Dorota Łoboda odpowiada rzecznikowi policji. "Siły policyjne od dłuższego czasu są nieadekwatne"

Dorota Łoboda, radna Warszawy i członkini Rady Konsultacyjne przy Ogólnopolskim Strajku Kobiet, odpowiadała na antenie TOK FM rzecznikowi policji, który stwierdził, że 83 radiowozy przed domem Jarosława Kaczyńskiego to "adekwatne środki", a policjanci nie mogli ochraniać marszu, bo nie znali jego trasy. - Musimy liczyć się z tym, że policja straciła wszelkie hamulce - podkreśliła Łoboda.
Zobacz wideo

Rzecznik policji Mariusz Ciarka, podczas swojej poniedziałkowej wizyty w Radiu TOK FM, ocenił, że niedzielny protest w Warszawie był "frekwencyjną klapą". Jednak Dorota Łoboda, radna Warszawy i członkini Rady Konsultacyjnej przy Ogólnopolskim Strajku Kobiet, miała inne spojrzenie na tę kwestię. - Nie mam wiele wspólnego z rzecznikiem policji, na pewno różnimy się diametralnie w ocenach sytuacji, nie tylko jeśli chodzi o frekwencję - podkreśliła w TOK FM. - Oczywiście, że ten protest był mniej liczny, bo cały czas porównujemy do tego z końca października, w którym uczestniczyło blisko sto tysięcy ludzi - dodała. 

- Ale pamiętajmy, że po pierwsze wtedy był protest ogólnopolski, a te protesty, które odbywają się w ostatnich dniach, są rozproszone i odbywają się w kilkuset miejscach w kraju - podkreśliła. - Po drugie od czasu tego wielkiego protestu w Warszawie zmieniła się sytuacja, zmienił się stosunek policji do protestujących, policja stała się dużo bardziej brutalna, agresywna - zauważała. I jak dodała, teraz każdego uczestnika i uczestniczkę "można liczyć jak dziesięć tysięcy", ponieważ uczestnictwo w demonstracjach wymaga dużo większej odwagi. - Musimy liczyć się z tym, że policja straciła wszelkie hamulce - stwierdziła. 

Prowadzący Roch Kowalski wracał do tego, co w TOK FM mówił rzecznik policji, przypominał jego słowa, że 83 radiowozy w okolicy domu Jarosława Kaczyńskiego to "adekwatne środki", ale też wypowiedź o koktajlach mołotowa, bo zdaniem rzecznika ich użyciem wobec policjantów grożono we wpisach w mediach społecznościowych. - To jakieś fejki, które rozpowszechnia policja, aby usprawiedliwić to, że wysyła kilka tysięcy policjantów, którzy stoją w całym mieście - denerwowała się Łoboda. - Siły policyjne od dłuższego czasu są nieadekwatne - stwierdziła. 

Przyznała równie, że sama jest mieszkanką Żoliborza, mija codziennie dom Jarosława Kaczyńskiego, który zawsze ochrania policja, a podczas demonstracji zamykane są cale ulice, nie wpuszczani są nawet okoliczni mieszkańcy. - To jest coś niezwykłego, o czym mówi każdy mieszkaniec Żoliborza - podkreśliła. 

Mariusz Ciarka stwierdził jeszcze, że policja mogłaby zabezpieczyć trasę przemarszu, gdyby... tylko ją znała. Roch Kowalski dopytywał więc, dlaczego organizatorki nie powiedziały policji, którędy przejdzie marsz - Rzecznik mija się z prawdą - stwierdziła krótko Łoboda. - Demonstracja szła na wprost ulicą Marszałkowską, przy Świętokrzyskiej policja zablokowała przejście, sprawiając, że demonstranci zaczęli kluczyć bocznymi ulicami, zeszli na Wisłostradę - przypominała. 

- To nie jest tak, że policja chciałaby tak chętnie zabezpieczać demonstracje. Policja cały czas uważa, że te demonstracje są nielegalne, w związku z czym nie ma możliwości ich zgłoszenia, ponieważ policja, nie tylko stołeczna, uznaje, że rozporządzenie Rady Ministrów stoi wyżej niż konstytucyjna wolność zgromadzeń - stwierdziła. - Nie ma możliwości, żeby taką demonstrację zorganizować we współpracy z policją, ponieważ policja nie robi tego, co powinna - dodała. 

Roch Kowalski przypomniał też, że policjanci stają się aktywni na innych polach, weszli ostatnio do mieszkania na warszawskim Ursusie, gdzie wisiała biało-czerwona flaga z symbolem strajku kobiet, wchodzili również do mieszkań przy ulicy Mickiewicza, gdzie regularnie odbywają się spektakle i koncerty. - To jest próba zastraszenia osób, które protestują w różnych formach. To, że ktoś wywiesił flagę z błyskawicą, w żaden sposób nie jest zbezczeszczeniem flagi - oceniła. - To jest po prostu śmieszne i żałosne - dodała. 

Na koniec radna przyznała, że również protestujący zachowują się niekiedy wulgarnie wobec policji, ale to skutek wcześniejszych akcji policji. - Życzyłabym sobie, żeby te demonstracje przebiegały w absolutnie pokojowy sposób, gdyby policja ich nie blokowała, gdyby nie eskalowała napięcia, nie biła ludzi pałkami teleskopowymi, nie używała gazu na poprzednich demonstracjach, to na pewno nie byłoby nawet tej słownej agresji. Nie usprawiedliwiam wyzwisk, natomiast policjant powinien zachować spokój - podsumowała Łoboda. 

DOSTĘP PREMIUM