"Nasz konkurs na Młodzieżowe Słowo Roku właśnie przestał być żartem". Przewodniczący kapituły gorzko o zgłoszeniach

W tym roku nie wybrano Młodzieżowego Słowa Roku. Tak zdecydowała kapituła, choć zgłoszeń nie brakowało. - W większości krajów w plebiscytach na słowo roku króluje "pandemia" i "koronawirus", a w Polsce słowa konfliktu i walki - tłumaczył w TOK FM prof. Marek Łaziński przewodniczący kapituły plebiscytu.
Zobacz wideo

Pierwszy raz w historii plebiscytu na Młodzieżowe Słowo Roku kapituła postanowiła, że nie wyłoni zwycięzcy. "Konkurs, który miał służyć refleksji nad językiem, stał się areną walki na słowa" - napisali jurorzy w ogłoszonym w piątek oświadczeniu.

"Najczęściej zgłaszane były słowa wulgarne, wyśmiewające konkretne osoby, poglądy, postawy lub płeć. Na pierwszym miejscu znalazło się nazwisko polityka na S oraz słowa od tego nazwiska utworzone. Na drugim miejscu jest nazwa stygmatyzująca popularne imię żeńskie, którego zwycięstwo wykluczyliśmy tydzień temu, na trzecim miejscu jest czasownik pochodzący od nazwy instytucji organizującej plebiscyt, wyrażający sprzeciw uczestników wobec naszej decyzji. Na czwartym i piątym miejscu są hasła znane z ulicznych demonstracji zawierające słowa wulgarne na W oraz J" - czytamy w komunikacie

- Słowa, które zyskały największą liczbę głosów, są orężem w walce. W większości krajów w plebiscytach na słowo roku króluje "pandemia" i "koronawirus", a w Polsce królują słowa konfliktu i walki - mówił w TOK FM prof. Marek Łaziński z Wydziału Polonistyki UW, przewodniczący Kapituły Plebiscytu na Młodzieżowe Słowo Roku.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

- Nie zajmując stanowiska w sprawie tego konfliktu, nie będziemy promować żadnego ze słów, które nawołują do nietolerancji, walki, nie będzie wulgaryzmów, ani słów pochodzących od nazwisk czy stygmatyzujących jedną z płci - tłumaczył. Mówił, że "takie słowa znalazły się na pierwszych miejscach i zdobyły tyle głosów, że pozostawiły inne daleko w tyle". 

I dodał, że "wszystkie słowa, które kapituła miała do wyboru, nie są warte promowania czy dalszego omawiania". - Plebiscyt kilka lat temu był zabawą, żartem. W tym roku przestał być i nie bardzo nam się to podoba - podsumował prof. Łaziński. 

DOSTĘP PREMIUM