Lempart nie planuje startu w wyborach do Sejmu. Liderka Strajku Kobiet zapowiedziła, że protesty mogą trochę przycichnąć

- To głównie jest paniczne liczenie szabel przed każdym posiedzeniem; sprawdzanie, czy mają większość - tak o kruchej większość PiS w Sejmie mówiła Marta Lempart. Gościni TOK FM wyjaśniła, że uliczne protesty mogą w najbliższych tygodniach ucichnąć, bo Ogólnopolski Strajk Kobiet ma skupić się na pracach Rady Konsultacyjnej.
Zobacz wideo

Wielotysięczne demonstracje Strajku Kobiet odbyły się wczoraj (13 grudnia) w wielu polskich miastach. Największa odbyła się w Warszawie, gdzie protestujący przeszli pod dom Jarosława Kaczyńskiego.

Kiedy odbędą się kolejne protesty? O to pytała w TOK FM Martę Lempart Dominika Wielowieyska. - Jedyna pewna data, jaką mamy, to jest 8 marca i 3 października - stwierdziła liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Ale od razu też dodała, że inne protesty "oczywiście będą" - Zakładamy, że w styczniu będzie się trochę mniej działo - poinformowała. - Zapewne rząd dostarczy nam paliwa, bo oni nie są w stanie się powstrzymać - stwierdziła Lempart.

Jak wyjaśniła, teraz organizacja chce się skupić na Radzie Konsultacyjnej, która została powołana na początku listopada. Rada liczy 14 zespół, w skład których wchodzi 800 osób.

Marta Lempart podkreślała również, że poza protestami bardzo ważne jest "wytrącenie się przekonania", że dopóki rządzi PiS, to nic nie da się zrobić. - 20 proc. tego, co się dzieje, zależy od rządu. Reszta zależy od nas, od samorządów, od nauczycieli, dyrektorów szkół, lekarzy, organizacji obywatelskich - wymieniała.  - Po to jest ta rada, po to jest zbieranie postulatów protestu, praca nad rozwiązaniami, żebyśmy mieli wizję tego, co się będzie działo, jeśli PiS zupełnie sięgnie dna i się podda - tłumaczyła.

"Konieczny będzie rząd techniczny"

Jak Marta Lempart wyobraża sobie Polskę po rządach PiS? - Konieczny będzie rząd techniczny, czyli ekspercki, który będzie miał ograniczone zadanie wyprowadzenia nas z bagna - wyjaśniła.

Rozmówczyni Dominiki Wielowieyskiej podkreśliła, że "PiS ma najniższe notowania, odkąd objął władzę". Do tego dochodzą problemy z uzbieraniem większości w Sejmie. - To głównie jest paniczne liczenie szabel przed każdym posiedzeniem, sprawdzanie, czy mają większość - mówiła, przypominając, że rządzący musieli już m.in. przesuwać posiedzenia Sejmu, bo nie mieli odpowiedniej liczby głosów, by przegłosowywać swoje projekty.

Marta Lempart zapewniała, że sama nie zamierza startować w wyborach do Sejmu. - Absolutnie nie przewiduję startu w wyborach - zadeklarowała w Poranku Radia TOK FM. - Nasza najważniejsza rola to jest wspieranie wszystkich ludzi, którzy protestują - stwierdziła.

Aktywistki nie przekonały argumenty Wielowieyskiej, że zasiadając w parlamencie, ma się realny wpływ na decyzje podejmowane w kraju. - Bezpośredni wpływ na proces decyzyjny mają ludzie. To ludzie zdecydowali o tym, że pan Kaczyński każe nie publikować oświadczenia pani Przyłębskiej. To ludzie zdecydowali o tym, że pan Kaczyński wystawił sobie pod domem 80 radiowozów i 600 policjantów - wymieniała. I podsumowała, że "nadchodzą inne czasy", a głównym celem protestów jest to, aby "nikt więcej nie traktował ludzi tak jak PiS".

DOSTĘP PREMIUM