Igor Jarek jednak odbierze nagrodę za opowiadania. "Dalej nic nie wskóram"

Igor Jarek, pisarz nominowany do "Paszportu Polityki" bał się, że nie będzie mógł odebrać nagrody, bo straci 1830 złotych zasiłku pobieranego na opiekę nad niepełnosprawną córką. Choć już wiadomo, że po nominacji do "Paszportu Polityki" problem ma się nie powtórzyć, to jednak swoim wpisem zwrócił uwagę na zapomniany problem. - Ten problem powinien mieć twarz kobiety umęczonej - stwierdził pisarz w TOK FM.
Zobacz wideo

Pisarz Igor Jarek wydał zbiór opowiadań "Halny", za który otrzymał nominację do Paszportu "Polityki". Tegoroczna edycja nagrody różni się jednak od poprzednich tym, że nagrody pieniężne dostaną nie tylko laureaci, ale też nominowani. Jak tłumaczyli organizatorzy, "stan klęski 2020 r. podniósł poprzeczkę wymagań dla twórców kultury", dlatego reagują "podwyższonymi dietami i większym wsparciem dla tych najbardziej utalentowanych". 

I tu pojawił się problem, ponieważ Igor Jarek wychowuje wspólnie z żoną niepełnosprawną córkę, pobiera zasiłek, a to sprawia, że nie może mieć żadnych dochodów. "Jesteśmy z Sosną rodzicami niepełnosprawnej dziewczynki, a fakt, że w tym wypadku ja jako jej opiekun, pobieram zasiłek socjalny sprawia, że zgodnie z literą prawa nie mogę podpisywać żadnych umów, nawet tych na zlecenie, a tym bardziej przynosić jakikolwiek dochód" - napisał na Facebooku pisarz, wątpiąc, że będzie mógł odebrać nagrodę. 

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Choć okazało się, że nie jest tak źle, jak się wydawało, a nagrodę pieniężną będzie mógł mimo wszystko przyjąć, to jednak wpis spowodował szeroką dyskusję o sytuacji rodziców osób niepełnosprawnych. - Nie zarabiam na pisaniu - przyznał w TOK FM Igor Jarek. Dodał, że za nominowany zbiór opowiadań nie dostał, bo nawet by nie mógł, ani złotówki. Wątpił jednak w to, że sytuacja rodziców może się w najbliższym czasie poprawić. - Myślę, że skoro koczujący w Sejmie rodzice osób niepełnosprawnych nic nie wskórali, dalej sytuacja jest tragiczna, to ja tym bardziej nic nie wskóram - stwierdził. 

- Bolesne dla mnie jest to, że ja, trochę może niechcący, stałem się chwilowo twarzą tego problemu, a gdy strajkowały matki w Sejmie, to były pokazywane, ale nikt do końca nie wiedział, o co chodzi - mówił w TOK FM. Opowiadał, że dostaje ostatnio wiele maili, głównie od matek dzieci z niepełnosprawnościami. - Chyba ten problem powinien mieć twarz kobiety umęczonej, pozbawionej możliwości podjęcia pracy, a nie twarz pisarczyka, który dostał nominacje. Jestem ździebełkiem, ludzie mają dużo gorsze problemy niż ja i moja żona - stwierdził pisarz. 

Igor Jarek wspominał również na Facebooku, że to nie pierwsza taka sytuacja, z którą miał do czynienia. Problemy miał wcześniej z odebraniem nagrody UNESCO, opisywał, jak musiał odbyć "wielce przyjemną rozmowę z panią opieki", na której przysięgał, że już "nic więcej nie zarobi", a jako opiekun swojej córki będzie się zajmował nią, a nie pisaniem. "Nawet musiałem napisać oświadczenie z tym związane" - oświadczył. 

DOSTĘP PREMIUM