebne emocje i reakcje - dodał Lech Sprawka. Zapewnił, że jako wojewoda zabezpieczył pieniądze na szpital - w tym również na wyposażenie placówki.

- Wiem, że sami lekarze, którzy też są na grupie Widzialna Ręka, czuli się zażenowani całą tą akcją. Żebranie o fotele czy stoliki w sytuacji tak ogromnych wydatków choćby na publiczną telewizję, po prostu zakrawa na kpinę - mówi jeden z naszych rozmówców z Widzialnej Ręki.

DOSTĘP PREMIUM