"Czarnek chce, by uczelnie pilnowały pluralizmu w dyskusjach. Czy uczelni Rydzyka też to dotyczy?"

- Środowiska naukowe nie zgłaszały żadnego deficytu wolności. Mówiono o braku pieniędzy, o biurokracji, którą można by uprościć. Ale akurat na wolność nie narzekano - mówiła w TOK FM prof. Lena Kolarska-Bobińska. Była minister nauki i szkolnictwa wyższego zastanawiała się, po co właściwie uczelniom Pakiet Wolności Akademickiej, którego wprowadzenie zapowiedział Przemysław Czarnek.
Zobacz wideo

Komunikat MEN tłumaczy to następująco: pakiet "wychodzi naprzeciw oczekiwaniom środowisk akademickich zwracających uwagę na pojedyncze przypadki ograniczania wolności". Kolarska-Bobińska wyraziła przypuszczenie, że chodzić tu może o postępowania dyscyplinarne przeciw kilku wykładowcom. - Rzeczywiście, obecnie toczą się dwa lub trzy postępowania. Ale przeciw osobom, które zwyczajnie obrażały mniejszości - dodała.

Była minister zauważyła, że póki co Czarnek złożył jedynie niejasne deklaracje, które ciężko będzie sformalizować i ująć w ustawie. Zagadkowa jest choćby zapowiedź, że rektorzy mają być odpowiedzialni za to, by "debata akademicka" była toczona "z zachowaniem zasad pluralizmu".

- Co to jest "debata akademicka"? Debat na uczelniach jest bardzo dużo, ogólnouniwersyteckich i na poszczególnych wydziałach, organizowanych przez stowarzyszenia naukowe, przez studentów. Kogo będzie dotyczył obowiązek zapewnienia tego pluralizmu? I co to znaczy "pluralizm"? Jak będą go mierzyli? Czy będzie to oparte na sytuowaniu mówców na osi lewica-prawica? A może szczepionkowcy-antyszczepionkowcy lub bardzo religijni-mało religijni? - pytała Kolarska-Bobińska.

- Zaczęłam się zastanawiać, czy skoro ma panować taki pluralizm i równowaga, to czy dotyczy to także uczelni ojca Rydzyka? - dorzuciła.

Kolejne założenie pakietu Czarnka to ochrona "wolności słowa" wykładowców. W piśmie MEN pada obietnica, że "nauczyciele zyskają możliwość skierowania zażalenia do komisji dyscyplinarnej przy Ministrze, jeśli postępowanie dotyczy wyrażania przekonań religijnych, światopoglądowych lub filozoficznych".

- A co jeśli naukowcy są homofobami? Dotychczas tacy się miarkowali, choć nie wszyscy. Czy takie osoby nie będą karane? Albo czy jakiś naukowiec może w ramach swojego światopoglądu wstać i obrazić innego naukowca? To są jakieś kompletnie absurdalne rzeczy - wytknęła Kolarska-Bobińska.

Zwróciła uwagę również na kolejny fragment komunikatu: "Konsekwencją przyjętych w dokumencie założeń jest umorzenie wszystkich wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie nowych przepisów postępowań wyjaśniających i postępowań dyscyplinarnych, które dotyczą wyrażania przez nauczycieli akademickich przekonań religijnych, światopoglądowych lub filozoficznych".

- Ta formuła już jest kompletnie sprzeczna z prawem i wszystkimi zasadami - skomentowała krótko.

Była szefowa MNiSW zauważyła, że "wolność akademicka" w rozumieniu Czarnka dotyczy wyłącznie wykładowców. W zapowiedzi pakietu nie ma ani słowa o studentach. - Czyli co - wolność światopoglądowa i możliwość dyskusji nie dotyczy w ogóle studentów? Im nie wolno, będą karani, jakimiś innymi regułami mają się kierować. Przecież wykładowcy i studenci to jedna społeczność akademicka - podkreślała.

DOSTĘP PREMIUM