Michnik za jedno jest Morawieckiemu wdzięczny. "Ostatnio zrobił to Gomułka"

- Pomyślałem sobie, że Mateusz Morawiecki wzbudza moją litość i wdzięczność. Litość dlatego, że ile on się musiał namęczyć z tą ilością wazeliny w stosunku do Kaczyńskiego. A wdzięczność przez to, że zrozumiałem znów, że jestem taki ważny - mówił w TOK FM Adam Michnik.
Zobacz wideo

Już po pierwszym dniu unijnego szczytu z Brukseli dotarły doniesienia o porozumieniu budżetowym, które zawarli przywódcy państw członkowskich. Jednak zdaniem Adama Michnika, redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", nie jest to sukces ani Unii, ani premiera Morawieckiego, lecz "resztek normalności, które pozostały w mózgach elity władzy". - Wetowanie byłoby samobójstwem, działaniem antynarodowym, sprzecznym z racją stanu, a przede wszystkim niewiarygodna głupota - ocenił w Radiu TOK FM. 

- Sama komedia z tym straszeniem wetem, szantażowaniem, opowiadaniem, że zagraża tożsamości narodowej to kontrolowanie praworządności - mówił Michnik.  - To były po prostu nonsensy. Ale też sygnał, do czego oni są zdolni - stwierdził.

Zdaniem Michnika sytuację można interpretować na dwa sposoby: albo wszystko, co działo się wokół unijnego budżetu, było "grą", albo, co jest znacznie bardziej niebezpieczne, politycy obozu władzy "naprawdę w to wierzyli". - Jak się słucha niektórych polityków z ekipy rządzącej, to człowiek ma wrażenie, że słucha psychopatów - ocenił. 

Michnik ocenił, że cały spór o unijny budżet może mieć skutki nie tylko teraz, ale również przez wiele najbliższych lat. - Zostało powiedziane wyraźnie, że praworządność to nie jest zamknięta dla ocen unijnych problematyka - podkreślił. Zaznaczył też, że "nie może być tak", że w krajach członkowskich władze robią,  co chcą, choćby z wymiarem sprawiedliwości. - Jak Erdogan w Turcji czy Putin w Rosji - porównywał. 

- To nie jest taki spór jak Borisa Johnsona z Komisją Europejską. Istota sporu polega na tym, jakiej chcemy Europy. Czy Europy krajów i społeczeństw demokratycznych, czy jest tam miejsce na reżimy niedemokratyczne, nietolerancyjne i autorytarne - mówił Michnik. Zwracał przy tym uwagę, jak negatywnie była odbierana w Unii Europejskiej "kampania szczucia" na LGBT.

Michnik jest wdzięczny Morawieckiemu. "Znów poczułem się ważny"

Prowadzący audycję Mikołaj Lizut dopytywał swojego gościa o premiera Mateusza Morawieckiego, a Adam Michnik nawiązywał do jego niedawnego przemówienia w Sejmie, kiedy toczyła się debata nad wnioskiem o wotum nieufności wobec Jarosława Kaczyńskiego. - Pomyślałem sobie, że wzbudza moją litość i wdzięczność - stwierdził. - Litość dlatego, że ile on się musiał namęczyć z tą ilością wazeliny w stosunku do Kaczyńskiego. A wdzięczność przez to, że zrozumiałem znów, że jestem taki ważny - żartował. 

Michnik zauważał, że w przemówieniu Morawieckiego widać było "dwie koncepcje Polski". Jak wyjaśnił, pierwszą była ta dobra Polska, czyli Polska braci Kaczyński, a drugą zła Polska, czyli Polska Michnika i Urbana.  -Ostatni raz po nazwisku atakował mnie Gomułka w 1968 roku - przypominał. - Poczułem drugą młodość nagle, że Morawiecki śladem Gomułki chce mi się zrewanżować - ironizował. 

Krytykował również Jarosława Kaczyńskiego, który "wysyła policję do pałowania ludzi", którzy "mogliby być jego dziećmi." - Mam dzieci w tym wieku i wiem, o czym mówię. Wiem, co o Kaczyńskim mówią młodzi ludzie. Ja mu nie zazdroszczę - stwierdził. I przyznał, że "strategicznym celem" Kaczyńskiego może być "domknięcie systemu", czyli doprowadzenie do takiej sytuacji, jaka panuje dzisiaj w Turcji albo Rosji.  - Dotychczasowa obserwacja jego polityki na to by wskazywała. Mam nadzieje, że mu się to nie uda - zaznaczył. 

- Widzę wielkie zmiany, jakie w ostatnim czasie w Polsce zaszły. To było coś niesłychanego, protesty  kobiet w całym kraju, często w małych miastach, gdzie przedtem nikt o niczym podobnym nie słyszał - kontynuował - Widzę oczyma duszy, jak na wyścigi wezmą się za krytykowanie tego reżimu ci ludzie, którzy dziś jeszcze smarują wazeliną Jarosława Kaczyńskiego - stwierdził. I dodał, że jego zdaniem Kaczyńskiemu nie uda się "złamać protestów". - Mogą przygasnąć, bo jest zimno, deszcz, ale wrócą. Jemu się wszystko sypie teraz - stwierdził. 

Adam Michnik ocenił też, że system "wchodzi w fazę schyłkową", a każdy dzień pod rządami Kaczyńskiego "jest dla Polski dniem straconym". Zauważał również konflikt pomiędzy Kaczyńskim a Ziobrą, choć jego zdaniem Ziobro się "wyostrożnił", bo chce "grać wyżej", a z Kaczyńskim różni się tak naprawdę w tylko jednej w kwestii. - To jest kwestia agrarna. Mianowicie Kaczyński chce, żeby Ziobro był w ziemi, a Ziobro chce, żeby Kaczyński był w ziemi - ironizował. Na koniec stwierdził, że obecnie trwa nie tylko kryzys w obozie władzy, ale też największy kryzys polskiego kościoła od czasów reformacji.

DOSTĘP PREMIUM