Co o stanie wojennym wiedzą dziś młodzi ludzie? "Właściwie nic, ich wiedza historyczna kończy się na II wojnie światowej"

- Młodzi ludzie na temat współczesnej historii nie wiedzą właściwie nic. Nawet jeśli zdarza im się dojść na lekcjach historii w szkole do 1989 roku, to bardzo pobieżnie - mówiła w TOK FM dr Anna Materska-Sosnowska z Uniwersytetu Warszawskiego.
Zobacz wideo

39 lat temu, w niedzielę 13 grudnia 1981 roku o godzinie 6, za pośrednictwem Polskiego Radia i Telewizji Polskiej gen. Wojciech Jaruzelski poinformował Polaków o ukonstytuowaniu się Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) i wprowadzeniu na mocy dekretu Rady Państwa stanu wojennego na terenie całego kraju.

Władze komunistyczne jeszcze przed północą rozpoczęły zatrzymywanie działaczy opozycji i "Solidarności". W ciągu kilku dni w 49 ośrodkach internowania umieszczono około pięciu tys. osób. Na ulicach miast pojawiły się patrole milicji i wojska, czołgi, transportery opancerzone i wozy bojowe.

Stan wojenny. Można było tego uniknąć?

Ocena tego wydarzenia przez lata dzieliła społeczeństwo oraz samych historyków. Jak mówił w TOK FM prof. Andrzej Paczkowski, dominowali i dominują jednak ci, którzy "negatywnie wypowiadają się na temat stanu wojennego i odrzucają motywacje, które generał Wojciech Jaruzelski przedstawiał już po 1989 roku". 

- Bo warto pamiętać, że uzasadnienie wprowadzenia stanu wojennego w przemówieniu, które wprowadzało ten fakt było inne niż to, co generał mówił i pisał już po roku 1989. W 1981 roku chodziło o uchronienie Polski przed wojną domową, anarchią i rozpadem gospodarki, natomiast po 1989 chodziło o uchronienie Polski przed agresją Związku Sowieckiego - mówił.

Pytany przed red. Passenta, czy stanu wojennego można było uniknąć - przyznał, że rozwiązania były różne. - Oczywiście można było przyjąć, że "Solidarność" by się ugięła, a jednocześnie ówczesna władza byłaby skłonna tak "podrasować" strukturę systemu, żeby ją jakoś w ten system wmontować - wskazał historyk. Z drugiej strony dodał jednak, że władza raczej nie wyobrażała sobie tego, żeby pójść z "Solidarnością" na jakiekolwiek ustępstwa i przyjmować jakiekolwiek wysnuwane przez nią propozycje.

- Do czegoś w rodzaju stanu wojennego musiało dojść. Skoro "Solidarność" nie była skłonna się podporządkować czy dostosować do wymagań władzy, to musiała być zniszczona lub tak osłabiona, żeby zaczęła się podporządkowywać. Do tego zaś potrzebne było użycie przemocy - wspominał dalej prof. Paczkowski. Jak dodał, ważnym czynnikiem była też sytuacja międzynarodowa, która sprzyjała siłowym rozwiązaniom. Obóz komunistyczny w tamtym czasie był co pewien czas wstrząsany różnymi wydarzeniami i buntami wewnątrz swojego obozu i istniała obawa, że te "wstrząsy" będą przenosić się z jednego kraju do drugiego. 

Politolożka dr Anna Materska-Sosnowska w swojej wypowiedzi zwróciła uwagę na to, jak mało na temat stanu wojennego wiedzą młodzi ludzie. - Oni na temat współczesnej historii nie wiedzą właściwie nic. Nawet jeśli zdarza im się dojść na lekcjach historii w szkole do 1989 roku, to bardzo pobieżnie. Wiedza historyczna młodego pokolenia kończy się mniej więcej na II wojnie światowej - powiedziała.

Słuchaj całej rozmowy!

DOSTĘP PREMIUM